Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Miejsce dla dyskusji o pszczelarstwie bez stosowania leków
polbart
Posty: 1025
Rejestracja: 15 lis 2013, 03:59
Kontaktowanie:

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: polbart » 02 lip 2017, 02:04

Pokaż Jacku jak Twoje pszczoły, tak jak na tym filmie https://www.youtube.com/watch?v=9euL_F6s7IE , moje pszczoły czyszczą komórki z warrozą...

Pozdrawiam,
polbart

MARBERT
Posty: 1190
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: MARBERT » 02 lip 2017, 17:10

Leszku film z roku 2013. Ok
Moja komórka też 4.9 od 2012. Może twój elgon by przetrwał po trzech latach nieleczenia gdyby kuna nie wydarł siatki i nie zniszczyła gniazda.

A obiecałeś rok temu o opinię o 4.9 i pszczołach na tej komórce. Czekam.

Boleslav
Posty: 579
Rejestracja: 09 kwie 2014, 17:49
Lokalizacja: Czechy, Smiřice

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: Boleslav » 17 sie 2017, 22:55

Dziś Polisz Miód ma mieć urodziny. To życzę zdrowia i sto lat...

MARBERT
Posty: 1190
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: MARBERT » 25 sie 2017, 13:51

Boleslavie
Czemu to robisz? hahaha

Boleslav
Posty: 579
Rejestracja: 09 kwie 2014, 17:49
Lokalizacja: Czechy, Smiřice

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: Boleslav » 08 wrz 2017, 12:44

MARBERT pisze:Boleslavie
Czemu to robisz? hahaha

Od spojrzenia taki jestem. (:

MARBERT
Posty: 1190
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: MARBERT » 29 cze 2018, 18:28


MARBERT
Posty: 1190
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: MARBERT » 29 cze 2018, 18:31

Kolejny mag pszczelarstwa naturalnego. Sprzedający matki za 500 euro.

Z 10 matek na małej komórce w mych warunkach warroza zjadła wszystkie w 1.5 roku.

manio:)
Posty: 1632
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: manio:) » 29 cze 2018, 21:08

Są klienci to jest cena. Takie są odwieczne prawa popytu i podaży. Nie liczy się jakość , liczy się nowy towar i dobry merketing. Uczą tego na każdym szkoleniu biznesowym. Cena nie ma nic wspólnego z jakością , ani kosztami wytworzenia. Jest taka ile zechce zapłacić klient. Na początku elitarny towar dla elitarnych klientów i zasada dotyczy każdego towaru. Taki klient nie kupi matki za 50 euro , ale za 500 zapisze się na listę kolejkową i kupi kilka. Poza tym głupich nie sieją :))))
Pomalowałem korpusy od środka ochrą. Po miodobraniu przesiedlę z 10 rodzin do takich żelazowo czerwonych mieszkań. Zobaczę czy uciekną pszczoły , czy warroza , czy raczej nic się nie stanie. Pewnie nic, ale chciałem sprawdzić czy się da ? Mam nadzieję , że przez takie pomysły nie stanę się naturalny? Ale chciałem sprawdzić , pomimo ,że Polbart powiedział od razu że to bez sensu. Czerwonoskórzy malowali skórę i robaki ich omijały, może i mieszkanie w ochrowym ulu, warrozie też się nie spodoba :)))))
Barwnik bardzo silny , prawie zostałem czerwonoskórym. Musiałem wyszorować się piaskiem w jeziorze :))))

michal79
Posty: 28
Rejestracja: 10 lut 2018, 13:45

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: michal79 » 27 sie 2018, 09:03

Zastanawiające, że niektórzy w pewnym momencie zabierają się z for i co najwyżej na blogu uchylają rąbka...

http://llapka.blogspot.com/2018/08/psy- ... j.html?m=1

tikcop1
Posty: 538
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: tikcop1 » 27 sie 2018, 13:36

No tak, myślenie wg schematu skoro szybko nauczę się dzielić rodziny to i roztocza też. Więc tworząc nowe rodziny (plus dodatkowo przerwa w czerwieniu przyhamuje mnożenie syfu) ugram, że przez chwilę te rodziny będą ok (bo będą chwilę 1 czy 2 sezony)
jest utopijna i nieetyczna. Oszukiwanie siebie i szkodzenie sąsiadom! W pewnym momencie masa roztocza robi się krytyczna i wykańcza rodzinę. Znam wypowiedzi amerykanów co tak robią tj nie leczą ale nie owijają w bawełne, że rodziny pójdą na zatracenie a zrobią nowe to co za problem. Dla nich to taka forma wysiarkowania rodziny aby zabrać cały urobek.

Wylęgarnie i wektory wirusów. Czy ktoś z nich wogóle myśli o tym? A po co.

michal79
Posty: 28
Rejestracja: 10 lut 2018, 13:45

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: michal79 » 27 sie 2018, 14:03

Tikcop, czy znany jest Ci organizm pasożytniczy pszczoły miodnej o nazwie Świdraczek Pszczeli (Acarapis Woodi), historia jego pojawienia się, skutki we wczesnych latach 20tych?

Myślę, że z jego historii płynie pewna nauka w kontekście Warrozy, a być może też i Aethina Tumida oraz Vespa Velutina. I sorry jza to moje pytanie o Twoją wiedzę, ale nie jestem zbyt długo na tym forum i nie wiem, z jakiego etapu możemy zacząć dyskutować.

Myślę też, że prędzej czy później ludzie dowiedzą się prawdy o miodzie i pojawi się większy popyt na badania tego, co rozlewacie do słoików :) I z tej informacji też płynie pewna nauka i motywacja dla pszczelarzy.

tikcop1
Posty: 538
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: tikcop1 » 27 sie 2018, 15:56

Dawno winny się pojawić metody szybkiej analizy miodu. Jestem za.

Metody walki mechanicznej czy substancjami organicznymi/ ekologicznymi jak zwał tak zwał nie zostawiają żadnych wtrąceń w miodzie.

Zaniechanie leczenia zaś naraża całą populację pszczół miodnych na zatracenie przez warozę i wirusy, które roznosi.

Na świdraczka część pszczół była odporna genetycznie sama z siebie. Na warozę nie ma takich przynajmniej u miodnych. A co niby są to bujdy na resorach. Bo tracą tą odporność natychmiast po przywiezieniu do własnej pasieki.

Szukaj se innego dyskutanta.

michal79
Posty: 28
Rejestracja: 10 lut 2018, 13:45

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: michal79 » 28 sie 2018, 16:41

Szukaj se innego dyskutanta.

Uwielbiam takich ludzi. Sprzedać swoje przekonania ex cathedra i zniechęcić, tylko po co w takim razie marnować swój czas na ten pierwszy punkt? Zapewne teraz żeby wytrwać w swym zamiarze nie odpowiesz na tego posta :D

Na świdraczka część pszczół była odporna genetycznie sama z siebie. Na warozę nie ma takich przynajmniej u miodnych.


Jeśli rozumieć pszczoły jako zespół rodzin zamieszkałych w środowisku, to są miejsca gdzie mimo warrozy ta populacja nadal funkcjonuje. Czyli odporność bez przeszkadzania człowieka jest. Jeśli rozumieć pszczoły jako jedną rodzinę, ze zwalczanym nastrojem rojowym, to prawdopodobnie rzeczywiście takich nie ma, choć są również materiały o takich rodzinach.
Jednak żeby mówić o pojedynczych rodzinach, to właściwsze jest określenie oporność. Np. jak mają pokłute larwy, to jedne rodziny zamrą pod zasklepem, inne się wygryzą i pożyją 9 dni, a inne jeszcze 11. Dodatkowo, poza cechą siły czerwiu, jest jego reakcja immunologiczna na wirusy roznoszone przez Varroę. I to daje pszczołom jako gatunkowi szansę. Nie udało wam się zrobić z nimi jeszcze tego, co z winogronami, że w Europie każda odmiana to klon jednego osobnika :) i nigdy Wam się nie uda.
Na oporność rodzin wpływają nie tylko geny, ale czynnik nauki (zdaniem naukowców nauka u pszczół jest znacznie szerszym zagadnieniem niż poznał człowiek, i odbywa się np. poprzez ekspresję pewnych genów). Dlaczego obok siebie dwie stojące rodziny, jedna wystawiła liczną straż przy pajączku w powałce przeciw mrówkom, a druga może jedną pszczołę? Za to ta druga rodzina zmyka z ramek, kiedy przy przeglądzie puści się na nią oddech, a pierwsza tego nie zauważa?

Tak że mylisz się w tym stwierdzeniu, a właściwie co do niewypowiedzianych wniosków. "Nie ma odporności, nic się nie da zrobić, tylko chemia i fizyka". Ależ da się, bo może nawet jeśli nie ma odporności (co jest kwestią dyskusyjną), to jest zróżnicowana oporność i tolerancja. Tylko niedokształceni w rytmach natury ludzie nie wiedzieć czemu są wielkimi fanami posypywania, smarowania, opryskania i na koniec wypalania...

Na koniec pozostaje kwestia jedna: od roku mniej więcej 1980go cały polski świat pszczelarski zrzeszony w swoich kółkach leczy, odymia, paruje, zwalcza programowo. Czyżbyś twierdził, że już się Wam prawie udało, tylko ten jeden kolega ze swoim modelem podziału rodzin pokrzyżował Wam plany i wszystko zepsuł? Skąd ta warroza przyszła za pierwszym razem? Też od niego?

tikcop1
Posty: 538
Rejestracja: 08 paź 2016, 14:39

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: tikcop1 » 28 sie 2018, 18:55

Unicestwijmy wszystkie pszczoły. Ale napewno są gdzieś odporne, które giną obecnie w morzu nieodpornych. Tym sposobem je wydobędziemy. Kolejna chora myśl budowy lepszego świata.

Jak sam zauważyłeś pszczoły są różne. Więc gdyby faktycznie istniała takowa pula by się na tyle często pojawiała, że nie uszłaby uwadze bystrym oczom niejednego pszczelarza.

Mamy w zamian dość wąskie grono, które twierdzi inaczej tylko nijak nie idzie tego potwierdzić.

Pozdrawiam Cię.

Co do warozy to starczyło pewnie kilka sztuk aby ta się rozlała w środowisku występowania pszczoły miodnej. Prawdziwy chwast, którego można tylko próbować tłumić. Jeden robi to lepiej drugi gorzej w tym dla zdrowia i jakości.

michal79
Posty: 28
Rejestracja: 10 lut 2018, 13:45

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: michal79 » 29 sie 2018, 11:06

Nie jestem zwolennikiem rzucania pszczół na twardą selekcję, ani rzucania czegokolwiek innego na twardą selekcję. Za to jestem przeciwnikiem braku myślenia, kiedy ingeruje się w jakiś naturalny, działający od dawna proces, który wypracował się bez naszego udziału.

Pierwszego roku miałem kupione w sklepie dwie sadzonki pomidora koktajlowego. Pewnej nocy odkryłem, że choroba tocząca liście, to tak naprawdę ślimaki i stonogi, z czego to drugie masowo nocą obsiadało całą roślinę i żarło. Teoretycznie stonoga murowa powinna żywić się zbutwiałym drewnem, a u mnie przestawiła się na pomidory koktajlowe.

Co zrobiłby pszczelarz na moim miejscu? Na stonogi zastosowałby (np. Fastac, Karate Zeon czy Kuspyrifos), a na ślimaki jest granulat, prawda?

Co zrobiłem ja? W pierwszym sezonie napracowałem się stosując pułapki mechaniczne (położone obok grządek kłody drewna, pod którymi w dzień chowały się stonogi i ślimaki, które codziennie były spod nich wymiatane i wybijane), pobrałem też nasiona od tej rośliny, która na ogląd była bardziej oporna - to znaczy miała więcej niezżartego liścia.

Pobrałem nasiona, choć mówili, że w następnym roku rośliny z tych nasion słabiej owocują, nie rodzą itp... Kumasz analogię? ;) .
Teraz jest trzy sezony później, a ja kompletnie nie muszę przejmować się ani stonogami, ani ślimakami. To znaczy coś uszczkną, ale nie wpływa to na moje zbiory.

Wyobrażam sobie, że odpowiednikiem mechanicznej pułapki u pszczół jest np. izolator jednoramkowy na matkę i po 20 dniach zabranie tej jednej ramki z czerwiem zakrytym, do którego weszła większość warrozy w rodzinie.
Zapewne nie jest tak skuteczny jak odymienie rodziny bez czerwiu (70% vs 99%), zapewne jakiś procent rodzin padnie, jeśli raz do roku zrobi się ten zabieg. Ale np. dwa razy jakby coś takiego zrobić? Przy lipie i we wrześniu? Czytam, że tak robi wielu pszczelarzy. Tylko potem trzeba pobierać nasiona od rodzin, które radzą sobie najlepiej ;)

MARBERT
Posty: 1190
Rejestracja: 06 gru 2013, 17:32
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: MARBERT » 29 sie 2018, 18:02

Pewnikem psem szczekającym jestem ja.

Nik nikomu nie zabroni po wypłacie stać na moście i do rzeki banknoty wrzucać.
Jak pięknie wiatr znosi tą stówę, jak wspaniale kręci się następna.Jak daleko poleciała następna.

Na Podkarpaciu tylko w PZP jest 65 tyś rodzin pszczelich niech innych będzie min 10 tyś. To mamy 75 tyś. Niech wyroi się tylko 3% to od lat 90 ubiegłego wieku populacja w Bieszczadach , Beskidzie Niskim, itd naturalnie by w lesie na wsi funkcjonowała.

Nic takiego miejsca nie ma.

manio:)
Posty: 1632
Rejestracja: 21 gru 2013, 11:51

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: manio:) » 29 sie 2018, 21:50

MARBERT pisze:Nic takiego miejsca nie ma.

Widać słabo szukasz :))))) Ale popisać w internecie i pomędrkować zawsze można. Dr Chorbiński też na swoich wykładach twierdzi ,że błędem było zwalczanie warrozy na samym początku. To czego można oczekiwać od nawiedzonego forumowicza ? Niech wierzy w co chce, życie mu to wyprostuje , albo będzie dręczył pszczoły przez lata. Tylko forum chyba pomylił ? Nie tylko nie ma dzikich pszczół , ale nawet trzmiele coraz gorzej sobie radzą. Bujanie w obłokach , nie pszczelarstwo.
Pszczoły to jednak nie pomidory :))))))))))))))))

michal79
Posty: 28
Rejestracja: 10 lut 2018, 13:45

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: michal79 » 29 sie 2018, 23:00

Obrazek

https://www.youtube.com/watch?v=4mz4_EhIl68&t=47s

https://www.youtube.com/watch?v=nf17azKR-xg&t=84s
I tyle mam po około minucie wyszukiwania.
Plus trzech moich znajomych.

Ale dziękuję panom, również mnie wiele się wyjaśniło i odpowiedź na pytanie w moim pierwszym poście też uzyskałem.

Wszystko co żywe, co nie rozmnaża się przez podział, szanowny panie maniu, podlega podobnym prawom, co moje pomidory. To jest biologia na poziomie klasy może siódmej podstawówki?
W razie czego, to polecam przeczytanie jeszcze raz, powoli, tego, co napisałem i chętnie odpowiem na ewentualne sensowne pytania.
Mówię o oporności i stopniowym jej wzmacnianiu w ramach procesu opisanego przez Karola Darwina. Odpisuje się mi, jakbym nawoływał do natychmiastowego przerwania leczenia wszystkich pszczół. Mówię o włączeniu myślenia w każdym przypadku ingerencji w pewne utarte, naturalne procesy. Przywołuję konkretny przykład kiedy te procesy zadziałały (nie było pszczół odpornych na świdraczka pszczelego, były różne stopnie oporności, które w następnym pokoleniu się wzmacniały, a dzięki temu że gospodarka była w latach 20tych zbliżona do pierwotnego cyklu rojowego, selekcja działała. Odporność, czyli całkowite odrzucenie pasożyta, nawet dzisiaj nie występuje, świdraczek nadal uprzykrza życie pszczołom). Ale w ramach odpowiedzi dostaję wzmianki o "nawiedzonym forumowiczu". Przykłady konkretne to dla panów, jak rozumiem to samo, co ziemia płaska? To tyle mojego.
Na bezsensowne pytania i insynuacje oczywiście już nie odpowiem :)

PawelKS3
Posty: 362
Rejestracja: 15 gru 2013, 18:59
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: PawelKS3 » 29 sie 2018, 23:34

Michał to nie jest tak proste jak piszesz, to właśnie Twoje rozumowanie jest na poziomie myślenia, że ziemia jest płaska. Chęci masz dobre ale nie zapędzaj się tylko, pozdr

Apiholik
Posty: 890
Rejestracja: 26 lis 2015, 20:14

Re: Kolejny przykład że się da. Prawda czy fałsz?

Postautor: Apiholik » 30 sie 2018, 08:21

michal79 pisze:Nie jestem zwolennikiem rzucania pszczół na twardą selekcję, ani rzucania czegokolwiek innego na twardą selekcję. Za to jestem przeciwnikiem braku myślenia, kiedy ingeruje się w jakiś naturalny, działający od dawna proces, który wypracował się bez naszego udziału.

Pierwszego roku miałem kupione w sklepie dwie sadzonki pomidora koktajlowego. Pewnej nocy odkryłem, że choroba tocząca liście, to tak naprawdę ślimaki i stonogi, z czego to drugie masowo nocą obsiadało całą roślinę i żarło. Teoretycznie stonoga murowa powinna żywić się zbutwiałym drewnem, a u mnie przestawiła się na pomidory koktajlowe.

Co zrobiłby pszczelarz na moim miejscu? Na stonogi zastosowałby (np. Fastac, Karate Zeon czy Kuspyrifos), a na ślimaki jest granulat, prawda?

Co zrobiłem ja? W pierwszym sezonie napracowałem się stosując pułapki mechaniczne (położone obok grządek kłody drewna, pod którymi w dzień chowały się stonogi i ślimaki, które codziennie były spod nich wymiatane i wybijane), pobrałem też nasiona od tej rośliny, która na ogląd była bardziej oporna - to znaczy miała więcej niezżartego liścia.

Pobrałem nasiona, choć mówili, że w następnym roku rośliny z tych nasion słabiej owocują, nie rodzą itp... Kumasz analogię? ;) .
Teraz jest trzy sezony później, a ja kompletnie nie muszę przejmować się ani stonogami, ani ślimakami. To znaczy coś uszczkną, ale nie wpływa to na moje zbiory.

Wyobrażam sobie, że odpowiednikiem mechanicznej pułapki u pszczół jest np. izolator jednoramkowy na matkę i po 20 dniach zabranie tej jednej ramki z czerwiem zakrytym, do którego weszła większość warrozy w rodzinie.
Zapewne nie jest tak skuteczny jak odymienie rodziny bez czerwiu (70% vs 99%), zapewne jakiś procent rodzin padnie, jeśli raz do roku zrobi się ten zabieg. Ale np. dwa razy jakby coś takiego zrobić? Przy lipie i we wrześniu? Czytam, że tak robi wielu pszczelarzy. Tylko potem trzeba pobierać nasiona od rodzin, które radzą sobie najlepiej ;)

Co w efekcie finalnym stało się z tymi stonogami, unicestwiłeś gatunek???? Porównujesz stonogi do varroa d... ? Zapomniałeś że varroa nie ma wyboru, i aby żyć musi robić to co robi, czy to po prostu brak logiki i ignoranctwo? Nie bierzesz pod uwagę że to również żywe organizmy które potrafią ewoluować? A może dziecinnym sposobem wyhodowałeś pomidory które żywią się stonogami?


Wróć do „Bio pszczelarz”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości