Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Miejsce dla dyskusji o pszczelarstwie bez stosowania leków
BeeFree

Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: BeeFree » 27 lis 2015, 18:20

Witam.
W kilku miejscach w sieci można znaleźć poniższy artykuł.
Co o tym myślicie? Czy ktoś stosował?

Kiedy ponad dwadzieścia lat temu pojawił się w Polsce pasożyt pszczół o nazwie warroza wszyscy wiedzieliśmy, że przyjdzie nam się z tym pasożytem dość długo borykać. Jak zwykle w takich przypadkach prace nad wypracowaniem skutecznych środków na ten problem, podjęli zarówno pszczelarze praktycy jak również placówki naukowe. Nauka jak zwykle skierowała swoje działania w kierunku chemii nie do końca chyba zdając sobie sprawę, jak wprowadzenie tego typu środków do środowiska rodziny pszczelej może odbić się także negatywnie dla samych pszczół. Oczywiście należy uznać, że proponowane przez te wszystkie lata różnego rodzaju środki odniosły także pozytywny wkład w utrzymanie pszczół do tej pory i często bez zastosowania ich wiele pasiek zginęłoby całkowicie.
Pszczelarze ze swojej strony zaczęli szukać sposobów walki z tym pasożytem wśród preparatów typu kwasy czy olejki eteryczne czy nawet wywary z różnych roślin . Jak się jednak okazało nigdzie nie udało się zaproponować takiego środka, który zadowalałby zarówno odpowiednią skutecznością, bezpieczeństwem produktów pszczelich jak i bezpieczeństwem środowiska rodziny pszczelej.
Aby więc uniknąć tych wszystkich negatywnych skutków, jakie dla rodziny pszczelej i produktów pszczelich niesie stosowanie wszelkich środków, które dla środowiska pszczół są nienaturalne, jedynym sposobem, jaki jest bezpieczny i skuteczny może być taki gdzie wykorzystuje się wiadomości z biologii pszczół i biologii pasożyta i takie zestawienie metody gospodarki pasiecznej, aby zastosowane zabiegi ograniczyły na tyle rozwój pasożytów, by nie zagrażał on nie tylko funkcjonowaniu rodziny pszczelej, ale pozwalał na uzyskiwanie przez nią także odpowiedniego poziomu produkcji wszystkich cennych produktów pszczelich.
W efekcie wieloletnich doświadczeń i obserwacji w pasiece Berest został wypracowany sposób gospodarki pasiecznej pozwalający na prowadzenie intensywnej gospodarki połączonej z wykorzystywaniem przynajmniej kilku pożytków w ciągu sezonu i jednoczesne takie ograniczenie rozwoju pasożyta warrozy, aby nie wywierał on negatywnych skutków w pasiece.
Jeśli przyjmiemy za punkt wyjścia do zastosowania tej metody okres od pierwszego oblotu to ilość pasożytów, jaka w tym czasie znajduje się w ulu zależeć będzie od skuteczności tych zabiegów, jakie wykonywaliśmy w rodzinach w okresie jesiennym. Jeśli były one wykonywane w miarę dobrze i w miarę skutecznym środkiem, rodziny powinny bezpiecznie funkcjonować do czasu, kiedy zgodnie z zasadami byłaby możliwość zastosowania kolejny raz będących na rynku dostępnych środków weterynaryjnych. Zamiast tego w zależności od układu pożytków, z jakich korzysta pasieka można już w końcu czerwca lub w pierwszych dniach lipca przygotować tyle odkładów ile uli chce się w pasiece zazimować.
Warunkiem, aby taki odkład mógł funkcjonować bez potrzeby stosowania w nim środków chemicznych dla zwalczenia pasożyta jest, aby tworząc go nie użyć do tego żadnej ramki z czerwiem zasklepionym. Dzięki temu w tak utworzonym odkładzie znajdzie się tylko tyle warrozy ile będzie na pszczołach użytych do jego utworzenia. I chociaż jest to ilość na tyle mała, że bez żadnych dodatkowych zabiegów rodzina taka przetrwać może w dobrej kondycji około dwóch lat to można i te pasożyty wyeliminować, stosując tam zabieg opylenia cukrem pudrem, zanim pszczoły przystąpią do zasklepiania czerwiu i obecne tam pasożyty weszłyby do komórek w celu rozmnożenia. Oczywiście utworzenie odkładu jest także okazją do wymiany matki. Z powodu potrzeby doprowadzenia utworzonych odkładów do odpowiedniej siły i prawidłowego zazimowania dobrze jest na czas ich tworzenia przygotować potrzebną ilość młodych matek unasiennionych tak, aby pomimo utworzenia ich bez użycia czerwiu zasklepionego, rozwój ich był w miarę dobry.
Jeżeli kolejny pożytek przewidywany jest w miejscu postoju pasieki to wywieźć poza promień lotu należy odkłady. Lepiej jednak jest na kolejny pożytek wywieźć wszystko to, co pozostanie po wykonaniu potrzebnej ilości odkładów. Są to pszczoły, ramki z zasklepionym czerwiem i siedzącymi na nich pszczołami. Z tych składników tworzymy jednostki produkcyjne, które wykorzystując dalsze, z reguły późniejsze pożytki będą przeznaczone do spracowania w naturalny sposób. Aby taka jednostka produkcyjna mogła w sposób zadowalający dla pszczelarza funkcjonować na pożytku i dać dobry zbiór produktów staramy się, aby zawierała około 20 ramek pszczół z tego ile możliwe będą to też ramki z przewagą zasklepionego czerwiu. Do takiej jednostki produkcyjnej dajemy matkę zamkniętą w klateczce umieszczając ją w centrum ula tam gdzie normalnie się powinna znajdować.
Jakość dawanej tam matki jest obojętna gdyż nie przewiduje się jej wypuszczenia i rozpoczęcia czerwienia. Może to być matka przeznaczona do wymiany, stara, może być wadliwa, a także można w razie potrzeby użyć nieunasienionej. Matka w tym przypadku ma spełniać tylko rolę integracyjną, aby pszczoły, które znajdą się w składzie tej jednostki produkcyjnej miały impuls do pracy. W tak tworzonych jednostkach produkcyjnych pszczoły łączą się bardzo szybko, wykorzystujemy do tego fakt, że znakomicie łączą się pszczoły, jeśli pochodzą przynajmniej z trzech różnych rodzin. Do tworzenia takich jednostek produkcyjnych nie potrzeba ocieplanych uli, w jakich pszczoły bytują przez cały sezon. Mogą to być zwykłe skrzynki nawet z płyty pilśniowej wzmocnionej ramami z drewna, zaopatrzone w wylot, wentylację na czas transportu i pokrywę tak, aby można w nich pracować. Na wędrówce można takie skrzynki ustawiać rzędami, tak, aby przykryć je wspólnie np. rolką papy. W miarę wypracowywania się pszczół i łączenia ich w kolejne silne jednostki nie ma problemu z daszkami. W tak utworzonych jednostkach produkcyjnych wywiezionych na pożytek bardzo szybko pokazuje się miód towarowy, ponieważ szybko spada spożycie go na potrzeby własne tych pszczół. I co niezmiernie ważne z chwilą zasklepienia ostatniego czerwiu w tym momencie zostaje przerwane, namnażanie się warrozy, które w rodzinach prowadzonych metodami tradycyjnymi trwa jeszcze tak długo aż koniec pożytku i odwirowanie miodu pozwoli na zastosowanie w nich chemicznych środków. W tym wypadku takiej potrzeby nie ma, a warroza, która jest na pszczołach lub pojawia się w miarę wygryzania się młodych pszczół nie ma możliwości kontynuowania procesu rozmnażania się, bo nie ma już żadnego czerwiu gdzie mogłaby to czynić. Od tego momentu następuje już tylko stały ubytek pasożytów, które giną wraz z pszczołami pracującymi na pożytku. W miarę pojawiania się w tych ulach miodu ubywa pszczół. Odbieramy, więc miód łącząc słabnące jednostki w taki sposób, że zabieramy poszczególne skrzynki wraz z ramkami a pszczoły, które są, na zasadzie nalotu łączą się z sąsiadami i dalej pracują. Z rodzin takich uzyskujemy znacznie więcej zbioru jak z rodzin wywiezionych na ten sam pożytek, ale posiadających kilka ramek czerwiu we wszystkich stadiach. Wiele pszczół w tych rodzinach nie może brać udziału w zbieraniu pożytku gdyż potrzebna jest do pielęgnacji czerwiu, a więc tworzenia temperatury, karmienia czerwiu i innych związanych z tym prac. W jednostkach produkcyjnych gdzie czerwiu nie ma wszystkie pszczoły mogą wykonywać prace związane ze zbiorem, który praktycznie cały zostaje do dyspozycji pszczelarza.
Po kilkukrotnym łączeniu następuje samoistna likwidacja tych jednostek produkcyjnych jednak w efekcie pszczelarz uzyskuje gwarantowany zbiór miodu a dodatkowo także pewną ilość ramek z dużą ilością pierzgi, którą pszczoły gromadzą obok przebywającej w klateczce matki. Ramki takie można wykorzystać do prawidłowego zabezpieczenia w ten produkt utworzonych wcześniej odkładów a pozostałe mogą być źródłem dodatkowego dochodu gdyż pierzga jako produkt odżywczy i leczniczy będzie przedmiotem coraz większego popytu.
Możemy też stosując tę metodę być spokojni o jakość naszych produktów, jeśli chodzi o zawartość w nich pozostałości środków leczniczych stosowanych w pasiekach. Bardzo szybko też może nastąpić oczyszczenie środowiska ula z pozostałości środków, jakie przez wiele lat stosowane przeciw warrozie kumulowały się w wosku i zaczęły już w ostatnich latach wykazywać coraz trudniejsze do przewidzenia działania.
Kończąc to krótkie opracowanie warto wspomnieć o jeszcze niektórych korzyściach, które uzyskujemy jakby przy okazji zastosowania tej metody. Zmniejszamy koszta związane z transportem pszczół na pożytki, ponieważ nie przewozimy pojemnych i nieraz ciężkich uli, które nie zawsze gwarantują, że dadzą na danym pożytku miód towarowy. W tym systemie każda jednostka wywożona na pożytek daje gwarancję zbiorów nawet wtedy, kiedy pożytek okaże się niezbyt intensywny i rodziny z dużym spożyciem własnym mogą pszczelarzowi miodu towarowego nie dać.
Reasumując, korzyści ewidentne, to zwiększone zbiory z wywiezionych na pożytek pszczół, nie leczymy rodzin w okresie późnojesiennym kiedy skuteczność tych zabiegów jest często zbyt słaba. Nie karmimy rodzin korzystających z późnych pożytków kiedy często pora jest już za późna aby pszczoły mogły należycie przerobić podany pokarm a pszczoły mogły w dobrej kondycji pójść do zimowli. Właściwa opieka nad utworzonymi wcześniej odkładami daje gwarancję wykonania w terminie wszystkich prac gwarantujących dobre przygotowanie pszczół do zimowania.
Wyeliminowanie środków chemicznych i oczyszczenie środowiska ula spowoduje, że wiele różnych negatywnych problemów przestanie istnieć. Poprawi się zdrowotność ogólna, jako że ustaną zamierania czerwiu w różnych stadiach i związanym z tym wzmożonym występowaniem chorób typu zgnilcowego i wirusowego. Zniknie problem zmniejszenia długowieczności pszczół spowodowana zatruciem środowiska. Trudno w tak krótkim opracowaniu omówić wszystkie aspekty proponowanej metody gospodarki pasiecznej. Mam jednak nadzieje, że doświadczenia pszczelarze znający dobrze biologię pszczoły, potrafią sami odpowiedzieć sobie na wiele pytań, jakie mogą się tu nasuwać.

Czesław Jung

Bienenhalter
Posty: 321
Rejestracja: 05 lut 2015, 18:03
Lokalizacja: Konto nieaktywne

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Bienenhalter » 27 lis 2015, 23:57

BeeFree pisze:Witam.
W kilku miejscach w sieci można znaleźć poniższy artykuł.
Co o tym myślicie? Czy ktoś stosował?


Pytasz co myślicie czy ktoś stosował? A ile otrzymał warrozy z inwazji wtórnej ten, w którego otoczenie przywiózł ekomann pszczoły? . Z badań wychodziło Czy rodziny były ustawione 1 m czy 1500 m od rodziny z warrozą, otrzymywały średnio od 18 do 40 roztoczy warrozy na rodzinę w ciągu jednego tygodnia? Ile w rzeczy samej sąsiedzi ekomanna pszczelarza otrzymali w prezencie warrozy? Co w promieniu 15 km nie ma pszczół?

Mieć pomysła to jedno… ale to są drogie rzeczy ...
Ps
Osobne zagadnienie to zamykanie matki i osłabianie siły rodziny przez uniemożliwianie czerwienia, wbrew nie tylko biologii rodziny ale i zdrowemu rozsądkowi. Zbiorcze odkłady - zrzucanie pszczół oczywiste bardzo kosztowne. Patrz szacowanie pszczół ... Zamykana w klateczce matka, po 9 dniach staje się nieatrakcyjna, pszczoły dążą do jej wymiany.

Gilian
Posty: 193
Rejestracja: 27 mar 2014, 19:37

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Gilian » 28 lis 2015, 16:26

Straciłem na różne wersje tej metody trzy czy cztery lata. W mojej wersji pszczoła była używana na sierpniowy pożytek nawłociowy.
Rodziny wyjściowe (15-20 lipiec zabrany czerw kryty) bardzo szybko łapały z okolicy warrozę i w październiku było jej kilkaset sztuk , ale to pryszcz, może gdybym częściej z nią walczył cały wrzesień było by jej mniej.
Jednostki produkcyjne z matkami w klateczkach - to totalna porażka. Takie coś pozbawione czerwiu poprostu nie ma motywacji do zbierania miodu. Pszczół w pełni pożytku mnóstwo a miodu mniej niż u 3 razy słabszych pszczół.
Rozmawiałem też z innymi którzy próbowali tej metody i mają opinie podobne. To tylko u p.Junga działa, podobnie jak cukier puder i inne pomysły. Nie wolno wierzyć we wszystko co ktoś wydrukuje.Artykuł jest z 2007 gdyby to działało już setki pszczelarzy by to stosowało. A tym czasem nic.
Ale spróbuj sam bo pomyślisz że ściemniam.

BeeFree

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: BeeFree » 28 lis 2015, 19:22

Gilian pisze:Ale spróbuj sam bo pomyślisz że ściemniam.


Widziałem twój film z nawłoci, wiem że tak robiłeś.
Dlaczego miałbym nie wierzyć?
Inna rzecz - paraglider na ambrozji twierdził, że stosował podobną metodę z sukcesem.
Ja do niczego nie namawiam.
Nie ma co robić na pasiece, to można chociaż podyskutować :)

Bienenhalter
Posty: 321
Rejestracja: 05 lut 2015, 18:03
Lokalizacja: Konto nieaktywne

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Bienenhalter » 29 lis 2015, 11:51

BeeFree pisze:
Gilian pisze:Ale spróbuj sam bo pomyślisz że ściemniam.



Inna rzecz - paraglider na ambrozji twierdził, że stosował podobną metodę z sukcesem.
Ja do niczego nie namawiam.
Nie ma co robić na pasiece, to można chociaż podyskutować :)


BeeFree jesteś na początku przygody z pszczólami, zadajesz pytania. OK Otóż Pan wykładowca na swój sposób interpretuje biologie pszczół, zresztą nie on jeden. Paraglider, jak promowałem TuB na amnezji, wtedy pisał abym się nie obrażał i udowadniał iż w Polsce to już dawno a dawno stosują, właśnie przytaczając metodę wykładowcy jw. Zresztą, co teraz wypisuje, o sposobach walki z warrozą, ręce opadają …
Kolego, działanie kwasami na warrozę jest skuteczne, ma swoje uwarunkowania, które po lekturze Einfach imkern powinny stać się jasne dla każdego, tj jak utrzymać rodziny pszczele – nigdy więcej utraty rodzin przez warrozę, wogóle jak się nie narobić w pasiece a uzyskiwać zamierzony efekt.
Do paru rzeczy trzeba wrócić. Otóż już zabieranie rodzinom pszczelim (silnym) powyżej dwóch ramek z czerwiem ma wpływ na wielkość zbiorów. (słabym nie wolno zabierać nic) Podział rodziny przed pożytkiem, to już w ogóle samobój. Reguła 40 przy warrozie, chemizacji rolnictwa po prostu nie działa. Pszczoła żyje na wiosnę od 2 do trzech tygodni stąd ograniczenie czerwienia matki, izolatory to szaleństwo – prosta droga do ograniczenia załogi zbierającej miód. Bez zmuszania pszczół do intensywnej budowy plastrów, zabudowy trutowej zapewnienia miejsca do czerwienia, nie ma intensywnego pędu po nektar, stąd udowadnianie ile to budowa wosku, czy czerw trutowy kosztuje miodu, świadczy o lukach w wiedzy. Dalej warroza się namnaża co miesiąc 2 a nawet 3 krotnie, stąd przy nawet paru sztukach warrozy w lutym, w listopadzie będzie jej ca 10 000 a jak będzie 200 szt to na zimę może być warrozy i 25 000 szt. Opowiadanie że obecnie pszczoły bez leczenia przeżyją dwa lata, a zapomniał o wirusach, które warroza skutecznie rozprzestrzenia./ Bajki … Przecież o warrozie jest multum publikacji naukowych i co? Niby wydawało się rozsądny Janusz Paraglider a takie bzdety wypisuje. Przecież oprócz kwasu mrówkowego, żaden środek nie działa na warrozę w czerwiu zakrytym, a tam jej jest ca 70 %. Wszelkie naturalne pszczelarstwa, to tak jak z medycyną naturalą (a co jest medycyna nienaturalna) jak z jajami wiejskimi ( a co są jajka miejskie, czy ha ha chłopskie)
Cukier puder na warrozę, może sobie chłopak sypać, a i co drugi dzień. Może wierzyć iz ma małą komórkę że jego pszczoły sobie radzą z warrozą, bo wróciły do natury. Może ich pryskać olejkami, okadzać ziołami, karmić ziółkami, podgrzewać, dawać ekstazy, placki, eliksiry. Durne wywody Bredzika buldera. A ile to będzie czerwiu w kwietniu, gdy 10 kwietnia była jeszcze zima (mróz i snieg leżał) a jak da placki pyłki w lutym to siłą rzeczy pszczoła robi wypad z ula po wodę i już nie wraca do ula? Na czasie http://bzv-rossdorf.de/downloadpoca/category/14-tipps-und-tricks?download=73:2011-11-os
Pozdrowienia

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 598
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: endriu11111111 » 29 lis 2015, 12:23

Bienenhalter pisze:izolatory to szaleństwo – prosta droga do ograniczenia załogi zbierającej miód.


Mnie natomiast z zaleceń Pana Junga najbardziej ciężką do wykonania jest idea robienia odkładów/zsypańców na węzę. Nie wiem, ale w takim przypadku przypadku podawanie matki nieunasiennionej do odkładów jest raczej bezsensowne, bo z doświadczenia wychodzi mi, że taka matka po prostu z ekipą może zabrać się i polecieć w diabły, nie czując po sobą czerwiu (mało to było przypadków, że rójka po osadzeniu na puste plastry (nie na węze !!!!) zabrała się z ekipą i poszła w pizdu ?. Nawet zastosowanie izolatorów, nie ma sensu, bo mata nieunasienniona jest za szczupła na izolator....

Można by podawać matki unasiennione i je izolować w izolatorze, ale to drogo wychodzi. Jeżeli znowu chce się mieć swoje matki unasiennione pasowałoby bawić się w uliki weselne (żeby mieć je wcześniej na moment robienia odkładów). Strasznie dużo kłopotów, w porównaniu do standardowej procedury.
Ostatnio zmieniony 29 lis 2015, 12:30 przez endriu11111111, łącznie zmieniany 1 raz.

Franciszek
Posty: 240
Rejestracja: 01 gru 2013, 21:42

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Franciszek » 29 lis 2015, 12:24

Wszystko niby jasne Kol. Bh, ale napisz o tych jajach na Forum Pszczelarzy Naturalnych, a zobaczysz, to dopiero będą jaja, nie tylko chłopskie, ha, ha, ha!!!
Dobre!
"Niedoświadczony daje wiarę każdemu słowu”
„Głupio robi ten, kto nie czytuje gazet, ale jeszcze głupiej ten, kto wierzy we wszystko, co w nich wyczyta” (August von Schlözer, niemiecki historyk i publicysta, 1735-1809)

Wpisz do wujka Google: płociczno.com

Gilian
Posty: 193
Rejestracja: 27 mar 2014, 19:37

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Gilian » 29 lis 2015, 13:13

Jest jedna dobra rzecz której z doświadczeń z metodą Junga wyniosłem: można prosto zbudować pułapkę na warrozę w ulu wielokorpusowym. Leszek (Polbart) coś z tym już eksperymentował i twierdzi że można cały rok tylko na tej pułapce zwalczać warrozę. Ja tak daleko nie myślę bo to w końcu nienaturalny układ gniazda trzeba zrobić i rodzina mało produktywna będzie. Ale tak na kilka tygodni to spróbuję w przyszłym roku.

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 598
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: endriu11111111 » 29 lis 2015, 13:30

Gilian pisze:Jest jedna dobra rzecz której z doświadczeń z metodą Junga wyniosłem: można prosto zbudować pułapkę na warrozę w ulu wielokorpusowym. Leszek (Polbart) coś z tym już eksperymentował i twierdzi że można cały rok tylko na tej pułapce zwalczać warrozę. Ja tak daleko nie myślę bo to w końcu nienaturalny układ gniazda trzeba zrobić i rodzina mało produktywna będzie. Ale tak na kilka tygodni to spróbuję w przyszłym roku.


Niechże Pan Panie Gilianie uchyli rąbka tajemnicy bo ciekawość wielka. Albo niech Pan zrobi jakiś filmik ze swoimi przemyśleniami i wrzuci na sieć, bo to dla Pana pestka, a ta pisanina to uciążliwa jest.

Gilian
Posty: 193
Rejestracja: 27 mar 2014, 19:37

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Gilian » 29 lis 2015, 14:11

Leszek zapowiedział że w przyszłym roku zrobi film i opisze metodę, jemu się palma pierwszeństwa należy. Gdyby tego nie zrobił to w czerwcu pokażę o co chodzi ale metoda jest jego, ja dużo później wpadłem na to że tak można.

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 598
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: endriu11111111 » 29 lis 2015, 15:53

Gilian pisze:Gdyby tego nie zrobił to w czerwcu pokażę


W czerwcu Szanowny Panie Gilianie to będzie połowa sezonu. Przepraszam za mocne słowa - niechże się Pan nie wygłupia. Gadaj Pan teraz bo do czerwca to mi wątroba zgnije z ciekawości.

Gilian
Posty: 193
Rejestracja: 27 mar 2014, 19:37

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Gilian » 29 lis 2015, 17:56

Rozdziela się rodzinę na dwie części. W dolnej matka i czerw odkryty. W górnej pszczoła lotna i czerw zakryty. Górna część ma wylotek o 180st odwrócony. Miedzy dołem a górą ażurowa przesłona z gęstej siatki tak aby pszczola nie przeszła.Warroza z góry czuje feromon czerwiu i usiłuje się przedostać na dół. A tu niespodzianka, siatka moskitierowa oczku 1.5 mm - może by się przecisneła ale ona lepiszczem posmarowana i franca przykleja się.
Można na starcie dół z warrozy oczyścić choćby i kwasem szczawiowym a potem czekamy aż cała franca z góry w pułapkę się wklei powinno to zająć kilka tygodni. Potem połączyć i szlus. U góry miód niczym nie skażony i pszczoły wolne od warrozy.

Podobno można tak cały sezon zupełnie bez chemii przenosząc tylko od czasu do czasu ramki z czerwiem krytym na górę. Ale to mi wydaje się mało praktycznym rozwiązaniem ze względu na pracochłonność i dużo niższą produktywność tak nienaturalnie prowadzonych pszczół.

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 598
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: endriu11111111 » 29 lis 2015, 19:06

Gilian pisze:Rozdziela się rodzinę na dwie części. W dolnej matka i czerw odkryty. W górnej pszczoła lotna i czerw zakryty. Górna część ma wylotek o 180st odwrócony. Miedzy dołem a górą ażurowa przesłona z gęstej siatki tak aby pszczola nie przeszła.Warroza z góry czuje feromon czerwiu i usiłuje się przedostać na dół. A tu niespodzianka, siatka moskitierowa oczku 1.5 mm - może by się przecisneła ale ona lepiszczem posmarowana i franca przykleja się.
Można na starcie dół z warrozy oczyścić choćby i kwasem szczawiowym a potem czekamy aż cała franca z góry w pułapkę się wklei powinno to zająć kilka tygodni. Potem połączyć i szlus. U góry miód niczym nie skażony i pszczoły wolne od warrozy.

Podobno można tak cały sezon zupełnie bez chemii przenosząc tylko od czasu do czasu ramki z czerwiem krytym na górę. Ale to mi wydaje się mało praktycznym rozwiązaniem ze względu na pracochłonność i dużo niższą produktywność tak nienaturalnie prowadzonych pszczół.


A trójsekcyjną ramkę pracy Kolopika kolega stosował kiedyś ?. Pytam, bo ja w tym roku zastosowałem i na jesień tego roku wyglądało to bardzo dobrze. Niestety jedoroczne doświadczenia to żadne doświadczenia, stąd pytam czy ktoś stosował ten patent dłużej ?.

P.S. Co do tego nowego patentu Pana Polbarta, wydaje mi się to kiepskawy pomysł.

polbart
Posty: 1025
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 29 lis 2015, 21:43

Pewnie, że kiepskawy ale to pomysł Kolegi Giliana. :-)
Idzie zima - dumajcie.
Walka z warrozą bez użycia jakiejkolwiek substancji.

Co do niektórych wypowiedzi Szanownego Kolegi Bienenhaltera. :-(
Ręce mi opadają.
Niedobrze mi się robi jak słyszę, że pszczoły żyją 2-3 tygodnie.
Czyżby ślepe zapatrzenie w średnio plenne kraińskie pszczoły Dr Liebiega, nie pozwoliło Koledze na rozejrzenie się po świecie w poszukiwaniu pszczół dwukrotnie plenniejszych i selekcjonowanych na długowieczność?

To, że kwas mrówkowy działa pod zasklepem, to już totalna bzdura. - Nie działa na warrozę pod zasklepem!

Pszczołom nie podaje się w lutym pyłku. - Podaje się pierzgę.
Pszczołom nie podaje się placków. - Podaje się wodę.
W jakim celu miałyby niby wypryskiwać z uli?

Proponuję Koledze Bienenhalterowi uruchomienie myślenia.
Powtarzanie tego co przedstawia Dr Liebieg to pół biedy.
(Ciekawe czyje pieniądze roztrwania na przeprowadzanie badań na 3000 uli i pokazywanie tego co już było znane od 100 lat? ) :-)

Więcej absurdalnych wypowiedzi nie będę szukał w poprzednich wypowiedziach.
Wynikają one z braku wiedzy, dlatego dla jednych mogą być wyrocznią a u innych powodować mdłości.
Wynikają one z braku znajomości bardzo wielu szczegółów a przecież na powodzenie w pszczelarstwie rzutuje przede wszystkim realizowanie do bólu tych szczegółów.
Inne mamy pory roku, inne pszczoły, inne ule.
Zachwycanie się metodami Dr Liebiega i robienie wody z mózgów większości młodych pszczelarzy jest nie na miejscu.

Proponuję udać się ponownie, jak kiedyś o ulach jednościennych, na przyśpieszony kurs aktualizacji spojrzenia na gospodarkę pasieczna i na praktykę do Kolegi Janusza - Paraglidera.

Wracając do pichtowania Kolegi Giliana.
Mówiłem i tłumaczyłem. 5 ml olejku co 5 dni. Pomiedzy korpusy lub nad ramki. To jakieś patenty się wywleka z Pszczyny ( a sprawa znana już od 1960 roku w CCCP), a to się oszczędza na pichtowaniu do 1 ml ciepłego śmigusa dyngusa od spodu na rodzinę.

Jakiekolwiek pestycydy naturalne i sztuczne a przede wszystkim kwasy wprowadzane w środowisko ula, powodują mniejsze lub większe zło, z którym rodzina pszczela musi sobie radzić.

Trzeba coś zaczarować aby nie używać żadnych substancji przeciwko warrozie.
Czyli tak. - Wszyscy z Kolegą Gilianem na czele główkować przez zimę a Kolega Bienenhalter zgłębiać wiedzę tak abym nie musiał zakładać prowokacyjnych tematów.
Nie ma sensu młócić słomy o metodzie Kolegi Czesława Junga, która kiedyś była krokiem na drodze w walce z warrozą. Dziś już wiadomo, że jest trochę szywrot na wywrot. Już jakiś czas temu została zmodyfikowana i przynosi bardzo dobre efekty ale niestety w pewnej grupie rodzin pszczelich konieczne jest leczenie.

Na dzisiejszy stan wiedzy, leczenie w tej metodzie można również przeprowadzić bez jakichkolwiek substancji.

Do dzieła,
polbart

P.S.
Podpowiedziałem Koledze Gilianoawi. Nie sprzedałem pomysłu.
Z prostego powodu. Wiedziałem, że wypaple a poza tym nie zaprosił mnie na ognisko :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)

Przedstawienie metody spowodowałoby u wielu ambitnych pszczelarzy brak zimowej pracy szarych komórek.
Być może pojawi się jeszcze jakaś inna metoda lub metody?

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 598
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: endriu11111111 » 29 lis 2015, 22:15

polbart pisze:nie zaprosił mnie na ognisko :-)


No nie zaprosił ....:).


Bienenhalter
Posty: 321
Rejestracja: 05 lut 2015, 18:03
Lokalizacja: Konto nieaktywne

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Bienenhalter » 29 lis 2015, 22:49

Polbart grzmi
Proponuję Koledze Bienenhalterowi uruchomienie myślenia.
Powtarzanie tego co przedstawia Dr Liebieg to pół biedy. 
(Ciekawe czyje pieniądze roztrwania na przeprowadzanie badań na 3000 uli i pokazywanie tego co już było znane od 100 lat? ) :-)

Więcej absurdalnych wypowiedzi nie będę szukał w poprzednich wypowiedziach.
Wynikają one z braku wiedzy, dlatego dla jednych mogą być wyrocznią a u innych powodować mdłości.


W kwestii wywoływania mdłości, (proszę do czego doszło)
Panie Leszek ja nic innego nie zrobiłem, jak tylko policzyłem ile jest pszczół w ulu i jak długo żyją, com zrobił przedstawiłem, konkretne fakty na modelu naukowców! To niestety nie była pszczoła dr Liebiga. Te mdłości powiadasz Pan iż masz po takich tekstach, jak wychodzi ile żyje pszczoła. Czy po tym, że piszesz Pan iż w ulu jest 140 000 pszczół? Co ja udowadniam iż jest totalna bzdurą. Nawet posiłkując się podręcznikem dr Ostrowskiej bez tzw zaawansowania pszczelarskiego można policzyć ile jest potrzeba korpusów aby pomieścić Pana 140 000 długowiecznych plennych pszczół. (Nie potrzeba robić pomiarów pszczół) Kto ma takie wieżowce? Nie jesteś w stanie udowodnić, że piszę nieprawdę?
To nie dr Liebig jest autorem, jak liczyć pszczoły. Jak badać rozwój rodziny pszczelej! co ma wpływ a co nie ma wpływu na rozwój rodziny pszczelej, jest tu dużo napisane!
http://www.agroscope.admin.ch/publikationen/einzelpublikation/index.html?pubdownload=NHzLpZeg7t,lnp6I0NTU042l2Z6ln1acy4Zn4Z2rZpnG3s2Rodeln6h1dYN,foGNn,aknp6V2tTIjKbXoKimjZyWn5aniKfo

Jest to zagadnienie trudne, tymczasem Pana zdaniem a w Polsce było już znane 100 lat temu. (dlatego trwonią pieniądze na programy badawcze dla optymalizacji gospodarki pasiecznej?... ) Po co ten raban i takie oburzenie absurdami?
Piszesz Pan ale czy to ważne, a dla kogo?
Pozdrawiam
Leśny dziadek
Po zadziałaniu kwasem mrówkowym na warrozę, można się przekonać czy KM działa pod zasklepem czerwiowym, licząc martwą warrozę która wypadła z komórek po wygryzieniu się czerwiu. Dlatego zalecają liczyć ten opad martwej warrozy dopiero 12 dni po wyjęciu dozowników KM!. (dr P. Aumeier)
Stosunek Polbarta do kwasów na warroze i szkolenie z TT znane, do tego dochodzą długowieczne pszczoły


PS
Dla Franciszka

Środki na warrozę na tymolu. Naturalne tzw ekologiczne jaja chłopskie. Warto to też brać pod uwagę, że przy tymolu wymagane jest działanie długoterminowe przynajmniej 6 tygodni. Tymol tak jak kwas mrówkowy – działanie jest mocno uwarunkowane od temperatury, lecz tymol nie zabija warrozy pod zasklepem czerwiowym. Poniżej 15 st C prawie nie działa. Powyżej 27 może zabić pszczoły. (nie tylko może ale zabija o czym się wielu przekonało) Żeby coś z tego było to trzeba by zacząć stosowanie ok 1 sierpnia. Jednak po zastosowaniu, pszczoły nie chcą pobierać pokarmu! Zatem zalecają aby przed włożeniem tymolopodobnych środków nakarmić już rodziny 2/3 dawkami pokarmu na zimę. Wczesne zalanie gniazda pokarmem w ulach jednokorpusowych, to eliminacja czerwiu pszczoły zimowej. Przy dozowaniu tymolu matki ograniczają czerwienie/przestają czerwić, czerw pod wkładkami jest uśmiercany, a pokarm przenoszony. Następują rabunki. No proszę bardzo, kto chce przechodzić na taką naturę, gdy od 10 września często się zdarzało, iż temperatura była poniżej 15 stopni C i tymol to jak umarłemu kadzidło… . W ulach wielokorpusowych często na dolnym korpusie nie działa. To kumulowanie się zapachu dyskwalifikuje ramki - miód … Zachwyt nad naturą i czego się nie robi dla reklamy. Czyta się jaki dobry tymol, naturalne jaja chłopskie, zdrowe, ha ha a kiedy ma działać żeby coś z tego było? Z ankiet przeprowadzonych na zachodzie wychodzi iż po tymolu warroza ma się dobrze, (spore straty zimowe)
Pozdrawiam

Gilian
Posty: 193
Rejestracja: 27 mar 2014, 19:37

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Gilian » 30 lis 2015, 05:30

Ognisko z działaczkami Greenpeacu żadna rewelacja, dziewczyny bardzo zasadnicze, wymagają dalszego urobienia aby nabrały zamiłowania do pszczelarstwa. Będę robił kulig z pochodniami "szlakiem sandomierskich miodów pitnych" w styczniu i czuj się Leszku zaproszony.
Termin zależy od pogody.

Pichta - co by kto nie napisał krytycznego faktem niezaprzeczalnym jest że moje pszczoły pozbyły się warrozy tej jesieni tylko dzięki niej. Leszku one poczuły amitrazę tylko raz (dokładnie kilka rodzin dwa razy bo sprawdzałem skuteczność różnych sposobów aplikacji). Zużyłem na to 150 ml pichty czyli średnio 10 ml na rodzinę począwszy od 31 sierpnia do dnia dzisiejszego ( przy czym część zabiegów była nie potrzebna, szukałem dawki i sposobu aplikacji) myślę że docelowo mogę wytrzebić warrozę jeszcze niższą dawką pichty. Porównaj sobie to z twoim 5ml co 5dni , jeżeli to miało by być skuteczne leczenie to co najmniej 8 aplikacji czyli 40ml - i to jest prawie identyczna dawka o jakiej mówi patent z Pszczyny dotyczący swobodnego odparowywania.

Nie wiem czy pokażesz ten film (sposób) o prowadzeniu pszczół zupełnie bez chemii czy tylko żartujesz jak to masz w zwyczaju.
Ja zrobię takie doświadczenie na trzech ulach rozdzielonych przekładką cloacka:
1) ul pierwszy krata odgodowa (swobodę przemieszczanie pszczół i warrozy)
2) ul drugi siatka normalna siatka (swobodne przemieszczanie jedynie warrozy)
3) ul trzeci siatka moskitierowa ( pułapka na warrozę)
Co trzy dni dół pichtuje myjką przy zasunietej na czas zabiegu i godzinę po przekładce cloacka. W ulu pierwszym i drugim powinno się sypać jednakowo - warroza dąży usilnie do czerwiu otwartego na dole.
Ul trzeci z pułapką na warrozę - osyp powinien być tylko za pierwszym razem, potem już znikomy.

Jak to wypali, to zrobię kolejne doświadczenie do oszacowania czasu potrzebnego do wyłapania warrozy, podobnym sposobem, też stosując przekładkę cloaka w kilku ulach ale tym razem wszędzie będzie pułapka założona i pichtował będę górę licząc osyp ma zasówce przekładki.
Mam czym się bawić w przyszłym sezonie.

Bienenhalter
Posty: 321
Rejestracja: 05 lut 2015, 18:03
Lokalizacja: Konto nieaktywne

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Bienenhalter » 30 lis 2015, 16:25

Polbart grzmi o podkarmianiu
… Więcej absurdalnych wypowiedzi nie będę szukał w poprzednich wypowiedziach.
Wynikają one z braku wiedzy, dlatego dla jednych mogą być wyrocznią a u innych powodować mdłości.


Jedną z tzw uważanych absurdalnych wypowiedzi jest kwestia podkarmiania pobudzającego i robienia wykładów na ten ulubiony temat przez szanownego L.S. (wypisał co trzeba robić)
Tymczasem tu
http://www.agroscope.admin.ch/publikationen/einzelpublikation/index.html?pubdownload=NHzLpZeg7t,lnp6I0NTU042l2Z6ln1acy4Zn4Z2rZpnG3s2Rodeln6h1dYN,foGNn,aknp6V2tTIjKbXoKimjZyWn5aniKfo
na stronie 45 jest wykres 34 i 35 (Abb34 i Abb35). Z opisu można wyczytać, iż na wiosnę 1983r testowano wpływ podkarmiania pobudzającego na rozwój rodzin pszczelich. Zestawiono: rodziny kontrolne – bez podkarmiania;Trim-o-Bee: 0,3 l 75% roztworu cukrowego + 3g Protivy 1000; Apisucre:0,3 l 75% roztworu cukrowego oraz rodzina karmiona roztworem cukrowym 1:1 0,5 l. Podkarmiano dwa razy w tygodniu w czasie od 11 marca do 15 kwietnia Nie odnotowano żadnej różnicy w rozwoju czerwiu (Abb 34) a także w ilości pszczół (Abb 35) pomiędzy rodzinami podkarmianymi na tzw rozwój, a tymi które nie były podkarmiane. Badania powtórzono w 1984 r z tym samym efektem. Wg innych źródeł, potwierdzenia powyższego z innych badań przytaczane są wielokrotnie z podobnym stwierdzeniem. Bazując na wynikach badań naukowych i własnym doświadczeniu nikomu nie serwuję absurdalnych treści, pisząc np. że podkarmianie na rozwój nic nie daje, bo prawdą jest, iż rzeczywiście nic nie daje! . Uczciwość nakazuje aby nie karmić drugich absurdami. Nie są to pogardliwie nazywane spedalone krainki, taki język się trafia, co zrobić, gdy taki poziom. Kto chce może uwierzyć lub nie. Z tym niektórzy mają wielki problem. Przecież nikt nie może zabronić bezsensownego podkarmiania na rozwój, na wiosnę, czy na jesień. Jak to poprawia samopoczucie i daje przekonanie czynności niezbędnej dla uzyskania większych zbiorów, nic się na to nie poradzi. Przecież to co się czyta na forach z pchaniem to ula ciasta, ciasta z pyłkiem, placków miksturowych, czy ramek z pierzgą (często niewłaściwie przechowanych od których pszczoły dostają sraczki), to polska rzeczywistość tzw intensywnej gospodarki pasiecznej. (hebluj, hebluj, ojciec przyjdą i siekierą poprawią)
Zresztą to kolejne badania, (z wstawianych linków) również na tych wykresach można zobaczyć ile to rodzina na wiosnę ma czerwiu oraz ile liczy pszczół. Jak dla dobrego samopoczucia uruchamia się fantazję plenności i długowieczności pszczół, a także selekcji pszczół odpornych na warrozę, a potwierdzeń naukowych iż to działa, jak na razie nie ma?
to Panowie
Mit freundlichen Grüßen
Tak trzymać
PS
Mirek wróć do badań A+A+O
jak to w życiu bywa, korekta!
teraz jest LD i bez wygłupiania się, osiągniesz 99% skuteczności, a ile mniej się narobisz
chociażby z tym liczeniem warrozy

polbart
Posty: 1025
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 30 lis 2015, 17:29

http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl ... ght=#26040
Spełniam wszystkie warunki przedstawione w post scriptum z linku powyzej, dotyczące podkarmiania i usytuowania pszczół jesienią i wiosną.

https://www.youtube.com/watch?v=49NQ2KSmhdk
Pierzga w zimie jest w dolnym korpusie. Dodatkowo usunięto dwie skrajne ramki. Dennica osiatkowana otwarta.
Nie mam w tej chwili ani jednej ramki z pierzgą w magazynie.

Pozdrawiam,
polbart


Wróć do „Bio pszczelarz”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość