Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Miejsce dla dyskusji o pszczelarstwie bez stosowania leków
janusz.szalaj
Posty: 1006
Rejestracja: 15 lut 2015, 15:43

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: janusz.szalaj » 12 lis 2016, 18:36

Krzyżak

p.s. Od kiedy nie leczę pszczół powiększyłem pasiekę 7 krotnie bez zakupu pszczół z zewnątrz.
To tak apropo umieralności i nieekonomiczności prowadzenia pasieki bez chemii. To może kolega Krzyżak podzielił by się z nami (forumowiczami) nową metodą zwalczania warrozy bez stosowania chemii .
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam na mój kanał pszczelarski - https://www.youtube.com/channel/UCmXmgI ... x2bCKkeafw
Zapraszam na blog https://pasiekaretro.wordpress.com/

manio:)
Posty: 1446
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 12 lis 2016, 20:39

Moim zdaniem ważna jest lokalizacja pasieki. "Od zawsze"miałem miejscową pszczołę, na bazie tego co lata w powietrzu , taką odziedziczyłem po Tacie . Jednym słowem marzenie naturszczyków , pszczoła po leśnych dziadkach . Wystarczało jedno odymianie , późną jesienią co u mnie oznacza koniec października. Ale to nie zasługa pszczół , czy tym bardziej moja.
Teraz mam buckfasty, różne byle nie żółte ( te są zbyt plenne i nie umiałem ich opanować żeby miód nosiły). Z warrozą radzą sobie podobnie jak rodowe kundle, jeśli nie lepiej. Nic specjalnego nie robię, nie hoduję zdechlaków, rozwiązuję natychmiast podejrzane rodziny , nie "leczę" , dbam o higienę ( ale nie stosuję chemii , co najwyżej palnik) i wymianę węzy ( również jako zabieg przeciwrójkowy) , mam ramkę pracy podzieloną na 3 pola i nie jest to pomysł ś.p. Kolopika, tylko pomysł z pierwszych lat inwazji warrozy , opisany wielokrotnie w literaturze, choć nie odbieram i Kolopikowi talentu , czy pomysłowości , może wynalazł wynalezione nie wiedząc o tym. Ale to pewnie nieistotne, nie przywiązuję do tego wielkiej wagi i wiosną ( do końca maja) zostawiam wycinanie ,żeby moje chłopaki wymieniły geny w okolicy. Jak się ciągle wycina to trutnia wychodują nawet pomiędzy korpusami i pod powałką , choćby była 8 mm nad ramką. Tak im się chłopaków chce i trzeba też to uwzględniać.
Pasieka w mieście to już zupełnie inna historia i tam muszę robić dodatkowy zabieg po lipie. Inaczej nie dotrwają do jesieni jak warrozowy rok. Bogactwo i różnorodność ciągłych , umiarkowanych miejskich i leśnych pożytków sprzyja pszczołom i warrozie. Nie sądzę aby stosowana przeze mnie chemia miała większy wpływ niż to co pszczoły same przyniosą z pożytkiem. Nie jestem idealistą , bo nawet miejscy działkowcy pryskają bez sensu, jakby nie mogli kupić pryskanych owoców w Biedronce - taniej i ładniejsze.
Dlatego Polbart Board spróbuję w mieście , przed lipą , albo i w trakcie szerokolistnej .Albo zaraz po lipie , też jest dobry czas , a późne matki mają mniejszy pęd do rójek w następnym roku . Może wtedy pobawię się w nawłoć , bo ta też tylko w mieście. Będzie tylko chemia późnojesienna. Dotychczas na nawłoć przywoziłem pszczoły "wioskowe" .Wracały na wioskę dopiero wiosną, na mniszek .

Awatar użytkownika
Krzyżak
Posty: 177
Rejestracja: 18 mar 2015, 12:24

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Krzyżak » 13 lis 2016, 08:15

janusz.szalaj pisze:To może kolega Krzyżak podzielił by się z nami (forumowiczami) nową metodą zwalczania warrozy bez stosowania chemii .


W żaden sposób nie zwalczam warrozy. Pszczoły, które sobie z nią nie radzą odchodzą a rozmnażam te, które sobie radzą.

tikcop1
Posty: 436
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: tikcop1 » 13 lis 2016, 22:59

Krzyżak pisze:W żaden sposób nie zwalczam warrozy. Pszczoły, które sobie z nią nie radzą odchodzą a rozmnażam te, które sobie radzą.


no i gites, jak padnie to się kupi/ zrobi nową, a na tym to nie polega aby tzw dotowany przemysł odkładowy? (pominę kwestię błogosławieństw sąsiadów takiego postępaka, pewnie bidaki nie mają pojęcia kto im napędza warozę do uli)

co do metody p J. to doprawdy trza mieć czelność aby zaproponować a inni naśladować

Apiholik
Posty: 810
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Apiholik » 14 lis 2016, 01:01

kwiatek pisze:Chemia to jest miecz obosieczny.
Zobaczcie na rolnictwo chemia, chemia, chemia, uprawa coraz trudniejsza, więcej problemów, ziemia się wyjaławia,jedzenie coraz gorsze. Przeciw wagą staje się ruch permakultury...

Pszczelarstwo... Jest podobnie, roztocze się uodparnia, więc zaczynamy wprowadzać inne środki, większe dawki, a problem nie znika.

W latach 80 jak warroza weszła na naszą ziemię, jedną z metod polecanych była - manipulacja temperaturą.

A potem nagle temat się urwał... Bo już debile wyczuli pieniądze w handlu chemią... A tak na marginesie...Jak to jest, że żyjemy w "wolnym kraju" a ktoś mi będzie decydować i mówić jakie środki są dozwolone a jakie nie....

Należy wymyśleć technologię prostą w zastosowaniu opartą na manewrowaniu temperaturą lub ultradźwiękami.
Japończycy i Rosjanie to robią i mają wyniki...

Czasami to się też zastanawiam po co nam prace habilitacyjne o sprawach nie istotnych. "Profesorowie" którzy opisują swoje wycieczki za granicę.... Zamiast zająć się istotnym tematem dla pszczelarstwa. Sabat i inni panowie których bym wykopał...

Może kiedyś , kto to wie, dojdzie i do tego że jesienią pszczoły będziemy pakować do specjalnych transportówek , ładować na specjalne ciężarówki i wysyłać do spółdzielni, w celu oczyszczenia z warozy.
Jak na razie brzmi to identycznie absurdalnie jak leczenie ultradźwiękami czy temperaturą .
Coś słyszysz że dzwonią ,nie wiesz tylko w którym kościele .
Nie mam pojęcia jak wyobrażasz sobie zastosowanie ultradźwięków w warunkach polowych i kogo na to będzie stać.
Jeśli chodzi zaś o temperaturę jest niewątpliwie taniej . Ale zdaje się nie masz pojęcia jak to działa .
I boję się że nie bierzesz pod uwagę wiele,wiele czynników
Proponuje odszukanie w sieci filmu , a później zastanowić się nad uciążliwościami i pracochłonnoscią .
Ile czasu trwa taki proces i co na to czerw oraz matka.
Pozdrawiam
Apiholik

kwiatek
Posty: 18
Rejestracja: 18 paź 2015, 17:27

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: kwiatek » 16 lis 2016, 09:33

No to ty nie masz pojęcia.
Ty recenzujesz to co istnieje a mi chodzi o wymyślenie nowego...
Ultradźwięki to może być małe urządzenie na baterie schowane w ulu ( powałka, daszek, Dennica)
A z temperatura robiłem juz swoje próby i waroza się sypie, tylko nie wiem jeszcze jaka temperatura precyzyjnie jest najlepsza. Jest cienka granica między temp do zniszczenia warrozy a temp która jest najlepsza dla dalszej żywotności rodziny

kwiatek
Posty: 18
Rejestracja: 18 paź 2015, 17:27

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: kwiatek » 16 lis 2016, 09:35

Spółdzielnie? Ty jesteś komunistą? Co za wąski umysł...

manio:)
Posty: 1446
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 16 lis 2016, 10:44

kwiatek pisze:Spółdzielnie? Ty jesteś komunistą? Co za wąski umysł...

Spółdzielnie nie są wymysłem , jak piszesz komunizmu. Funkcjonowały i funkcjonują doskonale w najbardziej cywilizowanych krajach zachodniej Europy . Przykładem licznych ( choć stosunkowo niewielkich) spółdzielni są Niemcy, Holandia czy Dania. To nie forma działania przesądza o sukcesie , tylko ludzie , którzy interes prowadzą. Ale tego i tak nie zrozumiesz ze swoim szeroooooooooooooookim umysłem . Poza tym komunizmu nigdzie nie było i nigdy nie będzie , pierwsi chrześcijanie ponoć żyli w komunach - ale im tez nie wyszło.

MARBERT
Posty: 1091
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: MARBERT » 16 lis 2016, 14:27

maniu
Polbart Board to tajemnica ? Czy można poczytać. Czy tylko to co napisałeś.

manio:)
Posty: 1446
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 16 lis 2016, 15:06

Opis Junga jest klarowny , a Polbart słusznie proponuję siatkę dennicową zamiast kraty bo ta nie zda egzaminu ,nie odizoluje pszczół od wędrującej warozy. Czego nie jarzysz ? Polbart Board to taka żartobliwa konwencja :)))) , choć cenię sobie nauki hodowlane Leszka :)

kwiatek
Posty: 18
Rejestracja: 18 paź 2015, 17:27

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: kwiatek » 16 lis 2016, 17:13

Jeżeli ty Niemcy Danię i Holandię podajesz za wzór cywilizowanych krajów to ja z tobą nie mam o czym gadać.
Przypominają mi się lata 90 jak Polscy pszczelarze jeździli....jak sieroty na zakupy... do Niemiec i kupowali gówna w stylu podkurzacz na baterie szczycąc się, że są tacy światowi a potem nikt tego nie używał. Żałosne baranku....

manio:)
Posty: 1446
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: manio:) » 16 lis 2016, 17:50

Masz rację i ciesz się :)
stary baran manio

Apiholik
Posty: 810
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Apiholik » 17 lis 2016, 01:33

kwiatek pisze:No to ty nie masz pojęcia.
Ty recenzujesz to co istnieje a mi chodzi o wymyślenie nowego...
Ultradźwięki to może być małe urządzenie na baterie schowane w ulu ( powałka, daszek, Dennica)
A z temperatura robiłem juz swoje próby i waroza się sypie, tylko nie wiem jeszcze jaka temperatura precyzyjnie jest najlepsza. Jest cienka granica między temp do zniszczenia warrozy a temp która jest najlepsza dla dalszej żywotności rodziny

To dobrze że zdajesz sobie sprawę z tej cienkiej granicy , dobrze sobie to zakoduj , bo to jeszcze długo , albo nigdy się nie zmieni .

Temperatura jest co prawda wszechobecna niczymmmmmm chemia? Ale czy kontrolowanie w każdych warunkach jest takie proste ? Nawet w uliczkach między ramkowych ? No chyba że ma się takie szerokie spojrzenie i zasłużony tytuł CELCJUSZA PSZCZELARSTWA .

Tak szczerze , to aż chce się powiedzieć "A ŚWISTAK SIEDZI I ZAWIJA W TE SREBERKA "

Ale.......... Przyjemnego harcowania z grzałkami , wentylatorami , sensorami i co tam jeszcze potrzebne.
A może kolega ma prostszy sposób i pali ognisko od nawietrznej ?. Ja proponuję takie ognisko na teczce . Łatwiej będzie regulować .

A podczas używania tego działa ultradzwiekowego proszę uważać na aparaty kopulacyjne trutni.

Przy odpowiednich warunkach. założenie spodni przez rozporek , jest możliwe .

Apiholik
Posty: 810
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Apiholik » 17 lis 2016, 01:44

kwiatek pisze:Jeżeli ty Niemcy Danię i Holandię podajesz za wzór cywilizowanych krajów to ja z tobą nie mam o czym gadać.
Przypominają mi się lata 90 jak Polscy pszczelarze jeździli....jak sieroty na zakupy... do Niemiec i kupowali gówna w stylu podkurzacz na baterie szczycąc się, że są tacy światowi a potem nikt tego nie używał. Żałosne baranku....

Ja na twoim miejscu , jeszcze bym Francję wcisnoł . Przecież podobno uczyliśmy ich jeść . Bo wcześniej żarli . Co się dziwić jak taki przykład z gORY idzie .

Kto jest mądry , gówien nie kupuje . Z tą szczelbą termostatyczną też tak będzie? ???????

MARBERT
Posty: 1091
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: MARBERT » 18 lis 2016, 22:21

Znając już ...... temat można nie leczyć i mieć miód i pszczoły. Jak w temacie. Sprawdziliście czy tylko piepszycie?

Apiholik
Posty: 810
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: Apiholik » 19 lis 2016, 00:15

MARBERT pisze:Znając już ...... temat można nie leczyć i mieć miód i pszczoły. Jak w temacie. Sprawdziliście czy tylko piepszycie?

Sprawdzałeś , czy tak tylko piepszysz , bo w
temacie: Weterynaria dla pszczół- leki, piszesz : że dzielisz, dzielisz , przesiedlasz , czyli stosujesz zabiegi zoo techniczne , a to też jest forma leczenia . Bo dzieląc rodzinę ,dzielisz również roztocza .

Więc ,nie piepsz. Jak nie leczysz to Nie lecz .

Albo rób co tam chcesz , tylko w moje pobliże się nie sprowadzaj , bo tak jak teraz , mam dobrze. Dziękuję .

MARBERT
Posty: 1091
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: MARBERT » 21 lis 2016, 17:04

pewnikiem do Ciebie pszczół nie przywiozę.

Ale jest temat i jak się nie zgadzasz to w tym konkretnym pisać nie koniecznie musisz. A ze nie wszyscy mają takie samo zdanie to chyba jasne?

Bio pszczelarz: metody walki z............

Masz swoją rację, którą szanuję. Szanuj moją.( jak nawet głupią, naiwną i nie logiczną Ci się wydaje). Mniej na uwadze że kłócić się nie chce tylko w temacie rozmawiać z "oszołomami" jak ja.

polbart
Posty: 1009
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: polbart » 22 lis 2016, 23:03

Jeszcze mnie chyba brakuje przy stoliku Marberta i Apiholika ....
Silencio :-)

Pokażę w przyszłym roku jak działa ten niby mój board.
To się inaczej nazywa, jest o tym w internecie i nawet w starszych Pszczelarstwach.

Ciężko będzie bo warroza wybita w pień na dzisiejszy dzień a każda nowa przyniesiona fiu w kosmos.

Pozdrawiam,
polbart

tikcop1
Posty: 436
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: tikcop1 » 23 lis 2016, 05:23

manio:) pisze:Poza tym komunizmu nigdzie nie było i nigdy nie będzie , pierwsi chrześcijanie ponoć żyli w komunach - ale im tez nie wyszło.


Naprawdę?

Pozdrawiam

ps. pierwsi chrześcijanie to se żyli we wspólnotach a nie komunach - różnica dosyć znaczna przynajmniej po mojemu

a jak już gadamy o spółdzielniach to macie poniżej ze dwa przykłady pierwsze lepsze z brzegu, za wikipedią (wersja oryginalna po angielsku to samo podaje) ale to teoria i na pewno jakiś anty coś tam szkalował

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc
Kibuc (hebr. קִבּוּץ) – spółdzielcze gospodarstwo rolne w Izraelu, w którym ziemia i środki produkcji są własnością wspólną. Kibuce odegrały znaczącą rolę przy tworzeniu państwa Izrael i nadal odgrywają znaczącą rolę w narodowej gospodarce. Ideowym podłożem powstawania kibucu jest połączenie syjonizmu z socjalizmem

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82choz
Kołchoz (ros. колхоз) – formalnie rolnicza spółdzielnia produkcyjna, rodzaj przedsiębiorstwa rolniczego charakterystycznego dla byłego ZSRR.
Słowo kołchoz jest skrótem od nazwy kollektywnoje choziajstwo (коллективное хозяйство), które w języku rosyjskim oznacza gospodarstwo kolektywne.
Kołchozy powstawały w wyniku zwykle przymusowego przejęcia ziemi od indywidualnych rolników na rzecz państwa, w ramach kolektywizacji rolnictwa. W odróżnieniu od sowchozów uprawiana ziemia należała formalnie wciąż do rolników tworzących spółdzielnię, ale była przekazana w bezterminowe użytkowanie wspólnocie spółdzielczej. Od tradycyjnych spółdzielni funkcjonujących w innych krajach kołchozy różnią się tym, że wspólnota nie ma prawa się rozwiązać i żaden jej członek nie ma prawa z uczestnictwa w niej zrezygnować.

tikcop1
Posty: 436
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Metoda walki z warrozą wg Czesława Junga

Postautor: tikcop1 » 23 lis 2016, 05:38

polbart pisze:Jeszcze mnie chyba brakuje przy stoliku Marberta i Apiholika ....
Silencio :-)

Pokażę w przyszłym roku jak działa ten niby mój board.
To się inaczej nazywa, jest o tym w internecie i nawet w starszych Pszczelarstwach.

Ciężko będzie bo warroza wybita w pień na dzisiejszy dzień a każda nowa przyniesiona fiu w kosmos.

Pozdrawiam,
polbart



prawie zabrzmiało jak reklama środka na odchudzanie :) co rusz coś nowego ... jiii działa!
pichta też miała działać ...

dałem se na luz i wróciłem do XIX wieku

na 20 dni przed ostatnim wirowaniem matkę do niewielkiego izolatora pułapki na warozę np półramki na tzw dziki plaster, dalej co 9 dni x 2 strategia nożem niczym Apis Cerana a urobek do garnka emaliowanego, co zostanie to na pszczołach łatwe do stępienia, otwiera się też możliwość wybrakowania przeczerwionych plastrów i zazimowania na czystych, rozumie się miodku będzie teoretycznie więcej, do tego standardowo łączenie po dwie albo i trzy rodziny na zimę we wrześniu/ październiku (w końcu kużden z Was chyba robi se wiosną odkłady dla siebie?) to i matkę da się wtedy podmienić na lepsiejszą bo młodszą po sprawdzeniu co wyprawiała przez ostatnie parę tygodni i jakiś tam zabieg we grudniu przymrozkową porą

ale wcale nie zachęcam, no i tyle zachodu to już lepiej na gotowca odkłady kupić i wywlec jakiemuś niewinnemu pod nos jako pan Cesiu zaproponował był

obie strony wygrane - takoć się to chyba kręci :)) ten byznes odkładowy


Wróć do „Bio pszczelarz”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość