Myśląca pszczoła

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 29 paź 2014, 21:53

W nawiązaniu do wątku ‘’Czy grozi nam katastrofa?’’ postanowiłem stworzyć wątek inny – o naszej pszczole środkowoeuropejskiej. Piszą pszczelarze, że całych pasiek już nie ma, bo warroza pożera je żywcem.
Chcemy mieć pszczoły miodne i łagodne, odporne na choroby i plenne, nierojliwe.

A jakie były pszczoły przed wiekami w naszych barciach:
- miodne, bo musiały zgromadzić zapasy na zimę i skoro żyją do dziś, to znaczy, że spełniały ten warunek
- odporne na choroby, bo stosowały metody walki z chorobami m.in. rójkę, która nie była tylko formą rozmnażania, ale sposobem na ‘’sterylizację pogłowia’’ i zaczątku nowej zdrowej rodziny. Chyba nikt nie zaprzeczy, że same pszczoły bez plastrów nie przenoszą chorób. A czy teraz nie stosuje się przesiedlania na węzę jako formy uzdrawiania rodzin w razie choroby…..czy to nie to samo. Przerwa w czerwieniu po rójce była również zbawienna w kwestii chorób czerwiu. W tym jest metoda, nie zła cecha nabyta gdzieś przypadkiem. Wtedy pszczoły miały czas na oczyszczenie komórek i swoistą kwarantannę, jeśli były zarażone jakąś chorobą czerwiu. Godna uwagi jest nadzwyczajna siła życiowa roju, który osadzony na 10 ramkach wielkopolskich węzy potrafi odbudować gniazdo w jedną ciepłą letnią noc. Fakt niezbity, doświadczyłem takich sytuacji.
- agresywne, bo miały wielu wrogów takich jak niedźwiedzie, kuny itd. To była wówczas cecha pożądana i ta cecha była warunkiem przetrwania przez tysiące lat, a my tu nagle od kilkudziesięciu lat próbujemy ulepić pszczołę zupełnie łagodną. Przypomina to trochę swoistego rodzaju kastrację. Agresja w przyrodzie jest cechą najwyższego uznania. Tylko osobnik silny i tym samym agresywny i vice versa jest respektowany i ma wszelkie przesłanki ku temu, by przeżyć. Agresja jest oznaką zdrowia – w przyrodzie oczywiście. Rodzina pszczela, która nie atakuje, gdy stanę im naprzeciw wylotka jest pozbawiona cech obronności.
Pszczoła środkowoeuropejska natomiast zachowała tę cechę i upomina pszczelarza, który stanie nieopatrznie przed wylotkiem, atakiem w nos przeważnie. A dlaczego w nos? Bo to nozdrza całkiem podobne do tych u niedźwiedzia i bardzo bolesne jak i u niedźwiedzia i co ważne nozdrza i nos u misia były jedną z nielicznych części ciała nieosłoniętymi przez grube futro. Jeszcze oczy i powieki były takimi miejscami. Poza tym z nozdrzy wydobywał się dwutlenek węgla i ciepło – czyli kolejny namiar na atak. W tym była metoda, nawet rzekłbym pewna forma inteligencji, bo po co rzucać się cały rojem na niedźwiedzia i ginąć pod jego łapami będąc rozgniecionymi, jeśli można uderzyć w mniejszej sile w czułe miejsce. Czy obecne pszczoły superłagodne potrafią wykazać się takim ‘’myśleniem’’. I czy takie ‘’myślenie’’ nie przydaje się w przypadku tworzenia sposobów obrony przed chorobami i pasożytami? Czy pozbawianie pszczół cech, które dla człowieka są niewygodne, aby na pewno jest pożyteczne dla pszczół.
Jakże zastanawiający jest związek agresji z wysoką odpornością na choroby. Jakim cudem pewien pan w pewnej wsi ma pszczoły złe jak diabli bez odymiania Apiwarolem. I miód też ma. I rójki ma jakby rotacyjne w hodowli pszczół.
Ile lat ma pszczoła agresywna, a ile ta superłagodna? Która ma więcej?
Dlaczego pszczoła środkowoeuropejska tak silnie reaguje na światło i spływa z plastra? Dla zabawy? A może to mechanizm obronny. Może to było hasło ‘’uciekać z plastra’’, bo drapieżnik wyjął go z barci.
Kto powiedział, że warroza przywędrowała do nas w latach 70-tych czy 80-tych? A może była już dużo wcześniej i pszczoły nasze dawno sobie z nią poradziły, tylko człowiek potem tak ‘’pomagał” pszczołom, że znowu wyselekcjonował je na kaleki bezbronne wobec tego roztocza.
Czy fakt, że Archimedes ‘’odkrył” prawo wyporności oznacza, że wcześniej go nie było?
Myślę, że w naszym środowisku i na naszej szerokości geograficznej to właśnie w pszczole środkowoeuropejskiej jest ukryta tajemnica odporności na warrozę i inne choroby, bo ona tu jest najdłużej i może wykazać się największym doświadczeniem i ‘’myśleniem’’. Intuicja podpowiada mi, że tak jest, a jak mawiał Einstein ‘’intuicja jest ważniejsza od wiedzy’’.
Temat ten rzucam w celu dyskusji o naszych pszczołach w długie jesienne wieczory. Nie jest moim celem umniejszać innym rasom czy liniom czy hodowcom, ale właśnie ta pszczoła środkowoeuropejska i jej zachowania oraz największy staż na tej szerokości geograficznej mocno mnie zastanawia już od dłuższego czasu.

Pozdrawiam
Harnaś

Fenix
Posty: 155
Rejestracja: 04 lis 2013, 17:16

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Fenix » 29 paź 2014, 22:22

Witam kolego, podoba mi się to co napisałeś. na dowód potwierdzenia tego mogę przytoczyć film,, więcej niż miód,, omawiajacy problematykę pszczół współczesnych. Jest też tam motyw pszczół, afrykańskich które dają sobie radę z waroza a pszczelarz w Ameryce nauczyli się z nią pracować i chwała miodnosc i odporność na choroby.

Pozdrawiam Sylwek
Nie ufaj nikomu, pszczoły to interes jak jesteś niepotrzebny to dowiesz się o tym

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 29 paź 2014, 22:47

A może błąd tkwi w masowym wygrzewaniu matek pszczelich w cieplarkach?
Skąd wiemy, że larwa w mateczniku nie potrzebuje nawet po zasklepieniu obecności pszczół?
Skąd wiemy, że nie istnieje jakieś promieniowanie czy drgania fal, które wytwarzają robotnice?
A słyszeliście jak matka w mateczniku parę dni przed wygryzieniem ''kwacze''? Naprawdę tak jest. To nie jest żart. Matka w mateczniku zasklepionym porozumiewa się dźwiękami i drganiami z robotnicami i innymi matkami w innych matecznikach.
Skąd wiadomo, że matka w cieplarce nie cierpi z tego powodu i jej rozwój nie jest zaburzony, a wiadomo, jak pisał Freud..dzieciństwo decyduje o całym życiu i potem ten stres i złe cechy przerzuca na potomstwo.
Czy zauważyliście, że pisklęta z fermy sztucznej przeżywają tylko w 50-60 procentach, a te wysiedziane przez kwokę są silne, i jeśli nic ich nie zje jak jastrząb na przykład, przeżywają wszystkie.
Kto udowodnił, że matka z cieplarki nie może cierpieć na efekt sierocy i to rzutuje na jakość jej potomstwa.
Nikt nie udowodnił, że tak jest, ale na Boga nikt też nie udowodnił, że tak nie jest!!!!!!!!!
Dlaczego to człowiek wybiera larwy do miseczek i decyduje za pszczoły, zamiast zabrać starą matkę i potem wziąć każdy matecznik ratunkowy do klateczki Zandera i mieć matkę WYBRANĄ PRZEZ PSZCZOŁY, A NIE PRZEZ CZŁOWIEKA. Założę się o worek złota, że pszczoły wiedzą lepiej, która larwa zostanie ich królową.
Nic nie jest zakryte...wszystko przed oczyma.
Harnaś

polbart
Posty: 1009
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: polbart » 29 paź 2014, 22:55

Jedno co tu naprawdę mądrego napisałeś w swoich wypowiedziach, to że matka w mateczniku słyszy muzykę rodziny pszczelej.


Pozdrawiam,
polbart

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 30 paź 2014, 00:05

A co jest dowodem na to,że słyszy ''muzykę'' rodziny pszczelej? Jej odpowiedź!!!!! (sic!!!!!)
Niektórzy pszczelarze nazywają ten fakt ''kwakaniem'' matek lub ''śpiewem'' matek.
Sam słyszałem na własne uszy. Nie raz, nie dwa.
Pozdrowienia
Harnaś

polbart
Posty: 1009
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: polbart » 30 paź 2014, 01:42

W inkubatorze lub na podgrzewanym stole królowe również kwaczą.
Czasami tak głośno i dobitnie że aż się śmiać chce.
Bez wątpienia najlepsze matki to z mateczników rojowych.
Tylko zależy czy u pszczół rojliwych czy u pszczół nierojliwych u których zostało sprowokowane działanie do założenia mateczników rojowych.

Pozdrawiam,
polbart

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 30 paź 2014, 08:37

W inkubatorze matki pszczele są narażone na szkodliwe działanie pola elektromagnetycznego wytwarzanego przez przepływający w obwodach elektrycznych prąd I ZNAJDUJĄ SIĘ W BEZPOŚREDNIM ZASIĘGU TEGO POLA I W STREFIE JEGO NAJWIĘKSZEGO NATĘŻENIA. Jak bardzo jest to promieniowanie elektromagnetyczne szkodliwe dla organizmów żywych nie trzeba udowadniać. Promieniowanie elektromagnetyczne potrafi zaburzać komunikację żywych komórek a nawet powodować zmiany w jądrze atomów, a przecież żywe komórki to też atomy i białko.
Tu link:
http://bioemf.pl/2012/12/miedzynarodowe ... a-zdrowia/

Harnaś

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 30 paź 2014, 08:45

I wracając do naszej pszczoły środkowoeuropejskiej....
Jest to w mojej opinii jedyna pszczoła, która tak dobrze potrafi gospodarować zapasami i podczas tego roku nie musiałem ich karmić, bo chociaż Bóg wie ile miodu, to one nie miały, ale żelazne zapasy owszem, a u innych głód.
Cóż ta nasza rodzima pszczółka wie czego inne nie wiedzą. Ona zna najlepiej nasz klimat od tysięcy lat i wie, że może być słota lub brak pożytku nawet przez dwa tygodnie i wtedy co...?????
Ta pszczoła ma wielkie doświadczenie. Jest mądrzejsza niż inne.
Harnaś

Franciszek
Posty: 241
Rejestracja: 01 gru 2013, 21:42

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Franciszek » 30 paź 2014, 09:01

Ciekawy temat, naprawdę. I wzbudzający wiele refleksji. Także filozoficznych wręcz wywodów ukazujących pełną inteligencję dyskutantów.
To i ja chcę się 'załapać' do tego klubu, a mam takie spostrzeżenie: jeśli przypuszczalnie warroza była zawsze i pszczoły z powodzeniem mogły z nią radzić, bo przecież przetrwały i są, to może i stonka u nas była zawsze, a kartofle z nią jakoś przedtem potrafiły 'radzić', bo przecież nadal je mamy.
Tak sobie zaczynam się zastanawiać, a temat jest wciągający.
"Niedoświadczony daje wiarę każdemu słowu”
„Głupio robi ten, kto nie czytuje gazet, ale jeszcze głupiej ten, kto wierzy we wszystko, co w nich wyczyta” (August von Schlözer, niemiecki historyk i publicysta, 1735-1809)

Wpisz do wujka Google: płociczno.com

mirco
Posty: 169
Rejestracja: 25 sie 2014, 12:27
Lokalizacja: łódzkie pow. brzeziński

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: mirco » 30 paź 2014, 09:20

Witam . Temat interesujący. Tak wiele pytań że potrzeba by jeszcze kilku filozofów.
Pytań nie do rozstrzygnięcia. Mnie najbardziej zainteresował ten worek złota. Jak duży on jest? pozdrawiam mirco

ZDZISŁAW
Posty: 666
Rejestracja: 03 gru 2013, 21:52

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: ZDZISŁAW » 30 paź 2014, 10:40

Mały przyczynek do wymiany mysli .
Pszczoły [linie] posztrzegano róznie w róznych regionach ,nie mówie tutaj o pszczołach włoskich ale o naszej ciemnej pszczole i pszczole krajńskiej .
Takie najbardziej miarodajne urzędowe zapiski na ten temat można znależc w zasobach dawnego Cesarstwa Austro -Węgierskiego ,oni byli bardzo "pedantyczni"w swojch obserwacjach.
W jednej z najstarszych i najlepszych uczelni rolniczych [Uniwersytet przyrodniczy w Brnie]znajduje się sporo materiałówna ten temat [również w wersji elektronicznej].
Wynika z nich że początkowo na teren dzisejszych Czech i Ślazka sprowadzano masowo pszczoe Cypryjską ,następnie Krajnke - dlaczego ?
Ano po to że przy gospodarce rojowej i ówczesnym rozkładzie pozytków istniało zapotrzebowanie na jak największą liczbe roji ,a ówczesna pszczoła rodzima [pszczoła ciemna] nie rojła sie tak często jak krajnka która była bardzo rojliwa .
Prawda że osąd całkowicie rózny od naszego -obecnie ,nie sadze zeby nie było podstaw do takich ocen ,na terenie CK Austro-Węgier występowały obydwie te linie i była dobrze wykształcona rzeszaludzi do prowadzenia tego typu obserwacji.
Co sie przez te ok 200 lat zmieniło ?
Na pewno sposób gospodarki ,warunki przyrodnicze i pszczoła ,ale która i w jaki sposób ?

TadeuszB
Posty: 515
Rejestracja: 13 paź 2014, 21:30

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: TadeuszB » 30 paź 2014, 10:43

Worek to worek,worek to nie woreczek,jaki będą dawać taki bierz i pamiętaj że jestem Twoim najlepszym kolegą.

bonluk
Posty: 286
Rejestracja: 10 lis 2013, 13:57
Lokalizacja: Góry Świętokrzyskie
Kontaktowanie:

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: bonluk » 30 paź 2014, 12:48

Początkiem XX wieku na ziemiach polskich przewijały się pszczoły włoskie, cypryjskie, krainskie, kaukasie(abhaskie) no i pszczoły rasy czarnej(borówki) jak się wtedy mówiło na środkowo- i północno-europejskie. Pszczoły te są najstarsze w Europie i nie można tego zakwestionować.
Co do dzisiaj zostało z tych pszczół i czy te borówki dalej są borówkami to chyba nikt do końca nie wie.
Jeśli wykazują odpowiednie cechy mogące ograniczyć rozwój V. i potrafią przeżywać bez pomocy człowieka to chyba potrzeba chętnych aby mogli to przedstawić. Jak do tej pory nic nie słychać na ten temat bo chyba nikt nie ukrywa tych pożądanych właściwości tylko dla siebie?

mirco
Posty: 169
Rejestracja: 25 sie 2014, 12:27
Lokalizacja: łódzkie pow. brzeziński

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: mirco » 30 paź 2014, 14:48

Witam! Fajnie że są wśród nas tacy którzy potrafią trochę historii przybliżyć. Oczywiście takiej która jest
dostępna. pozdro mirco

MrDrone

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: MrDrone » 30 paź 2014, 16:58

Myślę, że nie ma absolutnie żadnych podstaw do kwestionowania tego, że warroza dotarła koło 1980 roku w nasze rejony.

Jeżeli faktycznie linia środkowoeuropejska (tj. pszczoła lokalna) radzi sobie lepiej z warrozą, to tylko dlatego, że to nie warroza zabija pszczoły, a to całe świństwo, które w sobie i na sobie przenosi, oraz to, które żyje sobie w ulu obok pszczół. Warroza jest pasożytem, który osłabia pojedynczą pszczołę - jeżeli mielibyśmy 20% porażenie warrozą to powinno zginąć te 20% (+ inny margines jeżeli warroza przenosiła się na inne osobniki), a tak się nie dzieje, bo giną całe rodziny. Przy osłabieniu osobników powyżej pewnej granicy, pszczoły nie dają rady z obecnymi patogenami, rodzina słabnie i nie utrzymuje optymalnych warunków w ulu. Wtedy do życia budzą się wszystkie przetrwalniki jakie tylko mogą. W małopolsce, gdzie mieszkam, inpektorzy weterynaryjni ponoć stwierdzili, że w 70% uli są przetrwalniki zgnilca - pomimo tego 70% rodzin nie pada na zgnilec, a ten ujawnia się tylko w pojedynczych ogniskach (jesteśmy ponoć najgorsi w całej Polsce pod tym względem - myślę że to kwestia "krakowskiej oszczędności" ;-) i trzymania starej woszczyzny ponad miarę... ). Warroza osłabia rodzinę i wtedy może się dziać armageddon. Osterlund miał ponoć zauważyć, że w rodzinach, których nie osłabiał chemią, znacznie wyższe porażenie warrozą dawało objawy niż w rodzinach leczonych. Co nie znaczy, że prędzej czy później warroza nie zabiła tych rodzin, które miała zabić...

Więc jeżeli linia środkowoeuropejska faktyczine lepiej sobie radzi to tylko dlatego, że jest bardziej odporna na miejscowe patogeny i lepiej przystosowana do warunków miejscowych. Dajcie ją gdziekolwiek, a złapie warrozę tak szybko jak obce pszczoły u nas. Może nie wiem wiele o pszczołach, ale to podstawy ekologii. Nie tej o zbieraniu papierków i segregowaniu śmieci tylko tej stanowiącej naukę o zależnościach między organizmami w ekosystemie. Więc środkowoeuropejska radząc sobie lepiej z miejscowym patogenem dłużej utrzymuje zdrowie a tym samym dłużej walczy z pasożytem i na odwrót, tj. dopiero znacznie większe porażenie pasożyta będzie u niej powodować objawy i reakcję na patogeny, które pszczoła ma bardziej "oswojone". Po prostu wolniej wejdzie w to samonapędzające się koło do zagłady rodziny. Nie znaczy to, że jest przez to mniej wartościowa na naszym terenie - wręcz przeciwnie. Może faktycznie łatwiej będzie znaleźć u niej tolerancję.

Zgodnie z moją wiedzą to "naturalną" tolerancję na warrozę najprędzej będzie przejawiać primorska - pewnie z racji położenia geograficznego naturalnego terenu występowania linii. Cały świat mówi o tym, że ta pszczoła jest najlepsza jako pszczoła wyjściowa do selekcji przeciwko warrozie. Prawdopodobnie jakiś protoplasta primorskiej kiedyś zetknął się z warrozą lub protoplastą warrozy i nastąpiła naturalna selekcja pszczoły na tą odporność. Po tym pewnie czynnik presji selekcyjnej ustał (warroza nie przeżyła na pszczole) i primorska zaczęła znów się krzyżować z liniami nietolerancyjnymi. niemniej jednak wychodzi na to, że ma największe zagęszczenie alleli odpornych/tolerancyjnych na warrozę ze wszystkich innych pszczół. Za to może przejawiać mniejszą tolerancję na miejscowe czynniki patogenne więc w bilansie ogólnym może nie być aż o tyle lepsza od pszczół miejscowych jak możnaby się spodziewać.

a czy to "mądrość" czy przystosowanie ewolucyjne to już inne zagadnienie. pewnie kwestia nazewnictwa.

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 30 paź 2014, 23:25

Witam
A oto jeszcze kilka słów o szkodliwości wpływu pola elektromagnetycznego na zwierzęta, a w szczególności na pszczoły (matka w cieplarce jest poddana działaniu takiego natężonego pola elektromagnetycznego).
Tu link : http://www.imp.lodz.pl/upload/oficyna/a ... halska.pdf

Proszę zwrócić uwagę na fragmenty:
strona 2: Zmysł magnetyczny zwierząt jest bardzo czuły.
Pszczoły wyczuwają stałe pole magnetyczne o indukcji
zaledwie 26 nT. W przypadku zmiennego pola detekcja
jest mniej czuła i wynosi 100 μT (8).

strona 3: Lawinowy wzrost sztucznych pól elektromagnetycz-
nych spowodował, że mechanizmy przystosowawcze,
ukształtowane w procesie ewolucji, przestały być efektyw-
ne i zaczęto obserwować negatywny wpływ sztucznych
PEM na organizmy żywe.

strona 4 (dotyczy roślin): Najbardziej zbadane pole
o częstotliwości 50 Hz (taką częstotliwość ma prąd w naszych gniazdkach elektrycznych – przypis mój) wpływa na wiele reakcji enzy-
matycznych i może powodować wystąpienie komórko-
wej odpowiedzi stresowej.

strona 5: Z przyczyn oczywistych najwięcej badań dotyczy
pszczół. W polu elektrycznym energetycznych linii
przesyłowych już przy 1,4 kV/m owady stają się agre-
sywne i nadaktywne, co wskazuje na stymulację ich
układu nerwowego. Powyżej 4 kV/m produkują mniej
miodu, a w ulu obserwuje się zwiększoną śmiertelność.
Powyżej 7 kV/m w odpowiedzi na stres nadal wzrasta
aktywność motoryczna owadów, spada produkcja mio-
du, zmieniają się obyczaje społeczne i płodność królo-
wej. Doświadczenia wskazują, że pszczoły są bezpieczne
w polu o natężeniu do 1 kV/m, zatem należy zachować
odpowiednią odległość między pasieką a energetycz-
ną linią przesyłową (np. w przypadku linii o napię-
ciu 440 kV jest to 150 m). Podobna sytuacja, chociaż
dane doświadczalne są nieliczne, dotyczy innych gatun-
ków owadów społecznych, np. mrówek (40).

Miłego myślenia, oczywiście niczego nie stwierdzam tutaj kategorycznie, jednak w mojej opinii im dalej z matecznikiem od źródeł prądu i pola elektromagnetycznego tym lepiej.
Natura jest mądrzejsza od nas.


Pozdrawiam
Harnaś

polbart
Posty: 1009
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: polbart » 31 paź 2014, 00:15

Racja. Mateczniki nie powinny być w cieplarkach, samoróbkach, piczkach z kuchenek mikrofalowych, gdzie bezpośrenio obcują z grzałkami i wentylatorami. Najlepsze są duże cieplarki około 1,70 m wysokosci. Wtedy pośrodku mamy mateczniki a na górze i na dole te zakłócenia.
Wszystko zależy również od zastosowanego systemu ogrzewania i wentylacji.
Co by nie było dojrzewające mateczniki w rodzinach pszczelich mają najlepiej.
Może trzeba się nad tym zastanowić? Żaden problem. Jedynie trzeba skonstruwować izolatory aby po wygryzieniu sie matek z mateczników, pszczoły ulowe nie szarpały ich i nie uszkadzały.

Pozdrawiam,
polbart

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 31 paź 2014, 09:29

Witam
Mateczniki nie powinny być w żadnych cieplarkach. Pole elektromagnetyczne rozchodzi się równo we wszystkich kierunkach tak jak ciśnienie. Nic to nie da, czy matecznik u góry czy u dołu. Pole elektromagnetyczne to pole elektromagnetyczne, a nie strumień wody, którym można kierować. Poza tym cieplarki samoróbki w niczym nie ustępują tym tzw. porządnym. Pole elektromagnetyczne wytwarzane zarówno przez te pierwsze jak i te drugie JEST TAKIE SAME!!!!!!!!!!
Zastanawiam się Panowie bracia, czy nie pora zacząć wracać do natury, bo nasze pszczoły coraz lichsze.
Jeszcze raz powtarzam, że nikomu tym tematem nie mam zamiaru szkodzić czy dokuczać. Zastanawiam się tylko głośno na forum, gdzie człowiek dzisiejszy popełnił błąd w hodowli pszczół, bo popełnił go na pewno.....
efekty widać.
Trzeba się poważnie zastanowić jak to dalej będzie z naszymi pszczołami.

Harnaś

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 31 paź 2014, 09:37

I jeszcze jedno odnośnie ''śpiewu'' matek. Jeśli matka w mateczniku zasklepionym wydaje drgania i dźwięki, to przecież nie dla żartu, A PO TO, BY UZYSKAĆ ODPOWIEDŹ !!!!!!! To niby taka błaha rzecz, ale może mieć gigantyczne znaczenie. Gdyby taka matka nie oczekiwała odpowiedzi, kontaktu z rodziną pszczelą, to po co wydawałaby te dźwięki...no po co???? W przyrodzie nic nie dzieje się bez powodu..nic....nic!!!!!!!!
W cieplarce próba komunikacji z ulem jest jak głos wołającego na pustyni.

Harnaś

harnas
Posty: 66
Rejestracja: 12 sie 2014, 09:10

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: harnas » 31 paź 2014, 10:07

Dopełniając informacji cieplarki samoróbki i te ''profesjonalne'' są zasilane prądem sieciowym 230V zmiennym o częstotliwości 50 Hz czyli takim samym. To czy matecznik w górze czy na dole nie ma znaczenia, pole rozchodzi się równomiernie we wszystkich kierunkach.
Przykładowy rysunek pola emitowanego przez antenę dipolową: http://pl.wikipedia.org/wiki/Promieniow ... agnetyczne

Miłego myślenia

Harnaś


Wróć do „Rasy i linie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości