No i co z tym nie leczeniem?

Miejsce dla dyskusji o pszczelarstwie bez stosowania leków
manio:)
Posty: 1489
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 25 wrz 2017, 07:50

To może nie radykały, a "doświadczone autorytety" ? Jeden pisze tak "
"Cierpliwości i czasu potrzeba. Zasada Pareta (80/20) myślę że i pszczelarstwie ma zastosowanie. Jest tych 20% światłych, myślących logicznie. Ja pszczołami zająłem się 1,5 roku temu i już po kilku miesiącach do mnie dotarło że nie amitrazowa moja droga. A wszyscy mi mówią, ze nie mam szans. Zobaczymy.... najgorsze jest to, że dookoła pszczelarza TF jest mnóstwo chemicznych, którzy psują robotę.... "
ręce same się im składają do braw :)))))) i jak tu dyskutować skoro to my jesteśmy po ciemnej stronie mocy? No cóż, przykład idzie z góry , codzienne media są pełne takich "światłych diagnoz" w każdej niemal sprawie.

manio psuj

Apiholik
Posty: 834
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Apiholik » 25 wrz 2017, 10:31

Boleslav pisze:Nie lubię,,radykały". Obojętne czy z lewa, czy z prawa. Natomiast czczę zasadę,, wolno Tomku w swoim domku "
I tak trzymać. Pozdrawiam

I bez mrugnięcia okiem , zaakceptował byś budowę pod oknemi Twojej willi , która kosztowała Cię mnóstwo pracy i wyrzeczeń : Klubu nocnego, wysypiska śmieci czy farmy kurczaków na 100000 sztuk .
A pszczelarza, bezpośredniego sąsiada Twojej pasieki który postanowił leczyć zgnilca amerykańskiego czosnkiem , pokrzywami i króliczymi łapkami , również byś zaakceptował.

MARBERT
Posty: 1102
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: MARBERT » 25 wrz 2017, 15:26

M.Kowalski pisze:Najszła mnie myśl, mianowicie :

Jeśli idee tych naturalnych są prawdziwe, i pszczołom wystarczy zapewnić warunki jak najbardziej zbliżone do naturalnych a będą zdrowe, silne i stabilne, bez warozze, nosemy i wirusów, to ....


Gdzie jest dzika populacja ?
Gdzie są wszystkie te roje które wyszły i nie zostały złapany?
40 lat z warrozą, chyba wystarczająco czasu minęło?

Przecież powinno być już masa odpornych dzikich pszczół.

Więc gdzie są ?


To pytanie zadałem jakiś czas temu, przed opuszczeniem stowarzyszenia. I sensownej odpowiedzi nie otrzymałem.
Choć idea stowarzyszenia nie jest radykalna, mała komórka możliwość leczenia itd. Obserwacje,wymiana wiadomości spostrzeżeń. Niestety radykałowie ( szt 2) chcą zawłaszczyć dla siebie mądrość wszechświata. Zwłaszcza forum. Bałwochwalstwo zwłaszcza borówki jest nie do przyjęcia.

M.Kowalski
Posty: 203
Rejestracja: 13 lut 2017, 21:29

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: M.Kowalski » 25 wrz 2017, 16:02

Borówka jest impregnowany.
Nawet jak prof. Woyke powiedział mu prosto w twarz że bez inseminacji się nie uda to spłyneło jak po paczce.

Ps. Ładnie to tak, Borówka, maltretowac dziewiedziesiolatka pięć razy w koło tym samym pytaniem, za każdym razem inaczej formułowanym, żeby podeprzeć się jego autorytetem?
Wstyd.

tikcop1
Posty: 451
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: tikcop1 » 25 wrz 2017, 16:10

Boleslav pisze:Nie lubię,,radykały". Obojętne czy z lewa, czy z prawa. Natomiast czczę zasadę,, wolno Tomku w swoim domku "
I tak trzymać. Pozdrawiam



Boleslav a znasz o Pawle i Gawle? Przeczytaj.
Apiholik w zasadzie wyłożył przesłanie

MARBERT
Posty: 1102
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: MARBERT » 25 wrz 2017, 16:34

tikcop1 pisze:
Boleslav pisze:Nie lubię,,radykały". Obojętne czy z lewa, czy z prawa. Natomiast czczę zasadę,, wolno Tomku w swoim domku "
I tak trzymać. Pozdrawiam



Boleslav a znasz o Pawle i Gawle? Przeczytaj.
Apiholik w zasadzie wyłożył przesłanie



Nie zapominajcie że jednak Czechy to bardziej "cywilizowany" kraj niż nasz.

Apiholik
Posty: 834
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Apiholik » 25 wrz 2017, 19:21

No wiadoma sprawa , ale co zrobić, jak Czesi mają takiego Boleslava a Polska MARBERTA ?

MARBERT
Posty: 1102
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: MARBERT » 25 wrz 2017, 19:34

Płakać lub się śmiać.

Apiholik
Posty: 834
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Apiholik » 25 wrz 2017, 19:46

Albo płakać albo śmiać, bo takimi tekstami nie da się nic pozytywnego osiągnąć.
Pozdrawiam.

Boleslav
Posty: 576
Rejestracja: 09 kwie 2014, 17:49
Lokalizacja: Czechy, Smiřice

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Boleslav » 25 wrz 2017, 21:10

tikcop1 pisze:
Boleslav pisze:Nie lubię,,radykały". Obojętne czy z lewa, czy z prawa. Natomiast czczę zasadę,, wolno Tomku w swoim domku "
I tak trzymać. Pozdrawiam



Boleslav a znasz o Pawle i Gawle? Przeczytaj.
Apiholik w zasadzie wyłożył przesłanie

A który z nich lewy radykał? (:

Boleslav
Posty: 576
Rejestracja: 09 kwie 2014, 17:49
Lokalizacja: Czechy, Smiřice

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Boleslav » 25 wrz 2017, 21:30

I bez mrugnięcia okiem , zaakceptował byś budowę pod oknemi Twojej willi , która kosztowała Cię mnóstwo pracy i wyrzeczeń : Klubu nocnego, wysypiska śmieci czy farmy kurczaków na 100000 sztuk .
A pszczelarza, bezpośredniego sąsiada Twojej pasieki który postanowił leczyć zgnilca amerykańskiego czosnkiem , pokrzywami i króliczymi łapkami , również byś zaakceptował.[/quote]
Oj.Ani jedno do mnie nie przemawia. Bo, albo mam być też radykałem co kijem broni swego, albo ignorantem. Od ściany do ściany nie lubię. Przecież zawsze można robić tak, żeby się dogadać. Jak co, to są przecież przepisy prawne.
Wolność na swoim podwórku do czasu, kiedy niezagrażam wolności innemu.
Co do nieleczenia, to mogę nieleczyć, lecz musze zadbać o to, by nie być zagrożeniem do innych rodzin w okolicy. No i odwrotnie. Dla mnie zagrożeniem by było ok dużo kolegów z tego forum. Wystarczy śledzić ile zakarmiacie na zime Paniali? Pozdrawiam Bolek

Apiholik
Posty: 834
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Apiholik » 26 wrz 2017, 01:35

Już to widzę jak poszukujecie tych ustronnych miejsc i wywozicie te pszczoły aby nie leczyć. (/;-)
Zdrowia życzę
Andrzej

Awatar użytkownika
Michał Nowak
Posty: 959
Rejestracja: 03 mar 2014, 13:45
Lokalizacja: Pobiedziska

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Michał Nowak » 26 wrz 2017, 09:10

Boleslav pisze:Oj.Ani jedno do mnie nie przemawia. Bo, albo mam być też radykałem co kijem broni swego, albo ignorantem. Od ściany do ściany nie lubię. Przecież zawsze można robić tak, żeby się dogadać. Jak co, to są przecież przepisy prawne.
Wolność na swoim podwórku do czasu, kiedy niezagrażam wolności innemu.
Co do nieleczenia, to mogę nieleczyć, lecz musze zadbać o to, by nie być zagrożeniem do innych rodzin w okolicy. No i odwrotnie. Dla mnie zagrożeniem by było ok dużo kolegów z tego forum. Wystarczy śledzić ile zakarmiacie na zime Paniali? Pozdrawiam Bolek


Z tego samego podejścia skorzystałem i ja. Możecie nie wierzyć, ale rok temu znalazłem w Wielkopolsce miejsce, gdzie w promieniu ponad 3 km nie było uli. Co więcej, miejsce było z 3 stron ogrodzone lasem a z kolejnej stawami. Stwierdziłem, że zaryzykuję, bo umieranie pszczół nie jest tylko problemem pszczelarzy naturalnych, ale przede wszystkim hodowców, którzy leczą. Leczą i trują, co mnie osobiście bardziej obrzydza niż zamiatanie dennic wiosną. W innym temacie pytacie czy niehumanitarne jest nieleczenie, a ja zapytam, czy niehumanitarne jest karmienie ludzi miodem z pestycydami? Pozostałościami leków na świńskie wszy? Potencjalnie świństwem powodującym raka? A jakoś chwalicie się jakie to paski z TT są skuteczne i jak można łatwo zaoszczędzić. No hipokryzja poziom hard!

Dalej. Zostawiłem 16 rodzin. Wszystkie padły! Miały swój miód. Część to nowo powstałe rodziny. Padły przez warrozę, nosemę i 1 rodzina przez pieprzoną mysz. Na pasiekach, gdzie leczyłem kwasami też miałem upadki. W mojej okolicy upadki mieli też amitrazowcy. Nawet większe od moich. Skoro, więc pszczoły umierają tak, czy siak warto pochylić się nad kwestią selekcji, gdyż obawiam się, że pszczoły spod igły polskich hodowców są tylko łagodne, nierojliwe, miodne i chore śmiertelnie od razu... 1 sezon i kaput.

Oczywiście nie ze wszystkimi postanowieniami towarzystwa wolnych pszczół się zgadzam. Dlatego nie ma mnie w stowarzyszeniu, ale idea nie jest zła. Z pszczołami coś trzeba zrobić, bo obudzimy się z ręką w nocniku.

A teraz promyk nadziei. W kwietniu z lasu sprowadziła się na pasiekę nieleczoną rójka. Dowiedziałem się o niej po weekendzie majowym. Jak zrobiłem przegląd pierwsze robotnice już się wygryzały. W ulu posprzątałem osyp wcześniej, ale ramek nie zabierałem. Były pełne miodu, więc domyślacie się, że niemal 100% osypu było na dennicy. Pszczoły te przyniosły mi miód i rozmnożyłem je na łącznie 6 rodzin, które idzie do zimy. 2 wyglądają tak sobie, ale 4 są w dobrej kondycji. Pszczoła mała, czarna, rozlatana. Żądli teraz, ale w sezonie jest ok. Jeżeli przeżyje choć jedna z tych rodzin znaczy się, że można. I chyba trzeba.
Miśkowa Pasieka

Awatar użytkownika
Harnaś Beskidzki
Posty: 739
Rejestracja: 23 lis 2014, 12:23

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Harnaś Beskidzki » 26 wrz 2017, 09:34

Michał Nowak pisze:
Boleslav pisze:Oj.Ani jedno do mnie nie przemawia. Bo, albo mam być też radykałem co kijem broni swego, albo ignorantem. Od ściany do ściany nie lubię. Przecież zawsze można robić tak, żeby się dogadać. Jak co, to są przecież przepisy prawne.
Wolność na swoim podwórku do czasu, kiedy niezagrażam wolności innemu.
Co do nieleczenia, to mogę nieleczyć, lecz musze zadbać o to, by nie być zagrożeniem do innych rodzin w okolicy. No i odwrotnie. Dla mnie zagrożeniem by było ok dużo kolegów z tego forum. Wystarczy śledzić ile zakarmiacie na zime Paniali? Pozdrawiam Bolek


Z tego samego podejścia skorzystałem i ja. Możecie nie wierzyć, ale rok temu znalazłem w Wielkopolsce miejsce, gdzie w promieniu ponad 3 km nie było uli. Co więcej, miejsce było z 3 stron ogrodzone lasem a z kolejnej stawami. Stwierdziłem, że zaryzykuję, bo umieranie pszczół nie jest tylko problemem pszczelarzy naturalnych, ale przede wszystkim hodowców, którzy leczą. Leczą i trują, co mnie osobiście bardziej obrzydza niż zamiatanie dennic wiosną. W innym temacie pytacie czy niehumanitarne jest nieleczenie, a ja zapytam, czy niehumanitarne jest karmienie ludzi miodem z pestycydami? Pozostałościami leków na świńskie wszy? Potencjalnie świństwem powodującym raka? A jakoś chwalicie się jakie to paski z TT są skuteczne i jak można łatwo zaoszczędzić. No hipokryzja poziom hard!

Dalej. Zostawiłem 16 rodzin. Wszystkie padły! Miały swój miód. Część to nowo powstałe rodziny. Padły przez warrozę, nosemę i 1 rodzina przez pieprzoną mysz. Na pasiekach, gdzie leczyłem kwasami też miałem upadki. W mojej okolicy upadki mieli też amitrazowcy. Nawet większe od moich. Skoro, więc pszczoły umierają tak, czy siak warto pochylić się nad kwestią selekcji, gdyż obawiam się, że pszczoły spod igły polskich hodowców są tylko łagodne, nierojliwe, miodne i chore śmiertelnie od razu... 1 sezon i kaput.

Oczywiście nie ze wszystkimi postanowieniami towarzystwa wolnych pszczół się zgadzam. Dlatego nie ma mnie w stowarzyszeniu, ale idea nie jest zła. Z pszczołami coś trzeba zrobić, bo obudzimy się z ręką w nocniku.

A teraz promyk nadziei. W kwietniu z lasu sprowadziła się na pasiekę nieleczoną rójka. Dowiedziałem się o niej po weekendzie majowym. Jak zrobiłem przegląd pierwsze robotnice już się wygryzały. W ulu posprzątałem osyp wcześniej, ale ramek nie zabierałem. Były pełne miodu, więc domyślacie się, że niemal 100% osypu było na dennicy. Pszczoły te przyniosły mi miód i rozmnożyłem je na łącznie 6 rodzin, które idzie do zimy. 2 wyglądają tak sobie, ale 4 są w dobrej kondycji. Pszczoła mała, czarna, rozlatana. Żądli teraz, ale w sezonie jest ok. Jeżeli przeżyje choć jedna z tych rodzin znaczy się, że można. I chyba trzeba.

Już dawno nie czytałem takiego wpisu, w którym widać mądrość piszącego i fakt, że mocno przemyślał co chce powiedzieć i wie o czym mówi.
Chylę czoła...zwłaszcza po słowach o selekcji pszczoły miodnej.
Każdy wymyśla pułapki duperelki i bzdury dla naiwnych a nikt nie chce się zająć selekcją. Dlaczego?
Bo na durnych wynalazkach można zarobić i to od razu, a selekcja to długa i kosztowna droga.
Jeszcze raz chylę czoła przed Kolegą Michałem......jasność umysłu widać od razu.
Pozdrawiam
Harnaś

manio:)
Posty: 1489
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 09:38

Ja tam ciemności widzę ... Całkiem tak samo jak u jednego chłopa pod Zambrowem , też się same zalęgły miodne i warrozooporne. Mają ludzie szczęście ? U mnie samo to się tylko psuje :(

Awatar użytkownika
Harnaś Beskidzki
Posty: 739
Rejestracja: 23 lis 2014, 12:23

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Harnaś Beskidzki » 26 wrz 2017, 09:40

manio:) pisze:Ja tam ciemności widzę ...

Proponuję Koledze odpocząć, pojechać w góry, w lesie pospacerować....bo to bezwzględne negowanie wszystkiego dla zasady martwi mnie.
Z dobrego serca życzę.
HB

Awatar użytkownika
Michał Nowak
Posty: 959
Rejestracja: 03 mar 2014, 13:45
Lokalizacja: Pobiedziska

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Michał Nowak » 26 wrz 2017, 09:59

manio:) pisze:Ja tam ciemności widzę ... Całkiem tak samo jak u jednego chłopa pod Zambrowem , też się same zalęgły miodne i warrozooporne. Mają ludzie szczęście ? U mnie samo to się tylko psuje :(


manio, nie napisałem, że są warrozoodporne. Napisałem, że to sprawdzę. Same przyleciały, same się rozporządziły w ulu, ja złodziej zabrałem im ok 50kg miodu (!), larwy na matki, pakiety i odkłady a te cholery jeszcze się prawie w całości zakarmiły wierzbą energetyczną na zimę (tak kwitła drugi raz)... Zajebiste co? Kto w to uwierzy :D a jednak nie ściemniam.
Uważasz, że powinienem spalić im tabletkę i sprowadzić do roli miodorobów? Czy może sam dałbyś im szansę?
Miśkowa Pasieka

Borówka
Posty: 71
Rejestracja: 20 lip 2017, 16:43

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Borówka » 26 wrz 2017, 10:09

Michał Nowak pisze:
Boleslav pisze:A teraz promyk nadziei. W kwietniu z lasu sprowadziła się na pasiekę nieleczoną rójka. Dowiedziałem się o niej po weekendzie majowym. Jak zrobiłem przegląd pierwsze robotnice już się wygryzały. W ulu posprzątałem osyp wcześniej, ale ramek nie zabierałem. Były pełne miodu, więc domyślacie się, że niemal 100% osypu było na dennicy. Pszczoły te przyniosły mi miód i rozmnożyłem je na łącznie 6 rodzin, które idzie do zimy. 2 wyglądają tak sobie, ale 4 są w dobrej kondycji. Pszczoła mała, czarna, rozlatana. Żądli teraz, ale w sezonie jest ok. Jeżeli przeżyje choć jedna z tych rodzin znaczy się, że można. I chyba trzeba.


Michale więc co do zasady robisz właściwie to samo co ja. Te które przeżyły zostały rozmnożone przez mnie wielokrotnie w postaci utworzonych kolejnych rodzinek na bazie uproszczonej hodowli matek, które idą sobie do zimy i wyglądają zdrowo (tylko z ułomnej i niewszechwiedzącej perspektywy człowieka). Nie tylko u mnie bo podzieliłem się też matką z kolegą. Dopiero empiria czyli zima i wczesna wiosna jest prawdziwym testem dla rodzin. Niewiele wtedy tak czy siak już można zrobić. Może Ci się jakaś rodzina podobać bardziej lub mniej, może Ci się wydawać, że ma większe lub mniejsze szanse ale dopiero zimowo-wiosenny okres jest testem który to potwierdza bądź nie, to co się wydaje wcześniej. Nie widzę u Ciebie niczego innego na tej części pasieki, co do meritum selekcji i sensu ostatniego artykułu niż u mnie, nawet jeśli inaczej to nazywasz.


O toto
nie napisałem, że są warrozoodporne. Napisałem, że to sprawdzę

To jest kluczem tesu bonda.

manio:)
Posty: 1489
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 11:20

Michał Nowak pisze: Czy może sam dałbyś im szansę?

Cuda jak dla mnie :) Ale szansę zawsze można dać , byle nie czekać na zgon tylko w pomóc w tej trudnej chwili ,która zawsze w końcu nadejdzie. Sam mam rodzinkę , głodniaka zebranego z furtki i też nie będę im nic serwował bo nie widzę potrzeby. Matka czerwi więc jest OK. Po ubarwieniu sądzę ,że to lokalny mieszaniec jak ten spod Zambrowa , taki jakie pamiętam z dzieciństwa. Zobaczę za rok ile sobie wyhodują warrozy , bo wiosną nigdy nic nie robię w tej materii. Ważne aby rodziny były silne i zawsze syte , warroza wtedy wcale nie jest problemem i nie spędza snu z oczu. U mnie dochodzi jeszcze szybkie kończenie sezonu i wczesne zakarmienie na bogato. Wtedy samo dzieje się dobrze.

Awatar użytkownika
Michał Nowak
Posty: 959
Rejestracja: 03 mar 2014, 13:45
Lokalizacja: Pobiedziska

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Michał Nowak » 26 wrz 2017, 11:38

manio:) pisze:
Michał Nowak pisze: Czy może sam dałbyś im szansę?

Cuda jak dla mnie :) Ale szansę zawsze można dać , byle nie czekać na zgon tylko w pomóc w tej trudnej chwili ,która zawsze w końcu nadejdzie. Sam mam rodzinkę , głodniaka zebranego z furtki i też nie będę im nic serwował bo nie widzę potrzeby. Matka czerwi więc jest OK. Po ubarwieniu sądzę ,że to lokalny mieszaniec jak ten spod Zambrowa , taki jakie pamiętam z dzieciństwa. Zobaczę za rok ile sobie wyhodują warrozy , bo wiosną nigdy nic nie robię w tej materii. Ważne aby rodziny były silne i zawsze syte , warroza wtedy wcale nie jest problemem i nie spędza snu z oczu. U mnie dochodzi jeszcze szybkie kończenie sezonu i wczesne zakarmienie na bogato. Wtedy samo dzieje się dobrze.


Bardzo chciałbym, żebyś miał rację. Niestety tak nie jest. W ubiegłym roku te pszczoły, które padły miały cały czas zajebiście duży zapas miodu - warroza warrozą, ale w osłabionych, głodnych i porażonych warrozą rodzinach o zgnilca nie trudno, a stosunkowo łatwo temu zaradzić. Miały, więc miód, miały miejsce w ulach, pożytek do końca września. W tym roku miodem po nich karmiłem z powodzeniem odkłady. Zrobiłem miód pitny. Tyle tego zostało...
U mnie sezon długi. Często od lutego do grudnia.

Do tych rodzin nie muszę teraz zaglądać. Wyglądają na zdrowe (dwie są słabsze, ale nie chore wg mnie) - brak jest pszczół bez skrzydeł, brak widocznej warrozy, ciągle widziałem świeży wosk. Dla mnie okazy zdrowia. Zobaczymy wiosną.
Miśkowa Pasieka


Wróć do „Bio pszczelarz”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość