Myśląca pszczoła

MARBERT
Posty: 986
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: MARBERT » 04 sty 2018, 17:13

Borówka pisze:Jeżeli chodzi o profesora Tom'a Seeley;a to trzeba przeczytać jego inne porady jak uprawiać takie pszczelarstwo o jakim on mówi.
Są dostępne artykuły, wywiady i filmiki. Poleca do takiego sposobu trzymania pszczół pszczelarstwo małoulowe.
Ule według niego najlepsze dla pszczół w naszym klimacie powinny mieć 40-70 litrów jako optimum. A wiec co najwyżej dla produkcji miodu co można zrobić to jak korpus ocieplony LN i jedna nadstawka w sezonie. W zasadzie poleca małe ule ocieplane aby jak najlepiej odtwarzały warunki dla pszczół w dzikich siedliskach w naszym klimacie. Według niego ul Warre powinien być docieplony.

Tutaj o tym mówi:
https://www.youtube.com/watch?v=3yB0PoDrF9E

https://www.youtube.com/watch?v=mgdKrQ16rX8


Szanowny kolego.

Twoje linki do naukowców i innych oszalałych i mniej. Powinny skutkować jakimś Twym sukcesem.
Jak sukcesów brak to znaczy że albo partacz Jesteś albo tylko internetowy "zbawiciel".
"Zbawiciel" bez konkretów w praktyce, równa się, OSZUST.

manio:)
Posty: 1368
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: manio:) » 04 sty 2018, 17:57

MARBERT pisze:Jak sukcesów brak to znaczy że albo partacz Jesteś albo tylko internetowy "zbawiciel".

Niepotrzebnie komplementujesz swojego kolegę . Na swoim forum gdzie w zasadzie jest jedynym aktywnym forumowiczem i sam stawia pytania oraz zaraz udziela na nie "uczonych inaczej" odpowiedzi , pod awatarem opisuje się jako "Partacz pasieczny - trzymacz pokrzywowy" . Co pewnie miało być sarkazmem , czy żartem ale jak to w życiu często , jest czystą prawdą. O trzymacza pokrzywowego jestem nawet zazdrosny , bo już wcześniej na tym forum często tak siebie przezywałem w utarczkach z mądralami kpiącymi z leśnych dziadków. Wybaczam jednak , bo czasem czytam owe forum i omijając opisy sposobów mordowania pszczół czy radosne wyliczanie upadków, dostarcza mi wiele kabaretowej radości z felietonów Twojego b. kolegi. Ma człowiek talent , choć często przebija bufonada psująca efekt. Żeby było śmieszniej , traktowany jest tam poważnie, z uwagą , a nawet atencją . Może za wyjątkiem Łapki i Krzyżaka .
pozdrawiam zza stodoły
leśny dziadek manio

MARBERT
Posty: 986
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: MARBERT » 04 sty 2018, 18:31

maniu
Bardziej szanuję , nawiedzonego borówkę. Jak manipulatorów krzyżka czy bonluka.

manio:)
Posty: 1368
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: manio:) » 04 sty 2018, 18:37

Może masz i rację bo ci dwaj to jednak pszczelarze , tyle że błądzący, a mimo to tkwią w tym gównie po uszy i nawołują innych do kąpieli. Ale śmieszni już nie są jak specjalista sieciowy od borówek.Ich postów nie czytam bo słabe mam oczko i szkoda sił.
wielbiciel borówek'manio

tikcop1
Posty: 378
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: tikcop1 » 04 sty 2018, 21:21

Stanisław Mendrala w swej książce Ule Polskie podaje pojemność średniej kłody na... 90-135 litrów, dla porównania ul warszawski zwykły ma 138 litrów razem z nadstawką:)
A tu pan profesor zaleca max 70 litrów.

Borówka porzuć fałszywych proroków bo Cię zwodzą na manowce i zacznij ekologicznie zwalczać warozę.

Rolnicy od zawsze walczą na roli z chwastami. Kiedyś robili to mechanicznie teraz kto głupi wali chemią na oślep i musi coraz więcej :))) ja nie jestem przeciwnik chemii ale rozsądnie.
Waroza czy chwast jeden szkodnik. Więc warozę trzeba redukować bezlitośnie przy braku czerwiu. Podobnie jak rolnik tępi perz broną. Ale zanim wyjedzie broną w pole musi pole pierw przygotować, przynajmniej zebrać co mu obrodziło. Analogia trafna ze wszech miar.

Ul jednościenny? Czy ktoś kiedyś dotknął niepomalowaną deskę co się nagrzała od słońca? Obecna zima jest fatalna, jest za ciepło. Mam od paru lat ule jednościenne z siatką w dennicy pełną i gimnastykę z utrzymaniem w ryzach nastroju roboczego początkiem maja! Ule pojemne.

Zasada ograniczonego zaufania. Bo też mogę koloryzować. Mam ule z deski 2cm niemalowane i tak kolejny sezon.

Pozdrawiam z zimnej lubelszczyzny porównując do częstochowskiego.

Awatar użytkownika
Harnaś Beskidzki
Posty: 703
Rejestracja: 23 lis 2014, 12:23

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Harnaś Beskidzki » 04 sty 2018, 22:54

Ja tam nie czuję się przez nikogo manipulowany.
Kilka ładnych lat temu pszczoły leczyłem i pewnego roku natura sama zrobiła ''kuku''.
Straty miałem potężne....tylko siąść i płakać. Ale część, mała bo mała, ostała się.
Od początku mi te ''nowoczesne'' pudrowane pszczoły nie pasowały pod każdym względem.
Z tego co pozostało zacząłem się odbudowywać i przestałem leczyć chemią, bo uznałem to za bezsens.
Obecnie rodziny, które nie radzą sobie to ratuję i daję im matkę z tych twardych....i działa.
Teraz przynajmniej wiem co mam.
Pozdrawiam
HB

MARBERT
Posty: 986
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: MARBERT » 05 sty 2018, 14:47

manio:) pisze:Może masz i rację bo ci dwaj to jednak pszczelarze , tyle że błądzący, a mimo to tkwią w tym gównie po uszy i nawołują innych do kąpieli. Ale śmieszni już nie są jak specjalista sieciowy od borówek.Ich postów nie czytam bo słabe mam oczko i szkoda sił.
wielbiciel borówek'manio


Ciekawe jak razem kupiliśmy matki od:http://perso.unamur.be/~jvandyck/homage/elver/pedgr/ped_PJ_2015.html

To pozwolili jej umrzeć z nieleczenia? haha

Borówka
Posty: 42
Rejestracja: 20 lip 2017, 16:43

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Borówka » 05 sty 2018, 15:36

MARBERT pisze:
Szanowny kolego.

Twoje linki do naukowców i innych oszalałych i mniej. Powinny skutkować jakimś Twym sukcesem.
Jak sukcesów brak to znaczy że albo partacz Jesteś albo tylko internetowy "zbawiciel".
"Zbawiciel" bez konkretów w praktyce, równa się, OSZUST.


Skoro awansowałem na "szanownego" bez wyzwisk to odpowiem. Co jednak, nie znaczy, że podobają mi się osobiste wycieczki w formie epitetów i zarzutów skierowane do moich kolegów. Zresztą zupełnie bez związku z tematem.

Kolego. Zastanawiano się w tym wątku o jakie ule chodziło profesorowi Seeleyowi więc tylko poinformowałemm co uważa i podaje profesor Tom Seeley, jeden z największych fachowców od biologii pszczół na świecie. Można sprawdzić i sobie udowodnić w filmikach. Fakt, trzeba znać język angielski. To wszystko na ten temat. Ma prawo kolega się nie zgadzać z profesorem. Ma prawo kolega prowadzić inny typ pszczelarstwa niż mało-ulowy i darwinistyczny.

Co do mojego braku sukcesów ma kolega rację. Nie mam na razie żadnych sukcesów niestety. Nie uważam się za oszusta. Staram się przekazywać informacje i szczerze piszę o mom doświadczeniu, również negatywnym, o braku sukcesów i porażkach. Nie za bardzo wiem o co chodzi ze "zbawicielem".
Natomiast widziałem niestety, że kilkakrotnie to właśnie kolega przekazywał nieprawdziwe informacje np. na temat ilości czasu poświęconego na testy z nieleczonymi pszczołami.

MARBERT
Posty: 986
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: MARBERT » 05 sty 2018, 16:19

Szanuję kolegę za postawę. To jest jasne?
Tak samo jak innego naszego kolegę. Mr.Drona.

Choć nie zgadzam się z interpretacją i założeniami.

I pozostańmy na tym.

Pozdrawiam

Boleslav
Posty: 533
Rejestracja: 09 kwie 2014, 17:49
Lokalizacja: Czechy, Smiřice

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Boleslav » 05 sty 2018, 16:34

Też mi Mr.Dron brakuje....:)

tikcop1
Posty: 378
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: tikcop1 » 05 sty 2018, 16:34

System mało ulowy tj na ograniczenie matki już przerabiałem i u mnie zwyczajnie nie zadziałał. Chybam za głupi na to.

Do polskich warunków i polskich pszczół, których już nie ma nie przypadkiem zaproponowano objętość ula warszawskiego zwykłego z nadstawką która pi razy drzwi tj na moje ślepe oko prawie, że odpowiada trzem korpusom langstrotha.
Dwa korpusy zdecydowanie za mało. To tak samo jakbym nie dał normalnej zdrowej rodzinie nadstawki w ulu warszawskim zwykłym (akurat obecnie stoją w pokrzywach).

Filmy obejrzałem. To wąziutkie drzewko z dziuplą se można wsadzić. Sosna bartna miała ponad sto lat i gruby pień.

Czyli siedlisko dla pszczół miało historycznie więcej niż 70 litrów!

manio:)
Posty: 1368
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: manio:) » 05 sty 2018, 16:49

Harnaś Beskidzki pisze:Od początku mi te ''nowoczesne'' pudrowane pszczoły nie pasowały pod każdym względem.

Uważasz ,że te AMM które z takim trudem sprowadzasz w obce dla nich warunki nie są "pudrowane" ? Przecież też pochodzą z hodowli, są selekcjonowane i to ostrzej bo dodatkowo "na czystość rasową" . Są więc z ograniczonej puli genowej, wbrew naturze wybierane są te cechy uznana przez hodowcę za pożądane.
Jak wielokrotnie pisałem , wychowałem się na pszczole lokalnej i gospodarce prowadzonej praktycznie bez zakupu matek hodowlanych ( z krótkim epizodem kaukaskim) . Jak przyszła warroza nie okazały się bardziej odporne niż współczesne "plastikowe" pszczoły, choć może i warroza nie była taka zjadliwa w pierwszych latach, bo pszczoły przeżywały dużo bardziej zmasowane inwazje, a i leczyć nie bardzo było czym . Czerw trutowy był pełen warrozy , co dziś widzę tylko na fotkach w necie , a i na pszczołach , czy ramkach też nie było problemu z obserwacją licznych osobników. Bez deformacji skrzydeł czy innych widocznych gołym okiem patologii.
Moim zdaniem przeżywalność nie leży głownie w leczeniu lub nie , tylko w sposobie prowadzenia gospodarki. Gdybym kiedyś chciał nie leczyć zupełnie ( dziś to robię z mikro skali w stosunku do tego co czytam w forumowych zaleceniach ) to zdecydowanie bym wybrał gospodarkę rotacyjną. Od lat, co roku do zimowli tylko nowe odkłady i nowe rodziny, nawet jeśli matka już "przechodzona" . Do tego racjonalne postępowanie z prowadzeniem ich po 1 lipca , tak żeby bez problemów nabrały mocy i witalności zapewniającej bezproblemową zimowlę.
Czy moje pszczoły są "plastikowe" ? Nie wiem , nie zastanawiam się nad ich rodowodami . Zimują u mnie , unasiennione być może "moimi" trutniami ale i tymi pogardzanymi kundelkami , które krążą w okolicy. Matki lecą pewnie nawet za jezioro do inaczej pachnących trutni , bo ponoć taka ich natura że szukają "atrakcyjnych inaczej" niż ich synowie czy bliscy kuzyni, nawet jeśli czyści rasowo i za duże pieniądze sprowadzone hgw skąd. Dlatego tak łatwo zatracić palstikową czy AMMową ślachetność genów.
Teorie o adaptacji pszczoły do nowych warunków , czy tym bardziej teorie darwinistyczne są kpiną z elementarnej zootechniki . Pszczoła ,żyje za krótko aby się czegokolwiek "nauczyć" , a ewolucja trwa setki czy tysiące lat. Hodowla to dobór osobników o pożądanych cechach , ale ma swoje wady bo ogranicza pulę genową i w końcu ma wady hodowli wsobnej, czy wręcz kazirodczej. To wbrew naturze.
Czy w związku z tym nie selekcjonuję ? Ależ wręcz przeciwnie. Nie potrzebuję czekać , aż się rodzina osypie. Wcześniej widzę ,że w identycznych warunkach startowych rozwija się wolniej niż inne ( ale trzeba mieć więcej niż 2-3) . Dla dobra pszczół rozwiązuję te niespełnione i zasilam nimi te mocne. Nigdy nie zasilam słabych . Albo daję im wtedy sprawdzoną matkę, którą chcę jeszcze zachować. Tak "zastodolnie" gospodarując mam dobre pszczoły , lepsze bez porównania do tych które miał mój Tato tak pod względem plenności , żywotności , odporności , ale również miodne i łagodne. Chociaż przyznam ze śmiechem , ze mój Tato nie cenił pszczół łagodnych i raczej je eliminował . Z rozsądkiem oczywiście , ale to już inna historia.....
Chodzi mi tylko o to ,że nie trzeba szukać daleko i stosować wymyślnej gospodarki. Zasady są proste tylko drastycznie lekceważone. Bez dogmatów , ale z rozsądkiem. Wystarczy wrócić do korzeni, nauczyć się podstawowej gospodarki i dopiero wtedy , będąc pewnym opanowania rzemiosła, prowadzić rozsądne i przemyślane eksperymenty w sposób, w którym zawsze jest furtka do uratowania pszczół od naszych błędów. Nosicielem genów jest matka i nie ma potrzeby sadystycznego mordowania za jej "grzechy" całej rodziny.
Cały mój nudny wywód ( gratuluję jeśli doczytałeś aż do tego akapitu) oczywiście nie znaczy ,że jestem przeciwnikiem sprowadzania AMM, nawet przeciwnie sam być może i takie kupił, ale nie liczę na (r)ewolucję z tego powodu , a co najwyżej satysfakcję podobną do filatelisty jak zdobędzie nowy, interesujący znaczek :)
pozdrawiam i sukcesów życzę
nudny manio

MARBERT
Posty: 986
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: MARBERT » 05 sty 2018, 17:39

" ze mój Tato nie cenił pszczół łagodnych i raczej je eliminował . "

Tak jak mój dziadek.

Awatar użytkownika
Harnaś Beskidzki
Posty: 703
Rejestracja: 23 lis 2014, 12:23

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Harnaś Beskidzki » 05 sty 2018, 17:58

manio:) pisze:
Harnaś Beskidzki pisze:Od początku mi te ''nowoczesne'' pudrowane pszczoły nie pasowały pod każdym względem.

Uważasz ,że te AMM które z takim trudem sprowadzasz w obce dla nich warunki nie są "pudrowane" ? Przecież też pochodzą z hodowli, są selekcjonowane i to ostrzej bo dodatkowo "na czystość rasową" . Są więc z ograniczonej puli genowej, wbrew naturze wybierane są te cechy uznana przez hodowcę za pożądane.
Jak wielokrotnie pisałem , wychowałem się na pszczole lokalnej i gospodarce prowadzonej praktycznie bez zakupu matek hodowlanych ( z krótkim epizodem kaukaskim) . Jak przyszła warroza nie okazały się bardziej odporne niż współczesne "plastikowe" pszczoły, choć może i warroza nie była taka zjadliwa w pierwszych latach, bo pszczoły przeżywały dużo bardziej zmasowane inwazje, a i leczyć nie bardzo było czym . Czerw trutowy był pełen warrozy , co dziś widzę tylko na fotkach w necie , a i na pszczołach , czy ramkach też nie było problemu z obserwacją licznych osobników. Bez deformacji skrzydeł czy innych widocznych gołym okiem patologii.
Moim zdaniem przeżywalność nie leży głownie w leczeniu lub nie , tylko w sposobie prowadzenia gospodarki. Gdybym kiedyś chciał nie leczyć zupełnie ( dziś to robię z mikro skali w stosunku do tego co czytam w forumowych zaleceniach ) to zdecydowanie bym wybrał gospodarkę rotacyjną. Od lat, co roku do zimowli tylko nowe odkłady i nowe rodziny, nawet jeśli matka już "przechodzona" . Do tego racjonalne postępowanie z prowadzeniem ich po 1 lipca , tak żeby bez problemów nabrały mocy i witalności zapewniającej bezproblemową zimowlę.
Czy moje pszczoły są "plastikowe" ? Nie wiem , nie zastanawiam się nad ich rodowodami . Zimują u mnie , unasiennione być może "moimi" trutniami ale i tymi pogardzanymi kundelkami , które krążą w okolicy. Matki lecą pewnie nawet za jezioro do inaczej pachnących trutni , bo ponoć taka ich natura że szukają "atrakcyjnych inaczej" niż ich synowie czy bliscy kuzyni, nawet jeśli czyści rasowo i za duże pieniądze sprowadzone hgw skąd. Dlatego tak łatwo zatracić palstikową czy AMMową ślachetność genów.
Teorie o adaptacji pszczoły do nowych warunków , czy tym bardziej teorie darwinistyczne są kpiną z elementarnej zootechniki . Pszczoła ,żyje za krótko aby się czegokolwiek "nauczyć" , a ewolucja trwa setki czy tysiące lat. Hodowla to dobór osobników o pożądanych cechach , ale ma swoje wady bo ogranicza pulę genową i w końcu ma wady hodowli wsobnej, czy wręcz kazirodczej. To wbrew naturze.
Czy w związku z tym nie selekcjonuję ? Ależ wręcz przeciwnie. Nie potrzebuję czekać , aż się rodzina osypie. Wcześniej widzę ,że w identycznych warunkach startowych rozwija się wolniej niż inne ( ale trzeba mieć więcej niż 2-3) . Dla dobra pszczół rozwiązuję te niespełnione i zasilam nimi te mocne. Nigdy nie zasilam słabych . Albo daję im wtedy sprawdzoną matkę, którą chcę jeszcze zachować. Tak "zastodolnie" gospodarując mam dobre pszczoły , lepsze bez porównania do tych które miał mój Tato tak pod względem plenności , żywotności , odporności , ale również miodne i łagodne. Chociaż przyznam ze śmiechem , ze mój Tato nie cenił pszczół łagodnych i raczej je eliminował . Z rozsądkiem oczywiście , ale to już inna historia.....
Chodzi mi tylko o to ,że nie trzeba szukać daleko i stosować wymyślnej gospodarki. Zasady są proste tylko drastycznie lekceważone. Bez dogmatów , ale z rozsądkiem. Wystarczy wrócić do korzeni, nauczyć się podstawowej gospodarki i dopiero wtedy , będąc pewnym opanowania rzemiosła, prowadzić rozsądne i przemyślane eksperymenty w sposób, w którym zawsze jest furtka do uratowania pszczół od naszych błędów. Nosicielem genów jest matka i nie ma potrzeby sadystycznego mordowania za jej "grzechy" całej rodziny.
Cały mój nudny wywód ( gratuluję jeśli doczytałeś aż do tego akapitu) oczywiście nie znaczy ,że jestem przeciwnikiem sprowadzania AMM, nawet przeciwnie sam być może i takie kupił, ale nie liczę na (r)ewolucję z tego powodu , a co najwyżej satysfakcję podobną do filatelisty jak zdobędzie nowy, interesujący znaczek :)
pozdrawiam i sukcesów życzę
nudny manio

Kolego.....chylę czoła.
Przepięknie oddzieliłeś ziarno od plew....i napisałeś wszystko co ja bym napisał. Jeszcze nie ze wszystkim się zgadzasz, ale napisałeś prawdę.
Za to pełny szacun, a zwłaszcza za fragment o Tacie, który ''nie cenił pszczół łagodnych''.
Pisać prawdę to wielka rzecz.
Pozdrawiam
HB

Apiholik
Posty: 737
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Apiholik » 06 sty 2018, 16:29

Manio:) , DZIĘKUJĘ CI ZA TO ŻE JESTEŚ !
Ten piękny post jest po prostu, analizą . I tak właśnie, powinien być traktowany ! To taki ,, elementarz dziejów" w pigułce, wynikający ze zdroworozsądkowogo postrzegania pszczelarskiej rzeczywistości.

Podejście, Taty Mania, do umiarkowanej agresji rodzin pszczelich, nie było odosobnionym w minionych czasach. Wynikało z najprawdziwszego pragmatyzmu. Agresywne rodziny pszczele, nie dały się wyrabować a często same korzystały z tego awanturnego charakteru. Każdy rozumny pszczelarz, z łatwością kojarzył agresję z ciężkimi nadstawkami.

Moim skromnym zdaniem, tak to trzeba odbierać, a każda próba wyrywanie jednego zdania z kontekstu jest zbędną nadinterpretacją.
Pozdrawiam
Apiholik.

manio:)
Posty: 1368
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: manio:) » 06 sty 2018, 17:39

Dzięki za dobre słowo, choć czasem lepiej milczeć niż wdać się w dyskusję i żałować po niewczasie.

Nie było w tym jakiejś wielkiej filozofii, ale faktycznie Tato uważał ,że pszczoły jak ludzie : ci ślamazarni , powolni i nie mający nigdy swojego zdania , nie nadają się do pracy . Pszczoły , które bronią swojego gniazda zawsze mają czego bronić i jest sens do nich zaglądać po swój udział w ich pracy. Inna sprawa to nie pamiętam , aby miał takie szatany co potrafią gonić ofiarę po ogrodzie , czy zaatakować niewinną osobę z dala od uli , np. przy ścinaniu kwiatów czy zbieraniu owoców - bez żadnego związku z obroną gniazda. Z "plastikowych" czasem rodzą się takie szatany ,że nie ma żadnych wątpliwości co z nimi zrobić.
Miał też Ojczulek krótki sposób oceny ludzi podając im rękę. Mocny ,zdecydowany uścisk suchej dłoni zdradzał człowieka z charakterem , z którym się dobrze rozmawia i pracuje. Mokry i zimny "śledź" - takich się wystrzegaj :)))))
Na wiele rzeczy miał takie sposoby i nie wszystkie do dziś rozszyfrowałem . Z pszczołami też .

Apiholik
Posty: 737
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Apiholik » 06 sty 2018, 20:37

Tylko że były to czasy jeszcze z przed warozowej apokalipsy. :))))
Więc pszczoły mogły bezkarnie penetrować okolicę, radząc sobie doskonale z konkurencją, pracując tym samym na swój i pszczelarza sukces. Tak to niestety widzę, a z obserwacji jasno mi wynika iż nie ma pszczół które tylko bronią własnego gniazda jednocześnie unikając rabowania. Uważam że między : agresją rodzin, obroną gniazda a skłonnością do rabowania występuje ścisła korelacja.
Aktualnie, w pasiekach prowadzonych normalnie, takie rodziny również nie są powodem do zmartwień. Natomiast szczerze dziwi mnie tęsknota za takimi pszczołami wśród tych którzy deklarują brak jakiegokolwiek leczenia. Przecież wiadomym jest nie od wczoraj iż najwięcej warrozy przynoszą rodziny rabujące. ...
Efekt końcowy może być tylko jeden !!! ...

manio:)
Posty: 1368
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: manio:) » 06 sty 2018, 23:33

Apiholik pisze:Tylko że były to czasy jeszcze z przed warozowej apokalipsy. :))))

Nie, taki wiekowy to nie jestem :) ,pierwszą warrozę i czasy bez niej pamiętam tylko dlatego, że od kiedy mogłem utrzymać podkurzacz to już byłem pszczelarzem-pomagierem. Jestem najstarszym synem i w owych czasach byłem dumny mogąc iść do pasieki . Czasem nawet byłem "wynajmowany" do pomocy , przez starszych wiekiem kolegów Taty :) , bo wiele precyzyjnych czynności (czy poszukiwań) mogłem zrobić lepiej.
Zasady hodowli nie zmieniły się i po warrozie , a już całkiem świadomym, samodzielnym pszczelarzem byłem jak już była warroza od lat. Pszczoły rabują , błądzą celowo lub przypadkiem , a trutnie są przyjmowane w każdym ulu bez względu na wredność rodziny. Nie chodziło więc tylko o samą zdolność do obrony , ale o cały zestaw cech , które temu towarzyszą. Może takie mają lepsze zachowania higieniczne ? Większą odporność na choroby ? Z całą pewnością lepiej zbierają miód i opiekują się czerwiem, a może chętniej do nich błądzą zbieraczki z innych rodzin ? Nie wiem , bo nie mam takiego oka do pszczół , a i czasu za mało w sezonie . W każdym razie , jak pisałem selekcjonuję odkłady ( a może jednak matki w odkładach), robiąc ich duży nadmiar. Z 10 odkładów robię nie więcej niż 5 rodzin do zimowli. Nigdy nie miałem problemu z chorobami pszczół, nosemą , ale i warroza nie jest wielkim problemem . Tyle ,że moja gospodarka miodowa kończy się co roku 20 lipca. Odkłady już są na tyle mocne , że mogę bez pudła stwierdzić "na oko" , które są lepsze , bez żadnego naukowego narzędzia .
Dlatego nie rozumiem jak można oczekiwać sukcesu hodując pszczoły katowane warrozą , chore , rozsiewające pasożyty i choroby. To się nie może udać. Dyskutować warto wyłącznie o zabiegach zootechnicznych i leczniczych ( szczególnie tych bez pestycydów , ale i kwasów) , które zwalczają warrozę , bo nie ma szans na wyhodowanie pszczół , które same sobie z nią poradzą na poziomie pozwalającym na wieloletnie przeżycie i skuteczne rozmnażanie się . Dociera to powoli i do naturalnych, że są poddawani manipulacji marketingowej przez patologicznych łgarzy. Mnie zadowala jeśli mam mocne , zdrowe rodziny , które pewnie zimują, a zwalczanie warrozy to nie ratowanie im życia , tylko planowy , terminowy zabieg zapobiegawczy. Wierzę też ,że w lepszych warunkach klimatycznych i pożytkowych , w szczególnie przy późnej spadzi czy nawet nawłoci lub wrzosie, moje dziadowskie metody na nic się nie przydadzą. Takie są pszczoły, że coś za coś. Ale tam bym rozwiązywał rodziny produkcyjne po ostatnim pożytku , a robił więcej odkładów. To zawsze pomaga , a nie trzeba wielkiej filozofii. Oczywiście tylko dla amatorskiej pasieki , bo zawodowcy nie przeżyją bez chemii .Mają inne priorytety . Dla mnie miód jest dodatkiem do zabawy , czasem nawet kłopotliwym jak za dużo , szczególnie dlatego że są to głównie jasne miody wiosenne, a rzepakowy należy u mnie do trudnozbywalnych. Klient pyta : ale to nie rzepakowy ? Lipa schodzi w każdej ilości , są nawet rezerwacje i listy społeczne :)
pozdrawiam
manio

Apiholik
Posty: 737
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: Apiholik » 07 sty 2018, 10:17

ja również nie mogę sobie przypisać że osobiście pamiętam czasy z przed warrozy. Natomiast pamiętam doskonale, opinie i sugestie moich nieżyjących już, po za jednym wyjątkiem , MISTRZÓW.
Ich poglądy i postrzeganie pszczelich cech wykuwały się w czasach kiedy nie było jeszcze warrozy a największym i jedynym zagrożeniem dla ich rodzin były inne rodziny.
Analogii do tych czasów szukać daremnie. ..

manio:)
Posty: 1368
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Myśląca pszczoła

Postautor: manio:) » 07 sty 2018, 11:16

Apiholik pisze:Analogii do tych czasów szukać daremnie. ..

widać jestem ciemniakiem zastodolnym bo nie widzę istotnej różnicy. I wówczas i dziś potrzebuję silnych , witalnych rodzin , a nie chorowitych zdechlaczków , które może w cudowny sposób , przypadkowo wygenerują z siebie niezniszczalny ród. Takie rzeczy to w bajkach. Zasady hodowli i selekcji mówią co innego : z piasku bata nie ukręcisz. Nie polegam na naiwnych, pobożnych życzeniach , ale na doświadczeniu pokoleń.


Wróć do „Rasy i linie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości