Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 08 paź 2017, 19:46

Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Maślanka - zdrowotne, tanie i naturalne zakarmianie na zimę cz.1 S1140005
https://www.youtube.com/watch?v=h2qdatQekFE&feature=em-uploademail

Pasieka Krosno Odrzańskie
Posty: 576
Rejestracja: 26 wrz 2015, 21:00

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: Pasieka Krosno Odrzańskie » 08 paź 2017, 20:19

Pokazywanie że pszczoły na wiosnę pobiorą każdą " wodę" a na jesień każdy "cukier" jest tak prymitywne że aż żal.

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 08 paź 2017, 21:24

Pasieka Krosno Odrzańskie pisze:Pokazywanie że pszczoły na wiosnę pobiorą każdą " wodę" a na jesień każdy "cukier" jest tak prymitywne że aż żal.


Tera pszczoły będą nosić mleko, a krowy będą dojone na miód :). Świat zwariował i wszystko stanęło na głowie. Jak za Stalina. Stalin wydał dekret i wszyscy się musieli podporządkować. Krowy i pszczoły też.

czy konie mnie slysza ?!?!
https://youtu.be/lqqH9OHEXmo

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 08 paź 2017, 21:38

endriu11111111 pisze:czy konie mnie slysza ?!?!
https://youtu.be/lqqH9OHEXmo


Ale tutaj to się zgadza. Na sraczkę (taki rodzaj kłopotów gastrycznych) zawsze dobrze było pojeść czekolady i popić Coca-colą:

Tak leczę moje pszczoły na nosemę przez całą zimę cz 1 S1120001
https://www.youtube.com/watch?v=0mEMLj7pRk8

wonsik

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: wonsik » 08 paź 2017, 23:41

Szkoda nawet klawiatury .Mam tylko nadzieję ,że Ci Panowie (młodszy- nagrywający i starszy- operator kukułek ) nie stoją gdzieś na targu i miodku nie wciskają .

MARBERT
Posty: 1134
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: MARBERT » 09 paź 2017, 15:32

wonsik pisze:Szkoda nawet klawiatury .Mam tylko nadzieję ,że Ci Panowie (młodszy- nagrywający i starszy- operator kukułek ) nie stoją gdzieś na targu i miodku nie wciskają .


To prawda. Po co idioci to robią.??? Chyba cały nasz kraj kretynieje.

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 09 paź 2017, 18:26

MARBERT pisze:To prawda. Po co idioci to robią.??? Chyba cały nasz kraj kretynieje.


Gdyby się jednak zastanowić (jak już wielokrotnie pisałem) to nosemę cerane porównałbym do zatwardzenia, a na zatwardzenia najlepsza jest właśnie maślanka, sok z kiszonej kapusty, lewatywa oraz siemię lniane. W sumie to nie dziwię się, że pszczoły to bezproblemowo wpierdzielają.

Maślanka cz 2 Cheba je porąbało? S1190004 S1190005
https://youtu.be/9z3ALIgHE-c

polbart
Posty: 1007
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: polbart » 09 paź 2017, 19:02

Najpierw trzeba mieć to zatwardzenie a wokół pustego słoika postawionego w ten sposób na powałce, o tej porze roku, pszczoły też będą latać jak na sraczkę.

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 09 paź 2017, 19:33

polbart pisze:Najpierw trzeba mieć to zatwardzenie a wokół pustego słoika postawionego w ten sposób na powałce, o tej porze roku, pszczoły też będą latać jak na sraczkę.


Jedno mam przetrenowanw Panie Leszku. Jak mi w tym roku warroza pomimo całorocznego wycinania ramki trutowej rozprzestrzeniła tak, że po moim powrocie z urlopu 5 sierpnia z mojej najsilniejszej trzykorpusowej (30 ramek wlkp) rodziny zostało 5 ramek pszczół, to próbowałem ratować sytuację czym się da. Odymiłem na szybkiego, podkarmiłem, dałem soku z kiszonek, i zacieśniłem.

Nic to nie dało i po tygodniu zostały puste ramka. Na moje skromne oko jak nie pozbędziesz się warozy w odpowiednim czasie cięzką chemią to później to se możesz pryskać....

wonsik

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: wonsik » 09 paź 2017, 23:13

endriu11111111 pisze:
polbart pisze:Najpierw trzeba mieć to zatwardzenie a wokół pustego słoika postawionego w ten sposób na powałce, o tej porze roku, pszczoły też będą latać jak na sraczkę.


Jedno mam przetrenowanw Panie Leszku. Jak mi w tym roku warroza pomimo całorocznego wycinania ramki trutowej rozprzestrzeniła tak, że po moim powrocie z urlopu 5 sierpnia z mojej najsilniejszej trzykorpusowej (30 ramek wlkp) rodziny zostało 5 ramek pszczół, to próbowałem ratować sytuację czym się da. Odymiłem na szybkiego, podkarmiłem, dałem soku z kiszonek, i zacieśniłem.

Nic to nie dało i po tygodniu zostały puste ramka. Na moje skromne oko jak nie pozbędziesz się warozy w odpowiednim czasie cięzką chemią to później to se możesz pryskać....


Pszczelarze urlopu nie mają ,a tym bardzie w lipcu czy sierpniu chyba za dużo jutuba się naogladał endriu.

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 10 paź 2017, 11:19

wonsik pisze:Pszczelarze urlopu nie mają ,a tym bardzie w lipcu czy sierpniu chyba za dużo jutuba się naogladał endriu.


Wonsiku, procedurę miałem którą stosowałem od trzech lat. Dwa poprzednie lata wyszły świetnie. W tym roku lato było cholernie suche i nie kwitła koniczyna. Wogóle nic nie kwitło.

Takiego wyhamowania czerwienia, połączonego z totalną ekspansją warozy się nie spodziewałem.

Jak oglądam filmiki PKO lub Harnasia gdzie jefen mówi że leczy dopiero na jesień, a drugi mówi, że nie leczy wogóle i jeszcze głodzi, to mnie krew zalewa.

Kurde nie wiem ale też to jest chyba kwestia czystości środowiska, i u mnie na śląsku trzeba dużo więcej zabiegów żeby utrzymać towarzystwo przy życiu, niż w innych czyściejszych lokalizacjach.

Wiesz nie ma co narzekać, procedurę się zmieni, pszczoły mnożą się w tempie geometrycznym, to straty się odbuduje. Natomiast jedno co mni niesamowicie dziwi, i czego nie spodziewałem się 10 lat temu jak rozpoczynałem pszczelarzenie to zajadłość warrozy. Jestem naprawdę ździwiony, że pszczoły praktycznie nie potrafią się przed tym skurwielstwem w żaden sposób naturalnie bronić. Zadziwia mnie jak skutecznie warooza zabija swojego żywiciela i jak szybko to robi. To nie ma logicznego sensu, bo przecież ze śmiercią żywiciela ginie również pasożyt. To jest jakiś fenomen.

wonsik

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: wonsik » 10 paź 2017, 12:23

Walec pisał w ubiegłym roku ,że pójdzie dalej w tym roku na śląsk i centralną Polskę i ucierpią najbardziej buchwasty .Tak pisał pewnie wiedzę miał bo rok temu zostały wypszczelone całe góry i podkarpacie ,a teraz mają zero warrozy. Wielu kolegów zmieniło też pszczołę od tego roku na czarną i widza poprawę . Musiałeś jakieś błędy jeszcze zrobić co PKO i Harnaś nie robią .

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 10 paź 2017, 12:43

wonsik pisze:Walec pisał w ubiegłym roku ,że pójdzie dalej w tym roku na śląsk i centralną Polskę i ucierpią najbardziej buchwasty .Tak pisał pewnie wiedzę miał bo rok temu zostały wypszczelone całe góry i podkarpacie ,a teraz mają zero warrozy. Wielu kolegów zmieniło też pszczołę od tego roku na czarną i widza poprawę . Musiałeś jakieś błędy jeszcze zrobić co PKO i Harnaś nie robią .


Moj błąd polegał na braku pożytku. Żebym wiedział, że to tak wyjdzie to zamiast pierdolić się z ramką pracy po akacji wjebałbym na 1,5 tygodnia paski (najlepiej z chekmite) a po wyciągnięciu ich podkarmił 6 litrów pokarmu na rodzinę w dolny korpus tak jak mówi Pan Leszek i było by po temacie.

Moj błąd. Pszczelarzę dopiero 10 rok i jeszcze niestety natura mnie zaskoczyła, ale wydaje mi się "skill" mi rośnie i wszystko co najlepsze dopiero przede mną.

marektomala1979
Posty: 751
Rejestracja: 12 mar 2015, 16:58
Lokalizacja: stalowa wola

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: marektomala1979 » 10 paź 2017, 17:53

Buckfast bardziej odporna na varroa destructor .Niz te wasze czarne kundelki.
marektomala1979

tikcop1
Posty: 495
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: tikcop1 » 10 paź 2017, 18:29

1) równie dobrze mogłeś nozeme wyhodować czytając objawy
2) nie sądzę aby ilość chemii miała korelację ze skutecznością zwalczania warozy
3) pisane wulgaryzmy są przykre w odbiorze

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 10 paź 2017, 19:00

tikcop1 pisze:1) równie dobrze mogłeś nozeme wyhodować czytając objawy


W sumie to się cieszę, że natura wydymała mnie w ten sposób przy 30 rodzinach, a nie przy 130.

Lekcja surowa, ale w odpowiednim momencie. Gdyby np. przez bieżący i następny sezon był normalny pożytek a kiepski sezon wystąpił dopiero za dwa lata, to pasieka mogła by mi się rozrosnąć. Wiesz zejść z 30 rodzin na 10 nie boli tak jak zejść ze 120 na 40 :).

Pardon za słownictwo, ale to tylko oddaje mój stan ducha i moje nastawienie do tych "nieleczących". Najchętniej nakopłbym im do dupy za sam pomysł pisania tutaj takich bzdetów.

Cholera wydaje mi się, że ta moja najlepsza rodzina mogła być z tych mocno rabujących bo z wiosny wystartowały niesamowicie i miodu przyniosły najwięcej ze wszystkich. Pewnie latały do tych "naturali" głodzących swoje rodziny i nie leczących i naniosły tego gówna a ja tego nie przyuważyłem.

wonsik

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: wonsik » 10 paź 2017, 19:04

Myślałem ,że mnie już nic nie zaskoczy w internecie ,a jednak myliłem się .To musi być wnuczek operatora kukułek co sam do siebie wysyła paczki.
https://www.youtube.com/watch?v=8JS-mV7NS7o

janusz.szalaj
Posty: 1103
Rejestracja: 15 lut 2015, 15:43

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: janusz.szalaj » 10 paź 2017, 22:11

endriu11111111 pisze:Moj błąd polegał na braku pożytku. Żebym wiedział, że to tak wyjdzie to zamiast pierdolić się z ramką pracy po akacji wjebałbym na 1,5 tygodnia paski (najlepiej z chekmite) a po wyciągnięciu ich podkarmił 6 litrów pokarmu na rodzinę w dolny korpus tak jak mówi Pan Leszek i było by po temacie.
.


Myślę że błąd nie polegał na braku pożytku ,tylko na zastosowaniu ramki pracy po akacji .Ramke pracy wstawiamy tak około koniec kwietnia i do końca lipca wycinając czerw trutowy po zasklepieniu co 10 -12 dni .Wtedy ograniczamy w znacznym stopniu warroze .Osobiście tak robię i odymiam raz po połowie pażdziernika .Ważne też aby matka przestała czerwić od końca września do marca wtedy też dużo warrozy ginie ponieważ nie ma się gdzie rozmnażać .
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam na mój kanał pszczelarski - https://www.youtube.com/channel/UCmXmgI ... x2bCKkeafw
Zapraszam na blog https://pasiekaretro.wordpress.com/

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 11 paź 2017, 10:51

janusz.szalaj pisze:Myślę że błąd nie polegał na braku pożytku ,tylko na zastosowaniu ramki pracy po akacji.


Ramkę wycinałem cały sezon poczynając od kwietnia (jak zaczęły budować) aż do momentu gdy przestały ciągnąć węzę (gdzieś początkiem lipca).

Awatar użytkownika
endriu11111111
Posty: 548
Rejestracja: 09 lut 2015, 21:03
Lokalizacja: Slask/Zagłębie/Małopolska

Re: Kiszonki to tam nic w porównaniu do ....

Postautor: endriu11111111 » 11 paź 2017, 12:58

janusz.szalaj pisze:Myślę że błąd nie polegał na braku pożytku


Panie Januszu wstyd się przyznać, ale kolega Wonsik dobrze pisze. Jak Pan wstawiał tutaj piękne zdjęcia z rozczerwiania rodzin syropem z pokrzywy ja wtedy siedziałem na urlopie. Wiem Pan coś trzeba wybrać, w życiu są priorytety. Jakbym powiedział małżonce, że w tym roku zamiast urlopu wybieram dodatkową porcję dłubaniny pszczołach to byłby rozwód :).

P.S. Dwa i trzy lata temu też byłem na urlopie w tych samych terminach i wszystko przeszło OK. Do następnego urlopu (jak Bóg da) przygotuję się lepiej :).


Wróć do „Prace w pasiece”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości