"Trzymacze"

Miejsce dla dyskusji o pszczelarstwie bez stosowania leków
mrc
Posty: 27
Rejestracja: 19 kwie 2014, 20:59

Re: "Trzymacze"

Postautor: mrc » 30 sty 2015, 21:23

Panie MrDrone nie walcz Pan ze sobą tylko idź Pan ramek pozbijaj, albo kobitke do kina zabierz, a potem., a filozofie zostaw filozofom.

mirco
Posty: 169
Rejestracja: 25 sie 2014, 12:27
Lokalizacja: łódzkie pow. brzeziński

Re: "Trzymacze"

Postautor: mirco » 30 sty 2015, 21:51

Polemika osiąga zenitu. Nie myślicie czy aby nie zawalczyć, składając wniosek o przyznanie nagrody Niobla,
w dziedzinie biologii, za wysiłek wkładany w ochronę pszczoły nieskażonej chemią. Szanse są, a jaki przy tym prestiż. Dalsze wysiłki pożądane

MrDrone

Re: "Trzymacze"

Postautor: MrDrone » 31 sty 2015, 10:18

https://www.youtube.com/watch?v=cBpHMZOxodI ;-)
wiem, nie są to tańczące Ukrainki z teledysków od Polbarta ;-)

mrc
Posty: 27
Rejestracja: 19 kwie 2014, 20:59

Re: "Trzymacze"

Postautor: mrc » 01 lut 2015, 14:23

MrDron nie łam się, jest światełko w tunelu. Brat Adam też miał takie rozterki tylko w tamtych czasach zmagano się z chorobą roztoczową i ze zgnilcem i jakimś cudem udało się wychodować pszczoły odporne na te przypadłości. Na warrozę też się da tylko trzeba mieć odrobinę odwagi. Sam widzisz że od kilku lat niemcy i skandynawia mają na tym polu sukcesy i pomogła im w tym nasza rodzima polska pszczoła. Prof Woyke pisał o tym problemie już 88 roku i nikt za bardzo w naszym kraju nie wzioł sobie do serca jego słów, a teraz jest płacz. Z resztą Profesor nie bez powodu przestał publikować w języku polskim. Stereotypów myślowych i barier mentalno kulturowych nie przeskoczysz. Czyń swoją powinność, selekcjonuj, zbieraj materiał po świecie i nie zważaj na innych, bo czyny się liczą nie słowa. Przynajmniej będziesz miał satysfakcje że zrobiłeś więcej dobrego dla pszczół niż one dla ciebie.

MrDrone

Re: "Trzymacze"

Postautor: MrDrone » 01 lut 2015, 15:35

Nie łamię się, Jacku.
zamierzam robić swoje.

W czasach o których piszesz było o tyle łatwiej pokonać wszelkie problemy, że chemia była trudniej dostępna, a w lasach było znacznie więcej dzikich pszczół, które selekcjonowała natura i które potem dzieliły się tymi genami. A dziś chemia na wyciągnięcie ręki dla każdego i przy każdej okazji, a dziupli w lesie dla pszczółek nie uświadczysz, bo każde drzewo starsze niż 40 lat jest wycinane.

Jedynie co mnie załamuje to właśnie te stereotypy myślowe i bariery mentalno kulturowe, o których piszesz. "nie da się", "nie można", "nie istnieje" "tam jest inna warroza", "to nieoplacalne" itp itd.

mrc
Posty: 27
Rejestracja: 19 kwie 2014, 20:59

Re: "Trzymacze"

Postautor: mrc » 01 lut 2015, 16:32

No tak nie wziołem pod uwagę że teraz są leki na wszystko. Jak ktoś szuka to znajdzie drogę. Czasy są o tyle ciekawe że jest internet i dostęp do wiedzy z całego świata i od lat wiadomo co i jak robić. Jest ogólno dostępna węza 4,9 i wszelkie instrukcje. Jest wystarczająca różnorodność i dostępność pszczół do selekcji, już dajmy sobie spokój z argumentem pod tytułem dziupla. Wiadomo że w komórce 4,9 warroza nie daje rady i lezie do komórki trutowej. Wiadomo dla czego pszczoły pogrubiają ścianki komórek na węzie 5,4. itp...Wiadomo pod jakim kontem obserwować, selekcjonować pszczoły i na co zwracać uwagę. Ile to roboty spełnić te kilka warunków i samemu sprawdzić na kilku rodzinach pszczelich przez 5 lat. Przecież to nie kosztuje nie wiadomo ile pieniędzy i roboty a przynajmniej uchroni człowieka przed brakiem argumentów i robienia z siebie ... Nie mówiąc już o kożyści dla pszczół.
Gdyby wszyscy szli tym torem co Ty to za te 5 lat był by duży postęp w walce z warrozą za pomocą pszczół, a nie za pomocą chemii. Jak pszczoły mają sobie radzić z warrozą skoro pszczelarze kupują matki VSH i nie dają im się wykazać, bo się boją o parę złoty. To jest dopiero absurd.

MrDrone

Re: "Trzymacze"

Postautor: MrDrone » 01 lut 2015, 17:19

jeżeli chodzi o tą "dziuple" to nie chciałem sugerować, żeby pszczelarze zostali bartnikami. Chodziło mi o to, że w naturze jest pewnie 2 - 3 % tych pszczół, które było 150 czy 200 lat temu. Po prostu nie mają już dobrych miejsc do życia. Jak juz takie miejsce znajdą, to każdy pszczelarz przyjmuje za punkt honoru te pszczoły stamtąd wyjąć, żeby sobie 1 rodzinę w pasiece dodać. A jak się nie da wyjąć to często trzeba zabić, bo komuś przeszkadzają, bo są "groźne".

Wiele osób na świecie działa nawet bez komórki 4.9 i dają radę. Jest parę prostych zasad + (niestety) selekcja.

Po przykładach z USA widzę niestety, że nawet gdyby kilkudziesięciu czy kilkuset pszczelarzy trzymało pszczoły bez leczenia, to 99% i tak nie uwierzy, że to możliwe. NIe rozumiem dlaczego tak trudno przyjąć ten fakt do wiadomości. I to na całym świecie, niezależnie od doświadczeń z tych krajów.

Awatar użytkownika
RoBee
Posty: 230
Rejestracja: 07 wrz 2014, 16:48
Lokalizacja: Koło Podbiegunowe Północne

Re: "Trzymacze"

Postautor: RoBee » 01 lut 2015, 21:45

OFF TOPIC

mrc pisze:Wiadomo że w komórce 4,9 warroza nie daje rady i lezie do komórki trutowej.


Nieco drażni mnie już to hołubienie małej komórce. Nie jestem sceptykiem, ale pragmatykiem. Ważne są dla mnie nie tyle odczucia samych pszczelarzy (tych, którym udało się zmniejszyć pszczołę, jak i tych, którym ta sztuka się nie powiodła), co fakty. Jestem ścisłowcem. Zawsze byłem. Dopóki ktoś nie przedstawi mi empirycznych dowodów na jej skuteczność we wspomaganiu walki z Varroa, to wsadzam ją na półkę z hipotezami godnymi sprawdzenia. Póki co, na takie nie natrafiłem.

mrc pisze:Wiadomo dla czego pszczoły pogrubiają ścianki komórek na węzie 5,4.


A pogrubiają? Samoistne zmniejszanie się komórek spowodowane jest pozostałościami wylinek, w których przepoczwarzają się pokolenia pszczół. Co więcej udowodniono już, że Varroa mając do wyboru plaster dziewiczy, a wielokrotnie przeczerwiony, wybierze ten drugi. Mniejsza średnica sprawia, że nim pszczoły zasklepią komórkę, trudniej jest czyścicielkom zauważyć i wydobyć kleszcza. Nie wiem więc, jak w obliczu takich obserwacji, mniejsza komórka miałaby działać? Nie zrozumcie mnie źle, nie staram się z tą ideą walczyć- po prostu nie łykam wszystkiego jak leci. Taki już ze mnie Niewierny Tomasz :)

BACK TO TOPIC

mrc pisze:Przecież to nie kosztuje nie wiadomo ile pieniędzy i roboty


Oj zdziwiłbyś się!

mrc pisze:Gdyby wszyscy szli tym torem co Ty to za te 5 lat był by duży postęp w walce z warrozą za pomocą pszczół, a nie za pomocą chemii.


Może lepiej nie, bo akurat ten eksperyment nie zakończył się jednak dobrze. Myśl jest szczytna i owszem, uważam, że hańbą dla pszczelarzy jest, że ją podważają. Niestety myśl nie jest rozwiązaniem na problem Varroa. Musimy być szczerzy, to nie udaje się wszędzie. Znamy już tych, którym się udało, ale czy wiemy ilu próbowało? Historia nie pamięta pokonanych. Jeśli mówimy więc o skali, to wyobraź sobie, że spróbujemy w samej tylko Polsce? Jak wielu się powiedzie? Ile rodzin stracimy w jeden sezon? Ile po dwóch? Ile zostanie za trzy lata od dziś? A pszczoły to tylko jeden z elementów układanki. Ile roślin stracimy bezpowrotnie, bo zabraknie zapylaczek, które corocznie przedłużały ich gatunek? Jakie jeszcze wywoła to skutki, o których teraz nie mamy pojęcia, a które zmienią wszystko?

mrc pisze:Wiadomo pod jakim kontem obserwować, selekcjonować pszczoły i na co zwracać uwagę. Ile to roboty spełnić te kilka warunków


Czy nadal uważasz, że znasz gotowe rozwiązanie? Czy nadal myślisz, że zadziała globalnie?
Wnuk pszczelarza, teoretyk, który marzy o własnej pasiece...

polbart
Posty: 1025
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: "Trzymacze"

Postautor: polbart » 02 lut 2015, 02:41

Się narobiło.... :-)

Pozdrawiam,
polbart

MrDrone

Re: "Trzymacze"

Postautor: MrDrone » 02 lut 2015, 08:59

Robee, parę punktów:

1. mała komórka nie jest remedium na całe zło. poprawia warunki bytowania pszczół. ponoć problem świdraczka nie istnieje i ponoć warroza ma się gorzej.
Gdyby warroza przez lata nie była selekcjonowana na siedzenie w komórce robotnic, pewnie w ogóle nie wchodziłaby do komórki 4.9. Ale wchodzi, bo pszczelarze ją przystosowali i do tego.
Nie zmienia to faktu, że rodziny na małej komórce lepiej się bronią przed warrozą i ogólnie żyją dłużej - pisał o tym min. dr Olszewski.
Ale też umierają i też je warroza dopadnie.
Selekcji nie zastąpisz małą komórką, co nie znaczy, że pszczole nie można tym pomóc.

2. "Co więcej udowodniono już, że Varroa mając do wyboru plaster dziewiczy, a wielokrotnie przeczerwiony, wybierze ten drugi."
tak samo jak "udowodniono" że kromka spada zawsze masłem do dołu, a kot na cztery łapy. Naukowcy już pracują nad nowym systemem "poduszek" dla superszybkich pociągów i samochodów na bazie kotów z posmarowanymi kromkami na grzbietach....

3. Bush określa to zjawisko jako wybór "wrong gene pule" czyli niewłaściwej puli genetycznej. Selekcja w kierunku odporności i zdrowotności nie kosztuje więcej pracy i pewnie realnie pieniędzy niż selekcja w kierunku miodności czy łagodności, jeżeli ją się odpowiednio prowadzi (np. patrz Osterlund).

4. Eksperyment się nie zakończył...
Na razie zakończyła się pierwsza próba z wynikiem 1:0 dla patogenów i warrozy.
i to przy :
a/ najgorszym chyba roku w historii pszczelarstwa Polskiego (albo jednym z "czołowych"), w którym pasieki leczone padały jak muchy - przynajmniej u mnie w okolicy;
b/ pszczole hodowlanej - tej właśnie jaką hołubicie (miałem pszczołę również od hodowców, których wychwalacie), i tej,która od dziesięcioleci selekcjonowana jest na "wrong gene pule";
c/ braku możliwości spełnienia wielu podstawowych założeń takich jak:
- pszczoła z małej komórki (po 1 sezonie nie udało się tego osiągnąć);
- zapewnieniu naturalnego pokarmu (u mnie w rejonie był głód i dostawały cukier);
- zapewnieniu czystego środowiska (nie udało mi się wycofać wszystkich starych plastrów na węzie, które były poddawane oddziaływaniu chemii przez innych);
d/ niedoświadczonym pszczelarzu, który sam przyznaje się do popełnienia wielu błędów.

5. Ta myśl jest JEDYNYM SYSTEMOWYM ROZWIĄZANIEM PROBLEMU WARROZY! Leczenie + wybór niewłaściwej puli genetycznej jest przyczyną tych problemów, a Wy traktujecie to jak rozwiązanie tych problemów. Jak problem narasta to dokręcacie śrubę (kolejne dawki, kolejne zabiegi itp i wciąż niewłaściwa pula genetyczna w tle).
Ja nie namawiam każdego do porzucenia leczenia - do tego trzeba mieć odpowiednie warunki, zwłaszcza ekonomiczne (czyli nie da się żyć z miodu "dziś" jak chce się to zrobić), ale można to potraktować jako inwestycję w przyszłość jak dziś żyje się z innego źródła niż miód i pszczoły. Można też żyć z miodu i robić to wolniej, rozważniej - ważna jest właściwa pula genetyczna.
Uważam, że "trzymacze" to na dziś (poza "jednostkowymi jednostkami") jedyne miejsca gdzie odbywa się wybór "right gene pule" czyli właściwej puli genetycznej.

6. "Znamy już tych, którym się udało, ale czy wiemy ilu próbowało? Historia nie pamięta pokonanych. Jeśli mówimy więc o skali, to wyobraź sobie, że spróbujemy w samej tylko Polsce? Jak wielu się powiedzie? Ile rodzin stracimy w jeden sezon? Ile po dwóch? Ile zostanie za trzy lata od dziś?"

Wiemy też do czego doprowadza dociskanie śruby. Naprawdę chcecie iść głębiej w las?
niedostrzeganie tego jest ignorancją. Rozumiem tych, którzy powiedzą "nie stać mnie" lub użyją tego typu argumentów, ale nie rozumiem tych, którzy nie dostrzegają problemu. Nie widzicie że 2 + 2 = 4... Nie rozumiem tego..
co do tego ilu próbowało - nie wiem ilu. Ale jak na podstawie np. tego, że ja odniosłem pierwszą porażkę (w warunkach o jakich pisałem wyżej) uważasz, że to nie do zrobienia czy to dowód na to, że nie można w naszych warunkach, to nie jesteś takim "ścisłowcem" jak Ci się wydaje. Jak to uważasz za coś a la "dowód naukowy" czy choćby quasi naukowy, to zupełnie Cię nie rozumiem.

7. "mrc napisał(a):Wiadomo pod jakim kontem obserwować, selekcjonować pszczoły i na co zwracać uwagę. Ile to roboty spełnić te kilka warunków

Czy nadal uważasz, że znasz gotowe rozwiązanie? Czy nadal myślisz, że zadziała globalnie?"

Tak, wiemy na co zwracać uwagę (choć lokalnie mogą być inne akcenty) i wiemy, że to zadziała globalnie, jak globalnie się to zastosuje. Jak zastosuje to Józek i Franek w Polsce i Hans w Niemczech to to nie zadziała, bo "wrong gene pule" rozłoży im robotę, tak jak środowisko pszczelarzy rozkłada robotę "trzymaczy". Ale dla mnie to nie jest powód, żeby nie próbować.

CYNIG
Posty: 389
Rejestracja: 09 lis 2013, 12:44
Lokalizacja: Łaziska Górne
Kontaktowanie:

Re: "Trzymacze"

Postautor: CYNIG » 02 lut 2015, 10:18

Fajnie się czyta Twoje posty przy porannej kawie, ale tak dla porządku (albo zastanowienia):
"...Nie widzicie że 2 + 2 = 4..."
Ano właśnie nie zawsze musi równać się 4. Tylko trzeba wyjść nieco wyżej ponad zwykłą arytmetykę. Czego i Tobie życzę w zakresie genetyki.

P.S. Jak już znudzi się arytmetyka to zapraszam do zainteresowania się topologią, tą matematyczną :)

MrDrone

Re: "Trzymacze"

Postautor: MrDrone » 02 lut 2015, 10:37

nie zamierzam wchodzić w dyskusje matematyczne i genetyczne. Nie zamierzam się interesować topologią.

Pszczoły będą umierać zawsze, bo organizmy żywe umierają. I albo umrą nieprzystosowane, albo ogół populacji będzie coraz bardziej nieprzystosowany, a będą umierać coraz bardziej "przypadkowe". To cała prawda matematyczna, biologiczna i genetyczna. A że szczegóły są skomplikowne - są. Sprawa prosta nie jest.

Uważasz, że pszczelarstwo idzie w dobrym kierunku?

Awatar użytkownika
Michał Nowak
Posty: 1008
Rejestracja: 03 mar 2014, 13:45
Lokalizacja: Pobiedziska

Re: "Trzymacze"

Postautor: Michał Nowak » 02 lut 2015, 11:11

MrDrone pisze:Pszczoły będą umierać zawsze, bo organizmy żywe umierają. I albo umrą nieprzystosowane, albo ogół populacji będzie coraz bardziej nieprzystosowany, a będą umierać coraz bardziej "przypadkowe". To cała prawda matematyczna, biologiczna i genetyczna. A że szczegóły są skomplikowne - są. Sprawa prosta nie jest.

Uważasz, że pszczelarstwo idzie w dobrym kierunku?


Miałem już nie pisać, ale jednak... Pszczelarstwo idzie w doskonałym kierunku! Pszczoły mamy łagodniejsze, bardziej miodne, ilość rodzin pszczelich w Polsce z roku na rok rośnie (podejrzewam, że nawet mimo katastrofalnego 2014r odkłady w 2015 nadrobią straty). Co więcej pszczelarze to w znakomitej większości ludzie inteligentni i ciekawi, zarówno nowych technologii, badań jak i zwyczajnie swojej okolicy. Chyba tylko leśnicy i myśliwi wiedzą tyle o otaczającej nas naturze, co pszczelarze.
Ale nie o tym przecież miało być... MrDrone martwisz się o tworzoną przez Nas Pszczelarzy pszczółkę słabinkę, która niczym mini yorki miałaby być tylko wyhodowanym tworem na chwilę, modą która przeminie, a raczej wg Twoich wieszczb wyginie, bo nie będzie już za jakiś czas aktywnego środka, któremu oprze się V. Mylisz się kolego, bo pszczelarz właśnie do tego nie dopuści! Wg Ciebie ładujemy chemię do uli, wg mnie szukamy środka, który uratuje pszczoły jak i całe rodziny, pasieki.

Zacznij martwić się o osy i trzmiele, bo one bez chemii, czy ingerencji człowieka mogą mieć problem.
Kiedyś przeczytałem, że nawet jak uda się już znaleźć jakieś genialne lekarstwo na warrozę, które wybije ją do nogi jakiś pseudo-ekolog obłoży ją ochroną gatunkową i będzie dał o jej przeżycie.

Przysięga Hipokratesa mówi primum non nocere i to powinno przyświecać również pszczelarzowi, który myśli o tym, że pogodzi się jakoś ze stratą np. 50-60% rocznie swoich rodzin pszczelich. Ludzi zabija wirus, a jednak nie każemy im czekać aż się uodpornią, tylko szukamy lekarstwa.

MrDrone pamiętaj o tym sprzątając co roku wiosną dennice w swojej pasiece.
Miśkowa Pasieka

MrDrone

Re: "Trzymacze"

Postautor: MrDrone » 02 lut 2015, 11:22

Żyjemy w różnych światach.

i jak pszczelarze mają świadomość tego co robią ekosystemowi to mi kaktus na ręce wyrośnie.

to jest nie do wiary...

Awatar użytkownika
RoBee
Posty: 230
Rejestracja: 07 wrz 2014, 16:48
Lokalizacja: Koło Podbiegunowe Północne

Re: "Trzymacze"

Postautor: RoBee » 02 lut 2015, 18:29

MrDrone pisze: mała komórka nie jest remedium na całe zło. poprawia warunki bytowania pszczół. ponoć problem świdraczka nie istnieje i ponoć warroza ma się gorzej.


Ponoć. Interesują mnie fakty, a nie Twoje gdybania. A tymczasem świat nauki jest mocno w tej kwestii podzielony. O ile testy na pszczołach w Ameryce Płd. wykazały, że mała komórka może wspomagać walkę z populacją Varroa, o tyle badania afrykańskie i europejskie tego nie potwierdziły. Tutaj dla przykładu, badanie przeprowadzone przez entomologów z University of Georgia- niestety dla wielu forumowiczów w języku angielskim, ale wiem, że Ty dasz sobie radę. Gdyby to było mało tutaj trzy badania opisane zbiorczo (w tym jedno wspomniane wcześniej).

MrDrone pisze:Nie zmienia to faktu, że rodziny na małej komórce lepiej się bronią przed warrozą i ogólnie żyją dłużej - pisał o tym min. dr Olszewski.


Jeśli zaś chodzi o to, to czy mógłbyś mnie uraczyć linkiem, bądź namiarami na jego badania. Będę zobowiązany.

MrDrone pisze:"Co więcej udowodniono już, że Varroa mając do wyboru plaster dziewiczy, a wielokrotnie przeczerwiony, wybierze ten drugi."
tak samo jak "udowodniono" że kromka spada zawsze masłem do dołu, a kot na cztery łapy. Naukowcy już pracują nad nowym systemem "poduszek" dla superszybkich pociągów i samochodów na bazie kotów z posmarowanymi kromkami na grzbietach....


Między innymi dlatego właśnie nie lubię czytać Twoich postów. Zachowujesz się częstokroć jak małe dziecko, któremu ktoś zepsuł zabawkę. To jest forum, więc jeśli pragniesz rzeczowej dyskusji to ją prowadź, ale na Boga, używaj argumentów. Tutaj podsumowanie jednego z badań (niestety nie znalazłem całości), co prawda przeprowadzonej na pszczole zafrykanizowanej, ale za to na hołubionej komórce 4.9 mm!

MrDrone pisze:Selekcja w kierunku odporności i zdrowotności nie kosztuje więcej pracy i pewnie realnie pieniędzy niż selekcja w kierunku miodności czy łagodności, jeżeli ją się odpowiednio prowadzi (np. patrz Osterlund).


Nigdzie nie napisałem, że kosztuje więcej, bo tego nie wiem. Napisałem, że na pewno nie jest taka łatwa i przyjemna jak się koledze mrc wydaje.

MrDrone pisze:Wiemy też do czego doprowadza dociskanie śruby. Naprawdę chcecie iść głębiej w las?
niedostrzeganie tego jest ignorancją. Rozumiem tych, którzy powiedzą "nie stać mnie" lub użyją tego typu argumentów, ale nie rozumiem tych, którzy nie dostrzegają problemu.


Uwierz mi, że wszyscy pszczelarze dostrzegają problem, ale niestety nie widać rozwiązania. Besztasz ich za to, że leczą, a tym samym nie dajesz innej alternatywy. Powtarzam: to co prezentują twoi idole, to nie jest gotowe rozwiązanie dla każdego Janka, który trzyma pszczoły. Mając do wyboru obserwację jak ich pszczoły umierają, a podjęcie jakichkolwiek działań leczących, wybiorą to drugie. Jest tak jak piszesz, nie stać ich aby co roku zaczynać od nowa, a nawet jeśli, to ile razy spróbują nim wypali się w nich zapał?

MrDrone pisze:Ale jak na podstawie np. tego, że ja odniosłem pierwszą porażkę (w warunkach o jakich pisałem wyżej) uważasz, że to nie do zrobienia czy to dowód na to, że nie można w naszych warunkach, to nie jesteś takim "ścisłowcem" jak Ci się wydaje.


Nie uważam tego za dowód, że w Polsce się nie da. Uważam to jednak za dowód, że Ty tego nie potrafisz (mimo całej inspiracji tymi, którym się przecież powiodło). Podejrzewam, że winny jest wspomniany brak doświadczenia i zbyt dużo rzeczy, które chciałeś ogarnąć naraz. Argument dotyczący najgorszego "chyba roku w historii pszczelarstwa Polskiego", jest moim zdaniem nieco przesadzony (tabloidowy wręcz) i faktycznie mógł być to tylko kryzys lokalny, aczkolwiek innych głosów w tej sprawie nie słychać. Co do pretensji odnośnie pszczoły na jakiej pracowałeś, to nie wydaje mi się, aby Twoi prekursorzy zaczynali od gotowego materiału genetycznego, a wręcz podejrzewam, że były to właśnie zwykłe matki hodowlane.

Mam jednak nadzieję, że Ci się uda, ale pewien jestem, że niezbyt prędko, bo to długi i żmudny proces, wymagający doświadczonego pszczelarza, solidnej bazy pożytkowej (naturalny pokarm przez możliwie długi czas) i wielu pieniędzy, czego z całego serca życzę! Może za lat parę...


MrDrone pisze:Jak to uważasz za coś a la "dowód naukowy" czy choćby quasi naukowy, to zupełnie Cię nie rozumiem.


Pomimo całej mojej sympatii dla Twych działań, tutaj już muszę Cię nieco przystopować, bo zacząłeś sobie schlebiać. Twoje dotychczasowe działania nazwał bym co najwyżej "eksperymentem", w dodatku nieco naciąganym, bo założenia na wejściu, skazały go na niepowodzenie nim się na dobre zaczął. Od podejścia naukowego dzieliło go więc bardzo wiele. Wynika z tego, że faktycznie nie bardzo mnie rozumiesz, ale jakoś oboje z tym możemy żyć, więc chyba nic się nie stało.
Wnuk pszczelarza, teoretyk, który marzy o własnej pasiece...

TadeuszB
Posty: 513
Rejestracja: 13 paź 2014, 21:30

Re: "Trzymacze"

Postautor: TadeuszB » 02 lut 2015, 21:21

Nudne to się zrobiło.

Piotr67
Posty: 940
Rejestracja: 10 lis 2013, 11:03
Lokalizacja: Kłobuck

Re: "Trzymacze"

Postautor: Piotr67 » 03 lut 2015, 07:14

TadeuszB pisze:Nudne to się zrobiło.

Witam
To nie czytaj ( wolisz czytać posty z wyzwiskami ? ) , dla jednych jest nudne a dla innych ciekawe , po to jest forum żeby wymieniać się wiedzą i poglądami Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 03 lut 2015, 07:28 przez Piotr67, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam

TadeuszB
Posty: 513
Rejestracja: 13 paź 2014, 21:30

Re: "Trzymacze"

Postautor: TadeuszB » 03 lut 2015, 07:22

Witam. Masz rację nikt nie musi czytać czegoś co go nie interesuje.Gdybym chciał czytać posty z wyzwiskami to zostałbym na Amb.

Piotr67
Posty: 940
Rejestracja: 10 lis 2013, 11:03
Lokalizacja: Kłobuck

Re: "Trzymacze"

Postautor: Piotr67 » 03 lut 2015, 07:28

:) Pozdrawiam
Pozdrawiam

MrDrone

Re: "Trzymacze"

Postautor: MrDrone » 03 lut 2015, 09:11

Mnie też to nudzi.

Piszę o różnych pomysłach, które działają na świecie, o obserwacjach, próbuję skłonić innych do podjęcia pewnych prób itp.
a zarzuca mi się że wymuszam na każdym zaprzestanie leczenia i krytykuję niekonstruktywnie Wasze metody. Co nie jest prawdą.
Chciałbym tylko skłonić Was do refleksji, bo pszczoły jakimi się zachwycacie są już niezdolne do samodzielnego życia i radzenia sobie z zagrożeniami.

Znudziło mi się też w każdym poście udowadnianie, że można i że tylko trzeba znaleźć swój lokalny pomysł i sposób.

Dlatego od paru dni próbuję skłonić admina do wykasowania mojego profilu. Niestety pierwsze prośby zlekceważył, a ostatnią całkiem zignorował.
Może ktoś zna sposób na wykasowanie profilu ? bo ja nie znalazłem opcji w ustawieniach... Wydaje mi się to nie w porządku, że nie można decydować o własnej obecności na portalu czy forum. nawet facebook przystał na likwidację, ale widać forum miodka nie może...

Może rozwiązaniem są właśnie wyzwiska? z tego co widzę można też wystartować w konkursie foto. Ale to akurat nie moje metody...


Wróć do „Bio pszczelarz”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość