Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Miejsce dla dyskusji o pszczelarstwie bez stosowania leków
BeeFree

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: BeeFree » 01 gru 2015, 16:31

polbart pisze:Już jakiś czas temu została zmodyfikowana i przynosi bardzo dobre efekty ale niestety w pewnej grupie rodzin pszczelich konieczne jest leczenie.



Leszku możemy prosić coś więcej?
Myślę, że wielu forumowiczów to interesuje.

Bienenhalter
Posty: 321
Rejestracja: 05 lut 2015, 18:03
Lokalizacja: Konto nieaktywne

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Bienenhalter » 01 gru 2015, 16:45

W kwestii głoszenia przez bh rzekomych totalnych bzdur, posiłkując się mądrymi książkami, jak nie dać się sprowokować, jak nie odpowiadać na głupstwa, co oznacza gdy ktoś ci pisze ale jesteś nerwowy, czy złośliwy klaun nadaje próbuje zdyskredytować, próbują cię wkręcać... . Ta owszem, można to potraktować jak pies latarnię. Jednak temat ma trochę inny wymiar, nie chodzi tu o to kto jest bardziej czy mniej douczony, włączył czy wyłączył myślenie, a o pszczoły.
Otóż poszukałem to Polbartowe
To, że kwas mrówkowy działa pod zasklepem, to już totalna bzdura. - Nie działa na warrozę pod zasklepem!


jest tu odpowiedź
http://www.diebiene.de/as-in-verdeckelten-zellen
z tłumaczenia
Pytanie
W moim związku (kole) występują zawsze twierdzenia że kwas mrówkowy działa tylko w ilości 1 – 2 % w zakrytym czerwiu. Jesli tak, to jest to przeciez absolutny nonsens … Możecie mi dokładnie powiedzieć jak to jest …
Odpowiedź
[b]Interesujące jest jak takie bajki wciąż się utrzymują.[/b] (ha ha ha w Niemczech, a Pani doktor a jak w Polsce się mocno utrzymują) Kwas mrówkowy działa, przy zastosowaniu odpowiedniego dozownika i temperatury zewnętrznej, jako jedyny środek nie tylko na roztocza znajdujące się na pszczołach, lecz przeciętnie w 95% uśmierca roztocza które właśnie znajdują się w zakrytym czerwiu...
Expert Dr P. Aumeier podaje dalej jak stwierdzić że tak właśnie jest, można to zrobić w prosty sposób aby się przekonać– zadanie domowe dla Badacza Mirka. Zna niemiecki, może się wykazać.
Mit freundlichen Grüßen
Leszek +Mirek vel Janek … itd(i pozostali). Kupię sobie te plenne, długowieczne matki (a z dwie) i będę szacował - ...

polbart
Posty: 950
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 02 gru 2015, 00:46

90-95% kwas mrówkowy zabija w 90-100% warrozę pod zasklepem, wyłącznie w warunkach laboratoryjnych, w szczelnie zamkniętym plastikowym pojemniku.W znacznym stopniu uszkadza czerw.

90-95% kwas mrówkowy nie zabija warrozy w warunkach polowych pod zasklepem.
W znacznym stopniu uszkadza pszczoły nawet w 50 %, w największym stopniu młode wygryzające się. Uszkadza otwarty czerw.

_____________________________________________________________________________________________________________________________


65% % kwas mrówkowy zabija w 10% warrozę pod zasklepem, wyłącznie w warunkach laboratoryjnych, w szczelnie zamkniętym plastikowym pojemniku. Uszkadza w niewielkim stopniu czerw.

65% kwas mrówkowy stosowany w warunkach polowych nie zabija warrozy pod zasklepem.
Uszkadza pszczoły nawet w 35%, w największym stopniu młode wygryzające się. Uszkadza otwarty czerw ..

Amen

Bienenhalter
Posty: 321
Rejestracja: 05 lut 2015, 18:03
Lokalizacja: Konto nieaktywne

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Bienenhalter » 02 gru 2015, 16:29

Polbart napisał
90-95% kwas mrówkowy zabija w 90-100% warrozę pod zasklepem, wyłącznie w warunkach laboratoryjnych, w szczelnie zamkniętym plastikowym pojemniku.W znacznym stopniu uszkadza czerw.

90-95% kwas mrówkowy nie zabija warrozy w warunkach polowych pod zasklepem.
W znacznym stopniu uszkadza pszczoły nawet w 50 %, w największym stopniu młode wygryzające się. Uszkadza otwarty czerw.

_____________________________________________________________________________________________________________________________


65% % kwas mrówkowy zabija w 10% warrozę pod zasklepem, wyłącznie w warunkach laboratoryjnych, w szczelnie zamkniętym plastikowym pojemniku. Uszkadza w niewielkim stopniu czerw.

65% kwas mrówkowy stosowany w warunkach polowych nie zabija warrozy pod zasklepem.
Uszkadza pszczoły nawet w 35%, w największym stopniu młode wygryzające się. Uszkadza otwarty czerw ..

Amen
http://www.polbart.com/matki-pszczele-2016


Pogratulować Panu Koledze Polbartowi autorytatywnych wypowiedzi, tego stanowczego Amen. Proponuję jednak zejść na ziemię i ukierunkować dyskusję na właściwe tory, aby było wiadomym o czym piszemy, a lepiej, aby wiadomym było co komu wychodzi z praktyki, z badań.
Otóż dr Pia Aumeier uważa za interesujące (o czym pisałem) iż takie bajki (też jak wyżej autorstwa Polbarta) się utrzymują. Piszmy o konkretach! Otóz uczona pisze, iż przy zastosowaniu właściwego dozownika kwasu mrówkowego – czyli konkret, przy stosowaniu zabiegu przy właściwych warunkach atmosferycznych- czyli następny konkret, przy stosowaniu metody jak w jej poradach miesięcznych, które przywołuje – czyli następny konkret link http://www.bzv-asbach.de/imkerei/archiv/monatsbetrachtung-august/ warroza jest zabijana w zakrytym czerwiu, ze skutecznością 95% co jest stwierdzone w wyniku badań naukowych – czyli następny znaczący konkret. Jak się o tym przekonać? Może to zrobić każdy. Grabarz robinhuud już wie jak się to robi, naczelny amnezjanin też z tego robił ho ho kupę lat temu szkolenia. Wystarczy położyć kartkę białego popieru na stole, wziąć po dozowaniu KM ramkę z czerwiem, odsklepić, wyjąć pencetą larwy (z 1 dcm2) potrząsać ramką, lupa do ręki i liczyć martwą warrozę. Jak badać skuteczność zabiegów przeciw warrozie, ile warrozy padło a ile jest jeszcze w ulu, a to jest napisane … Z tego linka jw. można zobaczyć dużo, jak to się po prostu robi i jak warroza jest wycinana.(można zobaczyć na zdjęciach) Następny konkret, to stosując kwas mrówkowy wg tej propozycji, uśmiercanie pszczół, czerwiu (uszkadzanie) utrata matek, piszą iż jest to nieznane. (z badań które wg Polbarta były marnowaniem pieniędzy, gdzie określono iż skuteczność zabiegów procentowa – ma przełożenie na 4,7 % utratę rodzin podczas zimowli)
Ten niezwykle istotny konkret, to co piszę to odnosi się do rzeczywistości ula z pszczołami, pod chmurką, w pasiece. Jeszcze jedna uwaga dosyć istotny konkret, każdy kto opanował szwajcarska metodę szacowania pszczół w rodzinie pszczelej – może policzyć ile pszczół było w ulu przed zabiegami ile po zabiegach i się przekonać iż kwas mrówkowy nie uśmierca.
Wiedza Zawodowca ...
Panie Kolego Szanowny autorytecie, aby się nie robiło Panu niedobrze, aby Pan nie dostawał mdłości na moje pisane totalne bzdury, to bardzo dobrze że się Panu wydaje, iż ma Pan rację. Dla dobrego samopoczucia gotów jestem nawet przyznać Panu rację, bo czego się nie robi dla zdrowia.
Mit freundlichen Grüßen
Ps
Bio metody, Ok. dobre dla poprawy samopoczucia

polbart
Posty: 950
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 07 gru 2015, 02:29

Amen był tylko i wyłącznie w tym celu aby nikt a nikt nie brał się do podawania jakichkolwiek kwasów w jakikolwiek sposób rodzinie pszczelej.
Pszczół nie wolno niczym polewać, nawet wodą.
Czy to polewamy kwasami czy stosujemy najnowsze osiągnięcia techniki w odparowywaniu kwasów uszkadzamy czerw i pszczoły.


Proponuję wejść do ula bez zabezpieczenia i dać sobie te samą dawkę jakiegokolwiek kwasu jaką podajemy pszczołom.
Aby nie było, to dla porównania wsadzić swoja kobitę do sąsiedniego ula i włożyć jej wszystkie dostępne na świecie firmowe paski na warrozę plus te zasrane dywniki z Tactikiem z zawartoscią 3-4 ml ma korpus wielkopolski.
Zobaczymy kto pierwszy spieprzy z doswiadczenia.
Jeśli szkoda niewiasty, trzeba w dwóch doświadczeniach podłożyć się samemu.


Do dzieła:-)

A propos, nie stosuje już dywaników.
Maluję wkładki dennicowe pod siatką.

Pozdrawiam,
polbart

polbart
Posty: 950
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 07 gru 2015, 02:36

Wczoraj Kolega pszczelarz, Bogdan Smolich, który przyjechał po matkę pszczelą, uświadomił mnie o nowym, uzupełniającym inne metody, sposobie walki z warrozą.

http://www.youtube.com/watch?v=ubTlTKLas_o

http://www.ebay.de/itm/Neue-Waffe-im-Ka ... MLauz2tiMg

Pozdrawiam,\
polbart

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 10 lis 2016, 16:45

Minął rok :) , czy coś więcej wiadomo o Polbart - board ? Połączenie słów i nawiązanie do Cloake board nieprzypadkowe :) Metoda Leszka prowadzić może też do wymiany matki na jej córkę , więc i z Liebiga coś jest :))) jakby ktoś szukał niemieckiej przyprawy :)
Ktoś próbował ? Jakieś wyniki ? Temat był ciekawy , ale zboczył niepotrzebnie w kierunku chemicznym i liczenia pszczół . Ja już sobie przygotowałem Polbart-board , ale to tylko moje nieautoryzowane wyobrażenie po rozmowie z Leszkiem . Szkoda ,że zima bo już bym spróbował :)

MARBERT
Posty: 983
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: MARBERT » 10 lis 2016, 17:56

temat za trudny na oficjalne ble ble ble , prześmiewcy już nogami przebierają.

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 10 lis 2016, 18:03

Temat jest banalnie prosty , jak wszystko o czym opowiada Leszek . Pytam tylko czy jest jakiś ciąg dalszy.

MARBERT
Posty: 983
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: MARBERT » 10 lis 2016, 18:12

Oficjalnie się nie doczytałem.

Praktykuję po swojemu.

polbart
Posty: 950
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 10 lis 2016, 23:40

Wybaczcie,

Nie dałem rady.
Za dużo na głowie. Matki, odkłady, rodziny....
Robiliśmy doświadczenie z czym innym, które będzie trzeba powtórzyć w przyszłym roku na większej liczbie rodzin pszczelich. Jest o tym w Pszczelarstwie
W przyszłym roku postaram się pokazać pułapkę na warrozę, którą najwygodniej stosuje się w ulach z ramką szeroko-niską.
Jest ona zresztą opisana gdzieś w starych Pszczelarstwach. Nie działała wtedy za dobrze dlatego zaniechano stosowania. Teraz są inteligentniejsze pszczoły i ładniej pachną. - Jak to krzyżówki, najlepiej wielokrotne.... :-)

Pozdrawiam,
polbart

kwiatek
Posty: 18
Rejestracja: 18 paź 2015, 17:27

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: kwiatek » 11 lis 2016, 17:01

Ja uważam, że rozwiązanie tematu warrozy jest w sterowaniu temperaturą lub w zastosowaniu ultradźwięków.

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 11 lis 2016, 18:02

kwiatek pisze:Ja uważam, że rozwiązanie tematu warrozy jest w sterowaniu temperaturą lub w zastosowaniu ultradźwięków.

Leczenie w piekarniku to było opisane w literaturze, Rozalka było pacjentce , a Rosjanie też się tak bawią z warrozą. Ultradźwięki zostawmy bo to już odjazd.
Proponowaną przez Polbarta metodę opisywał przed laty Imerkei :
Zestawiamy ul z dennicy. Stawiamy na nią korpus z woszczyną i przekładamy do niego matkę.
Na ten korpus kładziemy ramę z otworem wylotowym, siatką na muchy z dołu i kratą odgrodową z góry.
Na ramę stawiamy ponownie , zdjętą wcześniej rodzinę.
Pszczoły lotne wracają do korpusu z matką, która może czerwić dalej.
Wygryzające się u góry pszczoły uwalniają z komórek warrozę, która wchodzi do ostatnich nie zasklepionych komórek z czerwiem.
Po 21 dniach mamy kolejną i ostatnią porcję pasożyta, który podąża ku dołowi aby wejść do czerwiu w dolnym korpusie. Po drodze napotyka na przeszkodę, którą jest siatka. Siatka przepuszcza powietrze i zapachy / feromon /, ale nie przepuszcza warrozy. Ta próbuje wskoczyć na pszczoły, ale powyżej 2 cm nie podskoczy, a rama ma 2,5 cm wysokości i kratę odgrodową po której pszczoły wychodzą z ula.
Warroza ginie z głodu.

Polbart zamiast kraty odgrodowej proponuje siatkę jak na dennicy osiatkowanej . Wtedy pszczoły nie mają kontaktu z dolną , gęstą siatką i warroza nie wsiądzie powtórnie na pszczołę. Może więc to być rama ze sklejki grubości 12-15 mm z jednej strony ma gęstą siatkę np. 0,5 x 0,5mm , a z drugiej jak na dennicy , z blachy ciągnionej aluminiowej lub siatki stalowej o oczku 2,5 x 2,5 mm żeby warroza bez problemu ją przechodziła.
U góry pszczoły sobie odchowają matkę , córkę tej z dołu. Po cyklu leczenia można połączyć , samodzielnie wybrać matkę lub zrobić odkład. To oczywiście zabawa dla zastodolnych amatorów i nawet naturalnych nie zainteresuje bo metoda sztuczna i pszczoły z powodu jest stosowania nie padają masowo - co jest sprzeczne z podstawową zasadą pszczelarstwa naturalnego. Masowe upadki są u nich świadectwem moralności potwierdzającym wierność obłędowi .

janusz.szalaj
Posty: 888
Rejestracja: 15 lut 2015, 15:43

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: janusz.szalaj » 11 lis 2016, 18:33

z kwasami trzeba uważać chodzi o temperature otoczenia ponieważ tak jak pisze kol.polbart uszkadzają ciało pszczele i mogą okłębiać matki (sam to przerabiałem) ,jeśli chodzi o tzw.twardą chemię to nieda się tego po prostu przeskoczyć ,trzeba używać tak jak antybiotyki w leczeniu ludzi oczywiście tylko z umiarem (w ilościach niezbędnych do wyleczenia) ,wszelkie środki naturalne mogą tylko wspomóc leczenie
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam na mój kanał pszczelarski - https://www.youtube.com/channel/UCmXmgI ... x2bCKkeafw
Zapraszam na blog https://pasiekaretro.wordpress.com/

polbart
Posty: 950
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 11 lis 2016, 18:48

Mniej więcej tak to wygląda.
Według mnie, pułapka feromonowa ma zastosowanie nie tylko u pszczelarzy hobbystów ale również u pszczelarzy posiadających duże pasieki w ulach korpusowych o ramce szeroko - niskiej.
Taka ramka umożliwia nam szybką dyslokację matki pszczelej do dolnego korpusu bez konieczności jej wyszukiwania.
Pszczelarze naturalni prowadzący selekcję pszczół na odporność na warrozę, mogą tę metodę zastosować jedynie do ratowania od śmierci rodzin pszczelich nie spełniających założeń rezystancji.
Stosowanie tej metody we wszystkich rodzinach pszczelich przeczy zupełnie filozofii pszczelarstwa naturalnego.

Pozdrawiam,
polbart
BTW - Co słychać u Imkerei?

kwiatek
Posty: 18
Rejestracja: 18 paź 2015, 17:27

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: kwiatek » 12 lis 2016, 10:12

Chemia to jest miecz obosieczny.
Zobaczcie na rolnictwo chemia, chemia, chemia, uprawa coraz trudniejsza, więcej problemów, ziemia się wyjaławia,jedzenie coraz gorsze. Przeciw wagą staje się ruch permakultury...

Pszczelarstwo... Jest podobnie, roztocze się uodparnia, więc zaczynamy wprowadzać inne środki, większe dawki, a problem nie znika.

W latach 80 jak warroza weszła na naszą ziemię, jedną z metod polecanych była - manipulacja temperaturą.

A potem nagle temat się urwał... Bo już debile wyczuli pieniądze w handlu chemią... A tak na marginesie...Jak to jest, że żyjemy w "wolnym kraju" a ktoś mi będzie decydować i mówić jakie środki są dozwolone a jakie nie....

Należy wymyśleć technologię prostą w zastosowaniu opartą na manewrowaniu temperaturą lub ultradźwiękami.
Japończycy i Rosjanie to robią i mają wyniki...

Czasami to się też zastanawiam po co nam prace habilitacyjne o sprawach nie istotnych. "Profesorowie" którzy opisują swoje wycieczki za granicę.... Zamiast zająć się istotnym tematem dla pszczelarstwa. Sabat i inni panowie których bym wykopał...

Awatar użytkownika
Krzyżak
Posty: 164
Rejestracja: 18 mar 2015, 12:24

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Krzyżak » 12 lis 2016, 11:23

manio:) pisze:Polbart zamiast kraty odgrodowej proponuje siatkę jak na dennicy osiatkowanej . Wtedy pszczoły nie mają kontaktu z dolną , gęstą siatką i warroza nie wsiądzie powtórnie na pszczołę. Może więc to być rama ze sklejki grubości 12-15 mm z jednej strony ma gęstą siatkę np. 0,5 x 0,5mm , a z drugiej jak na dennicy , z blachy ciągnionej aluminiowej lub siatki stalowej o oczku 2,5 x 2,5 mm żeby warroza bez problemu ją przechodziła.
U góry pszczoły sobie odchowają matkę , córkę tej z dołu. Po cyklu leczenia można połączyć , samodzielnie wybrać matkę lub zrobić odkład. To oczywiście zabawa dla zastodolnych amatorów i nawet naturalnych nie zainteresuje bo metoda sztuczna i pszczoły z powodu jest stosowania nie padają masowo - co jest sprzeczne z podstawową zasadą pszczelarstwa naturalnego. Masowe upadki są u nich świadectwem moralności potwierdzającym wierność obłędowi .


Większość Varroa jest na pszczole lotnej która wraca do matki i wchodzi w świeży czerw więc tą metodą ograniczamy tylko jej liczbę a nie eliminujemy z ula. Z pszczołami nieleczonymi nie jest tak, że widać, że słabną i w łatwy sposób można wyłapać taki moment żeby zastosować tą metodę.
Rodziny przeważnie radzą sobie normalnie a potem następuje gwałtowne załamanie. Podejrzewam, że metodą, która trwa 21 dni i ogranicza ilość roztocza o połowę wiele nie wskóramy. Druga sprawa to to, że w selekcji naturalnej chodzi o to żeby zostały pszczoły, które radzą sobie z zagrożeniami a nie na sztucznym podtrzymywaniu tych, które sobie nie radzą.
Co do obłędu. Jak dla mnie obłędem jest "leczenie" pszczół chemią przez 30 lat, metodami, które nic nie leczą a tylko podtrzymują stan chorobowy.
Walisz głową w mur, głowa boli a Ty zamiast przestać walić, walisz łbem coraz mocniej. To jest obłęd.

Pozdrawiam ;)

Krzyżak

p.s. Od kiedy nie leczę pszczół powiększyłem pasiekę 7 krotnie bez zakupu pszczół z zewnątrz.
To tak apropo umieralności i nieekonomiczności prowadzenia pasieki bez chemii.

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 12 lis 2016, 12:22

Krzyżak pisze:Walisz głową w mur, głowa boli a Ty zamiast przestać walić, walisz łbem coraz mocniej. To jest obłęd.

Pozdrawiam ;)

Krzyżak

p.s. Od kiedy nie leczę pszczół powiększyłem pasiekę 7 krotnie bez zakupu pszczół z zewnątrz.
To tak apropo umieralności i nieekonomiczności prowadzenia pasieki bez chemii.


Dziękuję za pozdrowienia , szkoda że z wiadrem dziegciu :)))) . Nie walę głową o mur , a pszczołami mam "do czynienia " od wczesnego dzieciństwa , a więc z czasów grubo "przedwarrozowych" . Nie mam ani czasu , ani zamiaru prowadzić dużej pasieki towarowej i ścigać się ilością z innymi.Odwrotnie , staram się jak mogę aby ograniczyć ilość pni , więc co roku prowadzę ostrą selekcję , najlepszych , najbardziej higienicznych i odpornych rodzin. Nie dla próżnej chwały , czy poszukiwań na oślep, ale z konieczności samoograniczania się bo inaczej jak Popiela myszy, zjedzą mnie pszczoły :))) Czym innym jest natomiast gospodarka bez chemii , a czym innym oszołomstwo z twierdzeniami ,że w brudzie i syfie ( z dennicą pełną padłych pszczół i wszystkiego co się osypuje z ramek z zakazem jakiegokolwiek sprzątania , a nawet utrudnianie tego pszczołom przez konstrukcję wylotka i dennicy ) wyhoduje się pszczołę odporną na wszystko, czy też mam nadzieję prowokacyjne, epatowanie publiki faktem, że się skarmia plastry po osypanych rodzinach . Nic się nie wyhoduje , tylko zarazi okoliczne pasieki. Nie wystarczy mądrzyć się na forum , aby odnosić faktyczne sukcesy ,wbrew logice i zasadom hodowli, zdając się na przypadek , opluwając przy okazji tych , którzy nie dopuszczają zamęczania pszczół "dla dobra nauki, selekcji i postępu w hodowli" . Nie jestem zwolennikiem nadmiernej sterylności ani w hodowli zwierząt , ani w wychowaniu dzieci , ale wszędzie zachować trzeba umiar. Nie jestem też zwolennikiem bezmyślnego stosowania chemii. Mam pasiekę na wsi , nad jeziorem i tam chemia jest praktycznie zbędna , z pewnością taki zabieg j.w. wystarczy żeby można było pszczoły wywieźć na nawłoć . Drugą mam w mieście i tu już zupełnie inne warunki , szczególnie dobre dla pszczół ale i dla rozwoju warrozy, choć też daję sobie radę bez problemów i promowanych na forach nieskończonej ilości zabiegów . Przyczyny upatruję też w dużo lepszych warunkach rozwoju wiosennego , a więc szybszy start co się przekłada na 2-3 pokolenia warrozy więcej.
W czasach "przedwarrozowych" każdy pszczelarz amator był pszczelarzem naturalnym, ale w rozsądnym pojęciu tego określenia .
Tak więc pozostańmy na swoich stanowiskach , bo jak pisałem nie jest to metoda dla "naturszczyków" , lecz może zainteresować "normalsów" , choć przyznam się ,że liczyłem na Twój ostry głos , stąd moje prowokacyjne ( przyznaję bezwstydnie) określenie Twoich kolegów po fachu. W końcu żeby dyskutować trzeba się różnić :)))))))))

MARBERT
Posty: 983
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: MARBERT » 12 lis 2016, 15:16

maniu
Masz rację w sprawie dyskusji na pewno. ( Twoi koledzy po fachu to takie trochę mało smacz....) , ale temat godny rozważań.

Awatar użytkownika
Krzyżak
Posty: 164
Rejestracja: 18 mar 2015, 12:24

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Krzyżak » 12 lis 2016, 17:01

manio:) pisze:... choć przyznam się ,że liczyłem na Twój ostry głos , stąd moje prowokacyjne ( przyznaję bezwstydnie) określenie Twoich kolegów po fachu. W końcu żeby dyskutować trzeba się różnić :)))))))))


Więcej się nie dam podpuścić ;)

Pozdrawiam bez dziegciu :)))

Krzyżak

p.s. dennice mam czyściutkie osiatkowane :)


Wróć do „Bio pszczelarz”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości