Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 653
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Postautor: endriu11111111 » 24 sie 2018, 18:05

balwro pisze:endriu11111111 serdecznie współczuję i chylę czoło przed twoją wytrwałością i uporem.

.
Kolego nie ma czego współczuć, bo wszystko idzie bardzo dobrze (tfu,tfu odpukać). Pszczelarstwo nie jest jedynym moim dochodem, człowiek z każdym rokiem się uczy i nabiera doświadczenia. Wiesz kolego trafiłeś akurat na bardzo fajne forum, gdzie są wporzo ludzie i jak kolega potrzebuje wymienić się opiniami to tutaj raczej ludzie są chętni (Pan Leszek Polbart, Pan Janusz Szalaj, PKO, Manio, Harnaś i mnóstwo mnóstwo innych - przepraszam "pominiętych" :).)

Czasami chłopaki się pokłócą o byle psińco ale Dudi powycina i jest ok :).

marcinbzyk
Posty: 614
Rejestracja: 09 lis 2013, 18:56
Lokalizacja: Chotcza

Re: Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Postautor: marcinbzyk » 24 sie 2018, 19:20

Najważniejsze to wyciągać odpowiednie wnioski. Jak to mówi kolega bonluk najlepiej robić tyle odkladow aby zostawalo więcej jak umiera. Pozdrawiam

tikcop1
Posty: 638
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Postautor: tikcop1 » 25 sie 2018, 14:17

Myśl wojskowa godna chazara. W Annopolu jak forsowali Wisłę ta była czerwona. No w końcu przeszli.

Odkłady robi się bankowe a nie dziadostwo.

Wystarczy mieć 10 rodzin aby co 9 dni utworzyć kolejną (na matkę do wychowania własną o sile pełnego korpusu). Nie trzeba zamykać, wywozić, no trzeba umieć matkę znaleźć co 9 dni (tą samą bądź inną), coś przestawić (taki pech). Po 3 miesiącach mamy nadal 10 rodzin plus ca 10 odkładów. Z czego te pierwsze odkłady już nosiły miód i są rodzinami. Te jednoramkowe mnie nie przekonują wcale. Ta myśl z XIX wieku jest.

Apiholik
Posty: 918
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Postautor: Apiholik » 26 sie 2018, 11:02

To gotowy przepis, jak nie należy postępować. Na szczęście, nie ma obowiązku kopiowania (złotej ) myśli, a kto tak czyni, temu pszczoły potrafią wybaczyć wiele. Musi jednak zapomnieć o dobrych wynikach.
Publiczne fora internetowe to taka formuła że można wypisywać każde głupoty.

Sugerujesz że odebranie w sezonie produkcyjnym dziesięciu ramek czerwiu i pszczół, bez względu na układ kluczowych pożytków to coś korzystnego? Zwłaszcza w kontekście zbiorów?
A rozkopanie i szczegółowe przeglądanie dziesięciu rodzin dla utworzenia jednego odkładu, który koniec końców i tak wymaga opieki i pomocy, to jakaś oszczędność....???

A wracając do tematu, to kiedy w takim odkładzie wygra matka o bylejakich cechach genetycznych to nic nie pomoże takiemu, nawet 20 ramek czerwiu na starcie.

tikcop1
Posty: 638
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Postautor: tikcop1 » 26 sie 2018, 12:54

E tam, ja tego nie wymyśliłem. A nieboszczyk raczej poważanie miał. Geny są zawsze od jednej i tej samej matki wybranej (tu nie ma przypadku czy konieczności wycinania mateczników no i wtedy nie mieli łyżeczek do przekładania larw). Czy dobre czy nie nie będę oceniał za kogoś. Trzeba się coś spocić (ni ma żadnego kopania) to zawsze łatwiej z cysterny dotankować idzie. To zaniechane. No dobrze głupoty piszę. I teraz POSTĘP jest. Niech Ci będzie. Ale rodziny strategicznie trzymało się kiedyś albo na miód albo na roje.

Teraz można z jednej ramki robić odkład to ekonomiczniejsze jest i każda rodzina nosi miód. Czyli lepiej niż u nieboszczyka. To i nie opisuje w detalach bo to cofanie się. No robi się je całkiem inaczej niż przyjęte obecnie. A opieki wymagają tyle o ile.

Pozdrawiam :)

Apiholik
Posty: 918
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Postautor: Apiholik » 26 sie 2018, 17:46

tikcop1 pisze: Geny są zawsze od jednej i tej samej matki wybranej (tu nie ma przypadku czy konieczności wycinania mateczników no i wtedy nie mieli łyżeczek do przekładania larw). Czy dobre czy nie nie będę oceniał za kogoś.

A to bardzo ciekawe jest, chętnie bym na ten temat poczytał. Strona ojcowska (z wolnego lotu) nie ma tu znaczenia? Jak tego dokonać bez porządnego materiału reprodukcyjnego ? Czy jednak reproduktorki? Ile siostrzanych matek trzymać?

tikcop1
Posty: 638
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Jakie matki najlepsze-swoje czy kupowane?

Postautor: tikcop1 » 27 sie 2018, 14:36

Też bym poczytał co mądrego i obejrzał na yt lepszego. Taka jednostronna relacja nie bardzo podchodzi.

A co mnie ojce pszczele obchodzą. Nie mam wpływu czym dysponuje okolica. Za to każdy się chwali co to on nie kupił to nic tylko zacierać ręce. Dziecko dziedziczy połowę po matce i no właśnie ile tych tatusi u pszczół jest? 10-30?

Biorę najlepszą swoją rodzinę np. F (można zaczynać przy 3-4 rodzinach ale co tu czarować 10 i więcej lepiej, czyli mam do dyspozycji od A do J). Więc od rodziny F chce ciągnąć młode matki. Cały ul z czerwiem i pszczołami F ustawiam na miejscu rodziny np C (to druga najlepsza), którą to C chwilę wcześniej przestawiłem kilkanaście metrów dalej. Nic nie zamykam, wszystko na swojej pasiece. Czyli nowe C ma lotne ze starego C (ktoś wodę musi nosić) a nowe F ma lotne ze starego F. Matkę z rodziny F, która to rodzina F teraz jest już rodziną C, (a była rodzina C stała się już rodziną K), zabieram z powrotem do pierwotnej lokalizacji ula F! na żywca bez klatki, brakujący czerw w pierwotnym miejscu F uzupełniam ramkami czerwiu (ale bez pszczół obsiadających! jakieś niedobitki zawsze zostaną na ramkach ale to nie szkodzi), zabranych z pozostałych 8 rodzin po równo bądź od jednych więcej a innych mniej. Musi być lotna pogoda. Za 9 dni mogę powtórzyć manewr. Z C zrobić L albo L i M (bo bankowo będzie dwie ramki z matecznikami) albo i z każdej ramki dokładając mateczniki wycięte scyzorykiem 10 nowych rodzinek Liebiga. A na miejsce C postawić znowu bezmateczną F gdzie już są tylko jajka i czerw otwarty tylko po matce F, która to matka F sama nazad na swoją lokalizację do swych lotnych pszczół i obcego czerwiu jaki by nie był z garstką obcych wygryzionych ale co szkodzi. 3+9 daje 12+. Jak niepogoda to dzień rezerwy zawsze jest. Po 9 dniach zabierając z C nawet jedną ramkę z matecznikiem aby utworzyć R tam już nie będzie stresu z karmienia/ wychowywania a jedynie inkubator na parę dni. To chyba lepsze gdy całe C wykarmia i ciągnie matki nowe niż siła tylko 1 ramki jako rodzinki wychowująca? Ale ja się nie znam. Głupoty promuje.

Na początku najlepiej z czerwiu bez obsiadających pszczół golić słabsze rodziny. Tu nie ma pomiłuj, silne dopóki można, niech będą silne aby miód nosiły. Państwo opiekuńcze nie działa inaczej będzie bida. Później trzeba już trymować i silne, bo wpadną na gałąź, za czerw ramka węzy bach w gniazdo. A na co kopać? Przyjąć system sobie jakiś że np tylko środkowa ramka. Zresztą szybko człowiek się uczy. Osłabiając silne aby ratować kiepskie tylko promujemy geny słabsze. Pytanie czy słaba rodzina z siebie czy ja ją wykończyłem. Mam nadzieję, że kapujesz już dlaczegom taki z parciem na jasne plastry? Chorych mi nie potrzeba. Pisać dalej? Kasuje byle co jesienią to jaka strata? Dziurawego buta się pozbywam. Czysty zysk. Nie każda rodzina przyniesie miód bo matka się z reguły nie udała. Ale ta co ma przynieść to ma przynieść pozostałe dać do oporu mięsa wychowującego. Zredukować jesienią rozmnożyć wiosną, latem. Łączyć, kasować. Szukać najlepszej. Mini hodowla od najlepszego co wiem, że mam. Nie wyjdzie to nie wyjdzie. I co z tego. Najwyżej wyjdzie następnym razem

Pozdrawiam :)

Cztery majowe ramki czerwiu połączone lub nie zawsze przyniesie coś miodu w lipcu. A rój może pójść z dobrobytu i w lipcu jak starsza matka... Możliwości ogromne jak w szachy. Nie ma jednej recepty. Na jasny miód chętnych mało. Każdy chce ciemny.


Wróć do „Hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości