No i co z tym nie leczeniem?

Miejsce dla dyskusji o pszczelarstwie bez stosowania leków
manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 11:55

U mnie wiosna późno , a jesień szybko przychodzi, sezon wegetacji roślin bardzo krótki. Pierwszy miód na koniec maja, a ostatni 20 lipca. Do końca sierpnia pszczoły zakarmione . Nie znają głodu, a pokolenie zimowe utuczone pyłkiem i miodem jak tuczniki. Drobna pomoc i warrozy nie ma w ilości zagrażającej sukcesowi rodziny w następnym sezonie. Jakieś słabsze , wolniej rozwijające się rodziny rozwiązuję natychmiast , nie czekając, że coś się naprawi - bo samo się tylko pogorszy. W każdym razie tak u mnie to wygląda i zawsze wyglądało. Jestem bliżej rezygnacji z chemii niż oszołomy .

Awatar użytkownika
Michał Nowak
Posty: 915
Rejestracja: 03 mar 2014, 13:45
Lokalizacja: Pobiedziska

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Michał Nowak » 26 wrz 2017, 12:02

Widzisz sam jakie są różnice. Pszczoły z normalnych hodowli u mnie po sezonie nie dają rady. Zdarzyło się chyba w 2011 roku, że pierwszy miód brałem po weekendzie majowym zaraz. Ostatni kręciłem wówczas początkiem września. Mając 3 rodziny i zerową konkurencję na wsi biłem rekordy z ula. No i wówczas było więcej łąk. Później przyszła budowa S5 i z łąk zrobiły się stawy... Było minęło.

Żeby faktycznie przeleczyć pszczoły musiałbym ładować chemię w sezonie miodowym, co oczywiście nie wchodzi w grę. Stosować gospodarkę rotacyjną, co jest trudne i czasochłonne, ale wykonalne. Można też poszukać lepszego materiału. Na pasiece leczonej działam z odkładami i łączę - taka namiastka rotacyjnej, ale szukam też lepszej pszczoły. Może znajdę. Wiem jednak, że do pestycydów nie wrócę.
Miśkowa Pasieka

Apiholik
Posty: 733
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Apiholik » 26 wrz 2017, 12:19

Polbart w komentarzu do tego filmiku -
https://www.youtube.com/watch?v=l6_FQaS3Ijg
W zasadzie , jak krowie na rowie wykłada sedno tego zagadnienia.
Reszta to mielenie wody , łapanie za słówka i rycie beretów .
Selekcja jak najbardziej tak , ale przez życie nie przez śmierć.
Aby dokonać oceny , czy to idzie w dobrym kierunku - MUSI ŻYĆ i basta.
Tylko że to w ch...j żmudnej roboty i kompetencji.

Michał, mechanizm podziału warrozy jest znany.
Z rojem tej warrozy nie przyleciało dużo a macierzak musiał być w dobrej kondycji że wyroił się w kwietniu.
Podzieliłeś tą rodzinę ,podzieliłeś i warrozę .
Wiosną będziesz pisał że jednak się da.

Awatar użytkownika
Michał Nowak
Posty: 915
Rejestracja: 03 mar 2014, 13:45
Lokalizacja: Pobiedziska

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Michał Nowak » 26 wrz 2017, 12:30

Andrzeju, jedno ale. Ta rodzina nie naleciała się z ula. Chyba, że 3 km zapierdzielała. Za to dzikie pszczoły w lesie nieopodal pasieki są. Na moje właśnie z lasu przyleciały. Nie były więc leczone już co najmniej 2 sezony. Warrozy nie mają.
Miśkowa Pasieka

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 12:41

Nie obraź się , ale bajki piszesz. Nie ma dzikich pszczół jak nie ma pszczół bez warrozy. Naiwność to poważny grzech pszczelarza.

Awatar użytkownika
Michał Nowak
Posty: 915
Rejestracja: 03 mar 2014, 13:45
Lokalizacja: Pobiedziska

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: Michał Nowak » 26 wrz 2017, 12:52

Wychodzi na to, że muszę się tłumaczyć :D dzikie to złe słowo... pewnie kiedyś uciekły komuś z pasieki. Zawędrowały do lasu i stamtąd przyszły do mnie. Można, więc nazwać je półdzikimi lub zdziczałymi? Możesz wątpić, ale serio nikt nie ma pszczół w okolicy - potwierdza to mój wuj. Okoliczny listonosz ;)
Miśkowa Pasieka

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 13:03

Pszczoły nie przeżyją na dziko bez pomocy człowieka , a warroza to tylko jeden z wielu powodów. Niepotrzebnie się nakręcasz złudnymi nadziejami ,że trafiły ci się pszczoły lepsze niż zwykłe i do tego dzikie, czy półdzikie, albo wolne jak piszą inni . Zwyczajnie przyszła rójka. Potrafi latać i szukać nowej, często odległej lokalizacji , nic w tym nadzwyczajnego.
Masz silną , witalną rodzinę to się ciesz , ale nie buduj do tego dziecinnych teorii . Gdyby to było takie proste , dawno by nie było problemu z warrozą.

PawelKS3
Posty: 289
Rejestracja: 15 gru 2013, 18:59
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: PawelKS3 » 26 wrz 2017, 13:23

Ale wam się nudzi;)
Może przyjedziecie do mnie, mam sporo roboty?

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 13:35

robota to głupiego lubi :)

PawelKS3
Posty: 289
Rejestracja: 15 gru 2013, 18:59
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: PawelKS3 » 26 wrz 2017, 13:42

manio:) pisze:robota to głupiego lubi :)

Masz kurde racje, pie..... nie robie :)

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 14:09

:)

MARBERT
Posty: 983
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: MARBERT » 26 wrz 2017, 17:31

maniu
jeden dymek w pazdzierniku to też są już bajki.

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 18:52

MARBERT pisze:maniu
jeden dymek w pazdzierniku to też są już bajki.

mylisz się , w tym roku nawet to bym mógł sobie darować i nic by się pszczołom nie stało.

MARBERT
Posty: 983
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: MARBERT » 26 wrz 2017, 19:49

Wybacz ale nie wierzę.

To w zasadzie manio jest pierwszym w wolnych pszczołach.

M.Kowalski
Posty: 165
Rejestracja: 13 lut 2017, 21:29

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: M.Kowalski » 26 wrz 2017, 20:15

Michał Nowak pisze:Wychodzi na to, że muszę się tłumaczyć :D dzikie to złe słowo... pewnie kiedyś uciekły komuś z pasieki. Zawędrowały do lasu i stamtąd przyszły do mnie. Można, więc nazwać je półdzikimi lub zdziczałymi? Możesz wątpić, ale serio nikt nie ma pszczół w okolicy - potwierdza to mój wuj. Okoliczny listonosz ;)


A dlaczego po prostu nie sprawdzisz ile tam warrozy siedzi?
Jeśli to diament jak piszesz, nie szkoda Ci?
Pszczoły zima padają nie tylko przez warozza.
Nie rozumiem takiego podejścia, że albo da se radę albo nie.
Rodzina nie może być po prostu dobra, bo radzi sobie np z większą populacja warrozy, musi być od razu pancerną?

wonsik

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: wonsik » 26 wrz 2017, 20:23

Zima w kwietniu i maju zrobiła swoje przeważnie na mazurach i w górach .
Wyginęła masa pszczół np. u Marberta ,a więc warroza się w sezonie nie rozprzestrzeniała ,drugi powód to zimne lato i pszczoły nie latały na dalekie odległości ,czasami po wodę:)
Jest jeszcze czerw.
Lek nie zadziałał we wrześniu bo było zimno.
I tak sie mu posypie kontrolnie 50 sztuk to góra.
Pasięki duże wędrowne i tak mają ból pupci tam warroza liczona jest w tysiącach zwłaszcza u bukfastów. Nawał pracy powoduje ,że nie jest się w stanie dopilnować jesienią warrozy,możliwe że za liche te paski wkładają do tych uli i warroza sie im mnoży i mnoży.

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 26 wrz 2017, 20:28

MARBERT pisze:Wybacz ale nie wierzę.
To w zasadzie manio jest pierwszym w wolnych pszczołach.


Wybaczam :) i wisi mi Twoja wiara , prowokatorze. Pszczoły mam hodowlane ( w tym też P97), kupione u powszechnie znanych hodowców, więc też nie trzeba szukać pod Zambrowem :)))) Nie jest to żaden eksperyment i działam rutynowo . Nie obrażaj mnie , jak i ja ciebie nie obrażam :/

MARBERT
Posty: 983
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: MARBERT » 27 wrz 2017, 16:30

manio:) pisze:
MARBERT pisze:Wybacz ale nie wierzę.
To w zasadzie manio jest pierwszym w wolnych pszczołach.


Wybaczam :) i wisi mi Twoja wiara , prowokatorze. Pszczoły mam hodowlane ( w tym też P97), kupione u powszechnie znanych hodowców, więc też nie trzeba szukać pod Zambrowem :)))) Nie jest to żaden eksperyment i działam rutynowo . Nie obrażaj mnie , jak i ja ciebie nie obrażam :/


Ok. może trochę przesadziłem. Jeśli poczułeś się urażony to wybacz. W mych warunkach to totalnie nie możliwe od kilku lat. (ten jeden dymek)

manio:)
Posty: 1366
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: manio:) » 27 wrz 2017, 17:09

Nie jestem taki delikatny :) , poza tym nie pisze żeby się chwalić , bo wiem że to nie moja zasługa , lecz głównie specyficznej gospodarki i równie specyficznej lokalizacji. Prowadzę przy tym mocną selekcję rodzin, choćby dlatego, że walczę ze swoimi nieuchronnymi dążeniami do powiększania pasieki. Dlatego bez żalu łączę , zasilam itd. tak aby zimowały tylko silne, zdrowe rodziny. Jak najmniej , jak najlepszych.
Może faktycznie przypomina to gospodarkę naturalnych , ale to ja decyduję o selekcji rodzin , żadnych rodzin nie zabijam, a w końcu i tak częstuję dymkiem - co mnie dyskwalifikuje :) Ja nie tylko oglądam rodzinę , ja je nawet wącham bo zdrowa , silna rodzina też ma swój przyjemny zapach :))))) To trochę pod prąd, ale nie chcę żeby mnie pszczoły zjadły jak myszy Popiela :))))

MARBERT
Posty: 983
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: No i co z tym nie leczeniem?

Postautor: MARBERT » 29 wrz 2017, 18:15

Taki kwiatek:
Re: Myśląca pszczoła
Postautor: Harnaś Beskidzki » 28 wrz 2017, 20:55

Coś pięknego.....aż miło oglądać.
Sam obejrzałem już chyba z 5 razy.
https://www.youtube.com/watch?v=43vGw3JQnCw
HB


Wróć do „Bio pszczelarz”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości